Wywiad z kierownictwem ośrodka terapeutycznego Revenu

Wywiad z kierownictwem ośrodka terapeutycznego Revenu

Ośrodek Revenu, Ranking Ośrodków Terapii, wywiad

Ośrodek Revenu – Wywiad z kierownikiem ośrodka – Panią Joanną Szmurło

 

Skąd pomysł na założenie Ośrodka?

Pomysł  zrodził się po raz pierwszy kilka lat temu, ale obok pomysłu był też strach czy się uda i jak to wszystko zrobić. Na bazie kilkunastoletnich doświadczeń pracy w placówkach stacjonarnych i ambulatoryjnych chcieliśmy stworzyć coś swojego. Dobrać zespół, który będzie miał wspólny cel, podobne myślenie o pacjencie, o uzależnieniach, który jest gotowy i otwarty na rozwój własnych umiejętności. Podjęliśmy taką decyzję, w myśl tego, czego uczymy swoich pacjentów, że warto się rozwijać, realizować marzenia. Chcemy stworzyć bardzo dobry ośrodek terapeutyczny, w którym będzie miejsce na realną, prawdziwą zmianę.

Ośrodek Revenu to dość intrygująca nazwa, co oznacza?

Revenu pochodzi z języka  Esperanto i oznacza ZAWRACAĆ, szukać nowych rozwiązań, poznawać, zmieniać się, odkrywać się na nowo. Wierzymy, że każdy zasługuje na szansę i że każdy w każdym momencie może podjąć decyzję, że chce coś zmienić w swoim życiu…zawsze można zawrócić.

Kilka słów o zespole, kto pracuje w Ośrodku?

Nasz zespół to wysoce wyspecjalizowani i doświadczeni psychoterapeuci. Każdy z doświadczeniem w pracy z młodzieżą. Skład kadry psychoterapeutycznej to czterech Specjalistów Psychoterapii Uzależnień (w tym psychoterapeuta analityczny i psychoterapeuta behawioralno- poznawczy) trzech Specjalistów Psychoterapii Uzależnień w trakcie specjalizacji, Instruktor Psychoterapii Uzależnień w trakcie specjalizacji, psycholog, psychiatra, wychowawca wspomagający, lekarz, pielęgniarka.

Dlaczego akurat Ośrodek dla młodzieży?

Decyzja o ośrodku dla młodzieży wynika z naszych doświadczeń psychoterapeutycznych związanych z wieloletnią pracą z młody pacjentem, rozumieniem problemów młodzieży, jak również rodziny. Dodatkowo mamy świadomość jak duży jest problem i jak niewiele jest ośrodków specjalizujących się w pracy z adolescentem.

Ośrodek Revenu powstał z myślą o młodzieży w wieku 15 – 19 lat, dlaczego akurat taki przedział wiekowy?

Wiemy, że okres dojrzewania bywa trudny sam w sobie, jeżeli do tego dochodzą używki, to  trudności zwiększają swoją siłę. Wiemy na ile zagrożeń może być narażony młody człowiek. Używki są często formą ucieczki, niezgody na otaczający świat, ludzi, często pomagają zaistnieć… Znając te problemy, pomagamy szukać nowych rozwiązań, wiemy jak pracować nad poczuciem własnej wartości, pomagamy zrozumieć swoje uczucia, określić potrzeby. Kilkanaście lat pracy sprawiło, że nasze umiejętności w towarzyszeniu i pomaganiu młodym ludziom są na wysokim poziomie. W pracy z młodym człowiekiem stawiamy głównie na relacje oparte na wzajemnym szacunku  i akceptacji. Młody człowiek jest dla nas aspiracją.

ranking ośrodków terapii, jak wyjść z alkoholizmu

Czy piętnastolatek może być alkoholikiem?

Nie, generalnie odchodzi się już od określeń „alkoholik”, „narkoman”, gdyż są to określenia stygmatyzujące. Sprawiają, że człowieka zamyka się w klatce, z której poniekąd nie ma wyjścia. Oczywiście, że 15-latek może mieć problem z nadużywaniem alkoholu i jest to problem, którym trzeba się natychmiast zająć. Jednocześnie bardzo ważne jest to, żeby dokonać dokładnej i rzetelnej diagnozy, która pozwoli określić, na jakim poziomie jest problem, co pozwala na dobranie prawidłowego kierunku pracy z młodym człowiekiem.

