Wywiad z Panem Andrzejem Górniakiem – współwłaścicielem Ośrodka Leczenia Uzależnień   Przy-stań

Wywiad z Panem Andrzejem Górniakiem – współwłaścicielem Ośrodka Leczenia Uzależnień Przy-stań

Dzisiaj rozmawiamy z Panem Andrzejem Górniakiem, współwłaścicielem Ośrodka Przy-stań, a także instruktorem terapii uzależnień.

Jak wyglądały początki Państwa ośrodka i dlaczego pojawiła się decyzja o tym, żeby założyć ośrodek leczenia uzależnień?

Jako osoba uzależniona poznałem działania oraz organizację różnych ośrodków terapii. Zobaczyłem coś, co nie do końca mi odpowiadało np. szufladkowanie, czy leczenie wszystkich tymi samymi metodami. Uważam, że każdy człowiek jest inny i do każdego należy dotrzeć w sposób indywidualny. Wpływ na drugiego człowieka podczas procesu terapeutycznego nie może być zamknięty w konkretnych ramach i schematach. Terapie należy dostosować do indywidualnych potrzeb i możliwości pacjenta. Są one inne w przypadku 20-latka, oraz 60-latka. Wynika to z doświadczeń życiowych. Połączenie tych dwóch osób i interakcja między nimi, czasami jest po prostu niemożliwa.

Czyli można uznać, że jest to właśnie ten Państwa sekret na skuteczną terapię i współpracę z osobami uzależnionymi?

Zdecydowanie indywidualne podejście do pacjentów jest istotne w cyklu terapeutycznym. Pozostaje także kwestia całej struktury funkcjonowania ośrodków. Często, kiedy pacjent decyduje się na podjęcie leczenia, zostaje odizolowany od rodziny, znajomych i świata zewnętrznego na 6-8 tygodni. Bez dostępu do telefonu, komputera, co sprawia, że jest pod kloszem. W tych warunkach zachowanie abstynencji jest wymuszone przez sam fakt pobytu w ośrodku. Ważne jest, co pacjent będzie robił po wyjściu z bezpiecznego miejsca. Osobiście uważam, że trzeba wdrożyć  nowe schematy zachowań, pokazać, że można żyć inaczej.

Rozumiem, czyli pacjent po pobycie w ośrodku wraca do rzeczywistości, którą zna i tam czuje się bezpiecznie, wobec tego zaczyna powielać swoje zachowania sprzed terapii.

Dokładnie tak, kiedy bliscy odwiedzają pacjenta, staramy się przekazać, że rodzina jest nieodzownym elementem zdrowienia, ponieważ to właśnie ona przebywa z pacjentem na co dzień. Dlatego właśnie staramy się wdrożyć terapię strukturalną. Pokazujemy, w jaki sposób pacjent może wchodzić w nawroty. Staramy się z rodziną pracować nad zburzeniem starych mechanizmów zachowań. Jeśli w przestrzeni pacjenta nie nastąpią zmiany, trudno jest oczekiwać pozytywnych efektów terapii – stare schematy powielają znane zachowania.

Otwarcie dzieli się Pan także swoją historią z uzależnieniami. Czy Pana doświadczenia mają korzystny wpływ na współpracę i pomoc innym?

Kiedy rozmawiam z uzależnionymi, to nie mówię, że jestem instruktorem Terapii Uzależnień. Mówię, że jestem osobą uzależnioną. Przez 25 lat czynnie byłem uzależniony od alkoholu, narkotyków, leków i hazardu. Moje doświadczenia życiowe są moją wiedzą. Uzależnienie znam z życia. Moim podstawowym założeniem jest nazywanie stanu rzeczy po imieniu. Nie, Nie będzie dobrze, nic nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na zmianę życia musimy zapracować sami.

 Jak wygląda przyjęcie do Państwa ośrodka od strony technicznej?

Pierwszą rzeczą jest rozmowa telefoniczna z pacjentem lub z jego bliskimi. Drugim elementem jest przyjazd do ośrodka i pokazanie przestrzeni ośrodka jako budynku. Przekazanie informacji, w jaki sposób i na jakich zasadach funkcjonujemy w naszym ośrodku. U nas nikt nie chodzi w białym fartuchu. Według nas wszyscy są równi, bez względu na wiek, płeć, status materialny, czy zajmowane stanowisko. Mówimy sobie po imieniu, zarówno pacjenci, jak i terapeuci. Panuje ciepła, domowa atmosfera. W założeniu przyjmujemy na raz maksymalnie 6 osób. Staramy się, aby każdemu pacjentowi poświęcić odpowiednią ilość czasu i zaangażowania. Chcemy, żeby każdy pacjent czuł się  zaopiekowany. W zależności od potrzeb i liczebności grupy, na dyżurze jest niejeden, a dwóch terapeutów. Zajęcia grupowe obejmują schematy przebiegu choroby, jaką jest uzależnienie, od substancji, czy też zachowania. Największa część pracy odbywa się na zajęciach indywidualnych, gdzie możemy się skupić na problemach i potrzebach pacjenta.

Jak wygląda przykładowy dzień pacjenta w Państwa ośrodku?