Ośrodek Revenu oferuje pomoc w problemach ze szkodliwymi nawykami behawioralnymi, tj. grami komputerowymi. Skąd wiadomo, że dziecko jest uzależnione od gier?

Jeżeli człowiek cały swój czas i uwagę poświęca jednej czynności, zaniedbując przy tym inne swoje obowiązki, rezygnuje z życia rówieśniczego, zaniedbuje swoje potrzeby, oderwanie od komputera powoduje rozdrażnienie, złość czy apatię są to sygnały, których nie wolno bagatelizować. Wtedy używając odpowiednich narzędzi, trzeba prawidłowo zdiagnozować problem, ocenić jego skalę i dobrać odpowiednie metody pracy. W pracy ze szkodliwymi nawykami behawioralnymi, stawiamy przede wszystkim na diagnozę, badając obszary funkcjonowania młodego człowieka i straty, jakie powoduje uzależnienie.

Czy w procesie leczenia, psychoterapia grupowa jest równie ważna, jak indywidualna?

Oczywiście, psychoterapia indywidualna to diagnoza, potem praca nad wyłonionymi problemami, przygotowanie osobistego planu terapii. Psychoterapia grupowa opiera się na założeniu, że problemy psychologiczne mają źródło w relacjach. Daje możliwość wsparcia emocjonalnego, aby jej członkowie uczyli się między innymi wyrażać swoje zdanie, swoje uczucia, aby mogli uzyskać informacje zwrotne. Grupa jest też formą wparcia i motywacji. Uczy nawiązywania prawidłowych relacji z innymi, jest lustrzanym odbiciem, które może pomóc lepiej zrozumieć siebie i swoje reakcje emocjonalne.

Co wyróżnia Ośrodek revenu, poza tym, że powstał z myślą o młodzieży?

Dużym atutem jest przede wszystkim zespół terapeutyczny, profesjonalny z wieloletnim doświadczeniem. Mamy wspólny cel, ale różnorodne spojrzenie na problemy pacjenta, dzięki temu mamy możliwość szerszego wykorzystania różnych technik psychoterapii. Stawiamy na jakość, dla nas jest ważny młody człowiek, jego problemy, trudności, to z czym nie może się zmierzyć. Dokładamy wszelkich starań, aby zmiana odbywała się w atmosferze szacunku zrozumienia i akceptacji. Do tego zespół systematycznie poddaje się superwizji, co gwarantuje stały rozwój i dbanie  o jakość udzielanej pomocy.

Jaka jest rola rodzica w procesie leczenia?

Rola rodzica jest bardzo ważna. Rodzice są pierwszymi, najważniejszymi osobami w życiu każdego dziecka. Ich towarzyszenie, uczestniczenie w procesie leczenia zwiększa szanse na poradzenie sobie z problemami. Pamiętajmy, że problem jednego członka rodziny to problem całej rodziny. Jeżeli bliskie osoby są zaangażowane w proces leczenia, jeżeli są gotowi również na zmianę swoich niektórych zachowań, to jest  to najefektywniejsza praca.

Prywatny Ośrodek Terapeutyczny Revenu

Prywatny Ośrodek Terapeutyczny Revenu

Dane kontaktowe:

  • Szaykowskiej, 15-690 Białystok
  • 884 709 645
  • https://revenu.pl/
  • revenu@revenu.pl
  • wyświetlenia: 1632

Prywatny Ośrodek Terapeutyczny Revenu to prawdziwy azyl dla młodzieży zmagającej się z uzależnieniami. Nazwa naszego Ośrodka oznacza „zawracać”, a więc szukać nowych rozwiązań i obrać lepszą ścieżkę swojego życia. Nałóg jest silny i podstępny, a młodzież często nie jest w stanie samodzielnie przejść przez trudy uzależnienia, dlatego osoby w wieku 15 – 19 lat mogą liczyć u nas na profesjonalną pomoc. Pomagamy młodemu człowiekowi zrozumieć i zaakceptować siebie. Revenu to ośrodek położony w Białymstoku. Komfortowe warunki pobytu sprawiają, że młodzi ludzie mogą poczuć się tu jak w domu. Nasi terapeuci pomagają zrozumieć pacjentom przyczyny powstawania uzależnień oraz je wyeliminować. Stawiamy na psychoterapię indywidualną i grupową, a także trening umiejętności psychospołecznych.

Zakres leczenia:
  • Psychoterapia indywidualna – bezpośredni kontakt z pacjentem jest kluczową formą terapii. Sesja trwa około 50 minut (1-2 razy w tygodniu).
  • Psychoterapia grupowa – profesjonalna pomoc wiąże się również ze wsparciem ze strony członków grupy. Taka emocjonalna więź i dzielenie się swoimi doświadczeniami są niezwykle ważne w procesie wychodzenia z uzależnienia.
  • Poradnictwo psychologiczne – Kilka spotkać opierających się na zdefiniowaniu problemu i wspólnym jego rozwiązaniu.
  • Trening umiejętności psychospołecznych – trening polega na zdobywaniu i doskonaleniu umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej, radzenia sobie ze stresem, asertywności i wielu innych.
  • Problem z używaniem alkoholu,
  • Problem z używaniem narkotyków,
  • Problem z używaniem leków,
  • Problem ze szkodliwymi nawykami behawioralnymi tj. hazard, gry komputerowe, autoagresja,
Co nas wyróżnia:
  • Wysoko wykwalifikowany i doświadczony zespół,
  • Dostosowane narzędzia terapeutyczne
  • Specjalistyczna opieka,
  • Gwarantowane świadczenie opieki lekarza pierwszego kontaktu,
  • Indywidualne podejście,
  • Komfortowe warunki.

Trudy uzależnienia – co uzależnia najbardziej?

Trudy uzależnienia – co uzależnia najbardziej?

Trudy uzależnienia, to coś o czym doskonale wie każda osoba uzależniona oraz jej najbliżsi. Nałóg to groźna choroba, powstająca w układzie nerwowym i oddziałująca na wszystkie sfery funkcjonowania człowieka: zdrowie fizyczne, kontakty społeczne, życie rodzinne, karierę zawodową, finanse oraz emocje. Czy wszystkie nałogi są takie same? A może istnieją substancje, które uzależniają szybciej i silniej od innych? Co sprawia, że tak trudno jest pokonać tę chorobę?

Choć nałogi są niezwykle powszechnie występującymi zaburzeniami, nie brakuje wielu szkodliwych mitów i stereotypów na ich temat. Trudy uzależnienia w każdym przypadku rodzą takie same szkody, jednak wiele osób zdaje się nie wierzyć w prawdziwość doświadczeń alkoholików i narkomanów, przypisując im złą wolę, niechęć do zmian oraz lenistwo. Bardzo często można usłyszeć upraszczające komunikaty takie jak: „Wystarczy przestać pić”, „Przestałbyś brać, gdybyś tylko tego chciał” czy „Nikt mu do gardła na siłę nie wlewa!”. Rzeczywiście, w pewnym sensie możemy ochronić się przed wpadnięciem w sidła nałogu. Z pewnością nie jesteśmy w stanie uzależnić się od substancji, której nigdy nie próbowaliśmy. Istnieją również takie pojęcia jak „picie ryzykowne”, dające wyraźnie do zrozumienia, że spożywanie dużych ilości alkoholu wiąże się z większym niebezpieczeństwem, aniżeli okazjonalne wypicie kieliszka wina. Jednak nie można powiedzieć, że alkoholicy czy narkomani chorują „na własne życzenie”. Nietrudno zauważyć, że różne osoby odznaczają się odmienną tolerancją na alkohol oraz skłonnościami do uzależnień. Są ludzie, którzy latami prezentują lekkomyślne podejście do używania tej substancji, a mimo to są wolni od nałogów. Inni po stosunkowo krótkim czasie zaczynają zdradzać symptomy uzależnienia – choć ich zachowanie nie różni się znacząco od postępowania ich znajomych, z jakiegoś powodu ich organizmy reagują zupełnie inaczej.

Kiedy możemy zaobserwować objawy alkoholizmu lub narkomanii, jest już za późno na umoralniające kazania. Trudy uzależnienia dają się szybko we znaki. Na nic nie zdadzą się racjonalne argumenty, wiedza na temat szkodliwości nadużywania substancji psychoaktywnych czy przerażające zdjęcia na opakowaniach papierosów. Kiedy człowiek wpada w sidła nałogu, przestaje kontrolować własne postępowanie. Zdrowym osobom może się to wydać zupełnie niezrozumiałe, jednak nie każde zachowanie nałogowca stanowi wynik jego świadomej decyzji. Takie osoby niejednokrotnie robią coś, czego same nie rozumieją, ponieważ odczuwają niemożliwy do przezwyciężenia wewnętrzny przymus.

Dlaczego tak trudno jest pokonać uzależnienie? Kiedy wpadamy w nałóg, stajemy się jego niewolnikami. Wszystko, co myślimy, czujemy i robimy służy podtrzymywaniu zafałszowanego obrazu rzeczywistości oraz dalszemu dostarczaniu sobie kolejnych dawek substancji psychoaktywnej. Mechanizmy nałogów są bardzo podstępne, a przy tym zupełnie niezrozumiałe dla postronnych. Uzależniony żyje w świecie iluzji: zupełnie nie zdaje sobie sprawy z własnych problemów i jest skutecznie chroniony przed uświadomieniem sobie niewygodnych, bolesnych faktów związanych z własną chorobą i zachowaniem. Z tego powodu bardzo trudno wyleczyć taką osobę – aby terapia była skuteczna, potrzebna jest silna motywacja samego pacjenta, a ten nie może jej mieć, jeśli uważa, że w jego postępowaniu nie ma niczego złego, a on sam całkowicie panuje nad sytuacją.

Choć mechanizm wszystkich nałogów jest podobny, każda substancja może mieć zupełnie inny potencjał uzależniający. Jak wiemy, zależność dzieli się na dwie sfery: fizyczną i psychiczną. Ta pierwsza ma bezpośredni związek z tym, w jaki sposób konkretna substancja oddziałuje na nasz mózg i wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego. Istnieją środki psychoaktywne, których działanie można opisać jako lżejsze i takie, które są ekstremalnie silne, a przez to bardzo niebezpieczne.

Psychiatra i psychofarmakolog David Nutt wraz ze współpracownikami sporządzili listę, na której umieścili pięć najbardziej uzależniających substancji na świecie. Na pierwszym miejscu zestawienia znalazła się heroina. Warto zaznaczyć, że maksymalnym wynikiem, jaki mogły otrzymać najgroźniejsze środki psychoaktywne, były trzy punkty, a heroina „zdobyła” ich aż dwa i pół! Niebezpieczeństwo zażywania tej substancji jest naprawdę ogromne: nie każdy wie, że minimalna dawka, po jakiej można odczuć jakikolwiek efekt jest tylko pięć razy mniejsza od tej śmiertelnej.

O ile przyznanie pierwszego miejsca heroinie raczej nie było dla nikogo zaskoczeniem, to wiele osób z pewnością zdziwi fakt, że tuż za nią umieszczono substancję legalnie dostępną w sklepach, czyli alkohol. Warto pamiętać, że z powodu swojej dostępności alkohol stał się jeszcze bardziej niebezpieczny: co roku w wyniku jego spożywania ginie nawet kilka milionów osób. Na kolejnym miejscu zestawienia uplasowała się kokaina, a po niej barbiturany. Początkowo były one stosowane jako leki na bezsenność, lęk oraz epilepsję. Z czasem jednak niektóre osoby zaczęły ich używać „rekreacyjnie”, w wyniku czego niemal do zera ograniczono ich wykorzystywanie w medycynie. Zestawienie zamyka inna legalna substancja – nikotyna. Tutaj trudy uzależnienia są równie duże, jak w przypadku pozostałych nałogów. Warto pamiętać, że większość osób, które kiedykolwiek jej spróbują, zażyje ją ponownie. W dodatku naukowcy przewidują, że do roku 2030 z powodu palenia tytoniu umrze około 8 milionów ludzi.

Uzależnienia behawioralne, inaczej uzależnienie od czynności

Uzależnienia behawioralne, inaczej uzależnienie od czynności

Nałogi kojarzą nam się przede wszystkim z substancjami psychoaktywnymi. Tymczasem uzależnić się można niemal od wszystkiego, w tym od konkretnych czynności. Coraz częściej słyszymy o osobach, które nie kontrolują swojej skłonności do uprawniania przygodnego seksu, zakupów, sportu, opalania czy hazardu. Zajęcia te są dla nich jak narkotyk – używają ich do rozładowania napięcia, wpadają w obsesję i na ich rzecz zaniedbują inne dziedziny swojego życia. Nazywa się to uzależnienia behawioralne.

ranking ośrodków terapii, bigoreksja, uzależnienia behawioralne

Uzależnienie to postępujący proces chorobowy polegający na zdominowaniu psychiki, a często również fizjologii człowieka przez pragnienie zażycia substancji psychoaktywnej lub wykonania czynności uznanej za nagradzającą. Na początku nałogowe zachowanie przynosi wielką satysfakcję, ponieważ pobudza części mózgu odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności. Jednak wraz z rozwojem choroby dana osoba zaczyna potrzebować go do funkcjonowania na normalnym poziomie, a abstynencja staje się przyczyną znacznego cierpienia.

Dwie obowiązujące klasyfikacje chorób: ICD-10 i DSM-IV wymieniają podobny zestaw objawów uzależnienia. Według nich o nałogu możemy mówić wówczas, gdy w ciągu jednego miesiąca pojawiły się co najmniej trzy z poniższych symptomów:

– silne, natrętne pragnienie wręcz przymus zastosowania środka lub wykonywania czynności (tak zwany „głód”);

– utrata kontroli nad czasem oraz zakresem wykonywania czynności lub przyjmowania substancji;

– pojawienie się stanu abstynencyjnego po odstawieniu, charakterystycznego dla danej substancji, jednak zawsze przeżywanego jako negatywny; może on osiągać różne natężenie, ale rezultatem zawsze będzie poszukiwanie substancji w celu zniesienia przykrych objawów;

– wykształcenie tolerancji, czyli konieczności stosowania coraz większych dawek dla uzyskania pożądanego efektu, bądź też zmniejszenie satysfakcji po zastosowaniu takiej samej dawki (niektórzy narkomani mogą przyjmować dawki heroiny, które wielokrotnie przewyższają dawki śmiertelne);

– zaabsorbowanie sprawami związanymi z przyjmowaniem lub wykonywaniem czynności, drastyczna zmiana dotychczasowych zainteresowań, wejście w nowe środowisko, przyjęcie odmiennego stylu życia, porzucenie bądź ograniczenie aktywności społecznej, zawodowej lub rekreacyjnej z powodu stosowania środka lub kompulsywnego wykonywania czynności;

– przeznaczanie większości czasu na pozyskanie i używanie substancji bądź odzyskiwanie równowagi po konsumpcji;

– uporczywe przyjmowanie substancji lub wykonywanie czynności pomimo świadomości szkodliwych następstw, wystąpienia problemów zdrowotnych, degradacji społecznej;

– nieudane próby porzucenia nałogu;

– racjonalizacja, czyli wymyślanie pretekstów i powodów, dla których stosowanie środka lub wykonywanie czynności jest konieczne, obwinianie otoczenia i usprawiedliwianie samego siebie.

ranking ośrodków terapii, tanoreksja, uzależnienia behawioralne

Zestaw czynności, od których możemy się uzależnić, stale się powiększa. Uzależnienia behawioralne, które występują najczęściej to: patologiczny hazard, gry komputerowe, internet, jedzenie, pracę, zakupy, używanie telefonu komórkowego, korzystanie z kart płatniczych czy środków masowego przekazu. Specyficzną podgrupę tego rodzaju uzależnień stanowią obsesje koncentrujące się na ciele oraz dbaniu o jego wygląd i zdrowie. Należą do nich m.in.: tanoreksja (uzależnienie od opalania się, głownie na solarium), ortoreksja (obsesyjna koncentracja na zdrowym odżywianiu), bigoreksja (nadmierna skłonność do rozbudowywania ciała poprzez ćwiczenia fizyczne, stosowanie środków anabolicznych oraz wysokobiałkowej diety) oraz uzależnienie od zabiegów medycyny estetycznej czy chirurgii plastycznej.

Uzależnienia behawioralne mają charakter kompulsywny, co oznacza, że człowiek nie jest w stanie nad nimi zapanować. Mają one negatywny wpływ na wiele obszarów jego funkcjonowania, a ich celem jest nie tyle osiągnięcie przyjemności, co zredukowanie cierpienia i napięcia. Problem jest o tyle skomplikowany, że choć każdy nałóg ma bardzo negatywny wpływ na funkcjonowanie chorego, wiele z tych zachowań uzyskuje aprobatę społeczną (np. obsesyjne dbanie o zdrową dietę czy pracoholizm).

Uzależnienia behawioralne mają konsekwencje zależne od ich rodzaju. Przejawiają się przede wszystkim w sferze fizycznej, a także psychiczno-społecznej. Do tych związanych z samopoczuciem somatycznym należą m.in. bóle głowy, nadgarstka, bóle w klatce piersiowej, problemy żołądkowe, tiki nerwowe, zawroty głowy czy zespół przewlekłego zmęczenia. Nadmierne angażowanie się w konkretne czynności prowadzi również (a może przede wszystkim) do objawów natury psychologicznych, takich jak  nadaktywność, problemy ze snem, nieumiejętność wypoczynku, zmienne nastroje, uczucie irytacji, drażliwość, trudności w koncentracji uwagi, zaniżona samoocena, niższa satysfakcja z życia, zaniedbywanie innych aktywności, zawężenie (bądź brak) zainteresowań, izolowanie się od innych ludzi, a także złe relacje rodzinne związane z zanikaniem więzi czy rozpadem rodziny. Jak widać, podobnie jak w przypadku alkoholizmu czy narkomanii uzależnienie nie powoduje jedynie cierpienia chorego – skutki nałogu ponoszone są przez całą rodzinę.

Samotność w sieci

Samotność w sieci

Nowoczesność i dostępność najnowszych technologii wprowadziły znaczące zmiany w zakresie naszego funkcjonowania społecznego. Z jednej strony w każdej chwili możemy skontaktować się z osobami znajdującymi się na drugiej półkuli, a z drugiej coraz rzadziej spotykamy się ze sobą na obiad lub kawę, by porozmawiać twarzą w twarz. Czy internet pomaga nam radzić sobie z samotnością, czy może ją potęguje?

 

W czasach, gdy internet był nowością i dopiero stawał się popularny w naszym kraju, wielu z nas zachłysnęło się jego możliwościami. Poczuliśmy się połączeni z całym światem, bo sieć w znaczący sposób ułatwiła nam komunikowanie się nawet z osobami przebywającymi w dużej odległości od naszego miejsca zamieszkania. W dodatku, w przeciwieństwie do tradycyjnej poczty, pozwalała nam kontaktować się szybko i uzyskiwać natychmiastowe odpowiedzi.

Z czasem media społecznościowe i komunikatory rozwijały się coraz bardziej, a ich możliwości stawały się coraz większe. Mogliśmy już nie tylko przesyłać sobie wiadomości o każdej porze dnia i nocy, ale również dzielić się ze sobą krótkimi filmikami czy zdjęciami z różnych wydarzeń. Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do tego rodzaju komunikacji tak bardzo, że już nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Wielu z nas rozpoczyna dzień od przejrzenia tablicy na Facebooku, z której możemy dowiedzieć się, kto z naszych znajomych wziął ślub w zeszłą sobotę, komu urodziło się dziecko, kto obronił pracę magisterską, a kto właśnie zmienił pracę. Mamy również wgląd w codzienne czynności osób, które znamy: normą stało się publikowanie zdjęć porannej kawy, wspomnień z weekendowej imprezy czy opinii na temat ostatnio obejrzanego filmu.

 

Czy da się kogoś poznać w sieci?

Samotność często skłania do poszukiwania nowych kontaktów za pośrednictwem sieci. Takie rozwiązanie wydaje się znacznie łatwiejsze niż wyjście z domu i próby poznania ludzi w niewirtualnej rzeczywistości. Dla osób nieśmiałych i niepewnych siebie internet bywa możliwością poczucia się kimś innym. Poznając ludzi za pomocą sieci, mniej boją się ośmieszenia, w mniejszym stopniu ograniczają ich lęk, wstyd i normy, mogą udawać lepszą wersję samych siebie i świadomie decydować o tym, jakie informacje ujawnić. Mają kontrolę nad tym, jak się zaprezentują, nie zdradzi ich mowa ciała. Często zdarza się, że ktoś, kto w prawdziwym życiu jest skryty, cichy i stonowany, na czatach i portalach randkowych staje się duszą towarzystwa, udając osobę przebojową, atrakcyjną i odnoszącą sukcesy. Nagle zaczyna mieć powodzenie u płci przeciwnej, uchodzi za kogoś zabawnego, pożądanego i mającego duże znaczenie. Z pewnością bardzo łatwo zachłysnąć się podobnymi możliwościami i uznać wirtualne relacje za znacznie bardziej pociągające, niż te w prawdziwym życiu.

Kontakty za pośrednictwem internetu mają jednak również drugą stronę medalu. Po drugiej stronie ekranu znajduje się przecież inna, żywa osoba. I ona także może w dowolny sposób kreować swój wizerunek, nie zawsze mówić prawdę lub zatajać istotne fakty na swój temat. A emocje, które odczuwamy do swojego rozmówcy, choć z naszej perspektywy są prawdziwe, mogą stanowić iluzję. Jak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy czujemy je do prawdziwej osoby, do kogoś innego, wymyślonego przez nią samą, czy może do własnej projekcji, wyobrażenia? Na ile relacje powstałe w internecie są prawdziwe, a na ile sztucznie wykreowane?

Czy „znajomi” z Facebooka to prawdziwi przyjaciele?

Najpopularniejszy serwis społecznościowy pozwala na dodanie 5000 znajomych. Choć niewielu z nas osiąga tak zawrotną liczbę, bardzo często za pośrednictwem Facebooka utrzymujemy kontakt nawet z kilkoma setkami osób. Oczywiście, większość z nich to ludzie, z którymi nie kontaktujemy się w żaden inny sposób. Wśród naszych kontaktów z portali społecznościowych znajdują się m.in. starzy znajomi z podstawówki, osoby, z którymi pracowaliśmy podczas wakacji kilka lat temu czy dawni sąsiedzi. Relacje te są powierzchowne i niewiele wnoszą do naszego życia. Gdy wstawimy zdjęcie z urlopu, a pod nim zobaczymy kilkadziesiąt „lajków”, z pewnością zrobi nam się miło. Łatwo jest wówczas ulegnąć złudzeniu, że jesteśmy lubiani, ważni dla wielu osób i mamy szeroką sieć wsparcia. Niestety, jest to tylko fasada, substytut prawdziwego życia i głębszych relacji. Warto uważać, by pogoń za internetową popularnością nie przysłoniła nam prawdziwych przyjaźni i potrzeby dbania o nie poza siecią.

 

Media społecznościowe są jak narkotyk

Internet jest tak powszechny w naszym życiu, że często nie dostrzegamy, jak łatwo możemy się od niego uzależnić. Korzystamy z niego codziennie i nawet nie zauważamy, kiedy przywiązujemy się do niego mentalnie. Młodzież odświeżająca Facebooka, Twittera lub skrzynkę mailową co kilka minut to obecnie bardzo częsty, niebudzący niczyjego zdziwienia widok. Teoretycznie można byłoby powiedzieć, że dzięki temu jesteśmy w stałym kontakcie ze światem. Z drugiej, wiemy już, że relacje podtrzymywane w taki sposób są powierzchowne i nie do końca prawdziwe. Osoba uzależniona od internetu większość czasu spędza, zgłębiając dostępne w nim treści. Przestaje interesować się tym, co dzieje się wokół niej, a możliwości, jakich dostarcza środowisko zewnętrzne, przestają być dla niej atrakcyjne. Przyzwyczaja się do natychmiastowych gratyfikacji, łatwych znajomości i przesytu bodźców. Z tego powodu zaniedbuje prawdziwe relacje, co może odbić się na całym jej życiu. W trudnych chwilach można przecież ustawić smutny status na Facebooku i liczyć na pełne współczucia komentarze, ale znacznie lepsze będzie rzeczywiste, namacalne wsparcie udzielone w prawdziwym życiu przez choćby jedną, szczerze zatroskaną osobę.

Według badań osoby kompulsywnie przeglądające portale społecznościowe są bardziej samotne i charakteryzuje je wyższe ryzyko depresji. Codzienne odwiedzanie wielu stron internetowych to tak naprawdę desperackie poszukiwanie emocjonalnego pobudzenia. Uczucia, jakich doświadczamy, spotykając się twarzą w twarz, są nam bardzo potrzebne do prawidłowego funkcjonowania. Tego rodzaju głębokie emocje i relacje nie mogą być osiągnięte poprzez czatowanie lub wymienianie się informacjami za pośrednictwem Facebooka. Ograniczając się do kontaktów wirtualnych, łatwo popaść w uczuciowe odrętwienie, mogące prowadzić do depresji (tzw. „choroby niewyrażonych uczuć”), apatii i dolegliwości fizycznych, takich jak problemy trawienne, bóle głowy, mięśni i kręgosłupa czy niedotlenienie serca. Powierzchowne, wirtualne kontakty sprawiają, że czujemy się „samotni w tłumie”, tracimy prawdziwy kontakt ze światem i doświadczamy coraz większej izolacji emocjonalnej.

 

Profile na Facebooku… kłamią

Badania wykazują, że osoby spędzające więcej czasu na Facebooku są bardziej skłonne uważać, że inni mają lepsze życie niż one. Dlaczego tak jest? Przyjrzyjmy się mechanizmom, które rządzą profilami na tego typu serwisach. Każdy z nas chce zaprezentować się od jak najlepszej strony i nie jest zainteresowany dzieleniem się prozą życia. Do publikacji wybieramy zdjęcia, na których jesteśmy uśmiechnięci i wyglądamy korzystnie. Kobiety zawsze pozują w ładnych ubraniach i pełnym makijażu, a mężczyźni prężą muskuły. Niektórzy korzystają również z upiększających filtrów lub przerabiają fotografie za pomocą programów graficznych. Przeglądając profile naszych znajomych, łatwo możemy odnieść wrażenie, że ich życie składa się wyłącznie z ważnych i ekscytujących wydarzeń: egzotycznych wakacji, szalonych imprez, sukcesów zawodowych i podniosłych sytuacji z życia prywatnego, takich jak zaręczyny, śluby lub narodziny dzieci. Nikt nie chwali się kłótnią z żoną, tym, że zepsuł mu się samochód, a dziecko dostało kolejną jedynkę w szkole. Znane nam „zwykłe” osoby w internecie prezentują się jak gwiazdy z pierwszych stron gazet: nigdy nie mają pryszczy, zmarszczek, odrostów czy fałdek na brzuchu. Nie spotykają ich gorsze dni, zmęczenie czy chandra. Patrząc na ten wyidealizowany wizerunek, nietrudno poczuć się gorzej z samym sobą. Nagle przestają nas cieszyć wakacje nad polskim morzem, stabilna, choć mało ekscytująca praca i łysiejący partner z coraz bardziej rosnącym brzuszkiem.

Oczywiście, to wszystko jest jedną, wielką ułudą. My sami, wzorując się na znajomych, również dowolnie kształtujemy swój wizerunek w sieci. Publikujemy tylko korzystne zdjęcia, chwalimy się wyłącznie pozytywnymi zdarzeniami ze swojego życia i naginamy rzeczywistość, by zaprezentować ją w jak najlepszym świetle. W ten sposób stajemy się częścią błędnego koła i prowokujemy do zazdrości (i zmiany publikowanych treści) kolejne osoby.

Nie zapominajmy również o złudzeniach dotyczących kontaktów z innymi. Media społecznościowe dają nam wrażenie, że gdzieś tam są osoby, którym na nas zależy. Sami siebie odbieramy wówczas jako towarzyskich i popularnych, nawet jeśli nie pamiętamy, kiedy ostatnio wybraliśmy się na jakieś spotkanie towarzyskie. Zapominamy, że kliknięcie „lubię to!” lub napisanie pochlebnego komentarza nic nie kosztuje, w przeciwieństwie do rzeczywistego wsparcia i pomocy, gdy zajdzie taka potrzeba.

 

Czy zjawisko „samotności w sieci” to ważny argument przemawiający za tym, że powinniśmy ograniczyć korzystanie z internetu? Czy rozpowszechnienie nowoczesnych telefonów ze stałym dostępem do sieci, funkcjonalnych laptopów oraz portali społecznościowych to problem, nieuchronnie prowadzący do zaniku prawdziwych relacji międzyludzkich? Tego rodzaju domniemania wydają się być mocno przesadzone. Nie uciekniemy od wirtualnej rzeczywistości – jest ona nieodłączną częścią życia w nowoczesnym świecie. Niejednokrotnie bywa bardzo pomocna: wielu osobom umożliwia wykonywanie swojej pracy z dowolnego miejsca na świecie, usprawnia wymianę informacji, a także umożliwia odnowienie kontaktów z kimś, kogo dawno nie widzieliśmy. Ważne jest jednak to, byśmy wykorzystywali internet do wzbogacania naszych prawdziwych przyjaźni, zamiast je nim zastępować. Miejmy nadzieję, że kolejne pokolenia coraz lepiej będą adaptowały się do wyzwań nowoczesnego świata, przez co nie będą musiały obawiać się samotności w sieci.