Utrzymanie harmonii i porządku dnia jest niezwykle ważne, dlatego mamy określony harmonogram. O 9:00 siadamy do wspólnego śniadania, które razem przygotowujemy. O 10:00 zaczynają się zajęcia tematyczne, czyli kwestie zagadnień związanych z terapią uzależnień. Zwykle trwają około 2 godzin, jednak jeśli temat wymaga więcej czasu, oczywiście poświęcamy go więcej. Później przechodzimy do zajęć indywidualnych. Każdy pacjent codziennie ma terapię indywidualną, która również nie jest zamknięta w ramach czasowych i jest dostosowana do możliwości poznawczych pacjenta, w zależności od poruszanego tematu, intensywności pracy, czy możliwości pacjenta. Sesja terapeutyczna może trwać 30 minut, a nawet i półtorej godziny. Kiedy widzimy, że pacjent ma blokadę, bądź jest zmęczony danym tematem, wracamy do niego w innym terminie. Chodzi o to, żeby pacjent jak najwięcej wyniósł z terapii, w sposób dogodny dla siebie.

Ciekawi mnie, skąd się bierze wstyd u osób uzależnionych?  Dlaczego mają takie mechanizmy w sobie, które powodują to zamknięcie na pomoc?

Bardzo ważna jest kwestia wychowania. Wdrażamy u dzieci pewne zachowania społecznie akceptowalne, stereotypowe. Jeżeli chodzi o mężczyzn, uważamy, że facet musi być twardy, samodzielny, nie może wyrażać emocji zwłaszcza smutku. Często emocje są mylone ze słabością, której przecież facetowi nie wypada okazywać. Jest to błędne koło, wywołane przez rodziców i otoczenie w sposób nieświadomy. Schematy zachowań z dzieciństwa są bardzo silne i determinują nasze zachowanie. Bardzo często są to osoby, które mają fantastycznie działającą firmę, zbudowali dom, posadzili drzewo, mają super rodzinę. Pomimo to, na jakimś polu sobie nie radzą. Takiemu człowiekowi bardzo ciężko jest poprosić o pomoc, w obawie przed okazaniem słabości i brnie w zaprzeczenie faktu uzależnienia, co nakręca schematy choroby i prowadzi do upadku.

Obecnie dużo się mówi o wychowywaniu dzieci w taki sposób, aby mogły wyrażać siebie i swoje emocje. Myśli Pan, że w przyszłości dzięki temu osoby z problemami, częściej będą prosiły o pomoc?

Tak, pod warunkiem też, że nie będą wyalienowane od społeczeństwa. Nie będą prowadziły życia z komputera, czy telefonu. Technologia blokuje kwestie kontaktów międzyludzkich. Zakupy robimy online, rozmawiamy przez Internet, nawet do lekarza nie trzeba już pójść, wystarczy zadzwonić. Całą swoją tożsamość budujemy w sieci. Do tego doszła pandemia koronawirusa, praca, czy nauka zdalna.  Widzę mnóstwo osób, które przestały wychodzić z domu, bo się okazało, że mogą wszystkie sprawy załatwić z domu. Zmiana otoczenia jest ważna dla psychiki człowieka.

 Myśli Pan, że w trakcie pandemii przybyło osób uzależnionych?

Zdecydowanie tak, pandemia odsunęła ludzi od siebie. Samotnie mieszkający, zostali odizolowani od społeczeństwa i kontaktów międzyludzkich. Inni zaś, byli stłoczeni na jednej przestrzeni. Napięcia w rodzinie, stres, irytacja, związane właśnie z przebywaniem ze sobą przez całą dobę, bez chwili prywatności. Istnieje wiele zagrożeń związanych z uzależnieniem oraz izolacją społeczną.  Sytuacje, które kiedyś się nie działy, są na porządku dziennym. Od nas zależy, co z tym zrobimy, czy poprosimy o pomoc.

Mówi się, że wyjście z uzależnienia to bardzo trudna, wymagająca walka. Czy zgadza się Pan z tym twierdzeniem?

Ja osobiście nie walczę, gdyż walka pochłania bardzo dużo energii i czasu. Ja żyje, poświęcam swój czas i energię na własny rozwój i dla bliskich mi osób. Walka męczy, a wygrana bywa złudna. Narkotyki, alkohol, to potężny, przebiegły wróg. Gdybym stanął do walki, to wiem, że poniosę porażkę. Ja po prostu nie wchodzę z nimi w interakcję. Zdaje sobie sprawę z tego, że używki istnieją, ale ustępuję im pola. Te rzeczy nie są dla mnie. Odzyskałem poczucie własnej wartości – ja nic nie muszę, wszystko mogę.

W Polsce często spotkania towarzyskie są obficie skrapiane alkoholem. Jak się przed tym bronić, kiedy jesteśmy w procesie terapii uzależnienia od alkoholu?

W ośrodku, w którym byłem na terapii, odbyłem trening asertywnych zachowań abstynenckich.  Nauczyłem się mówić ,,NIE”. Jako osoba uzależniona bardzo wiele obiecywałem. Budowałem zamki na piasku, fantazjowałem. Opowiadam pacjentom, że wieczorem pod wpływem alkoholu byłem w stanie rozwiązać głód na świecie, a rano nie byłem w stanie zawiązać butów. Wiem, co to znaczy głód alkoholowy, zejście po narkotykach, odstawienie opioidów. Dlatego właśnie rozmawiając z osobami uzależnionymi, mówię: Patrzcie, przez 25 lat skrajne uzależnienie, totalne bankructwo moralne, utrata wszystkiego, co może stracić człowiek – poczucia bezpieczeństwa, majątku, rodziny. A jednak stanąłem na nogi, więc wy też możecie.

Jak wygląda proces uzależnienia?  Kiedy pojawiają się pierwsze objawy i jak je rozpoznać?

Wszystkie używki na samym początku czarują. Są to środki, które zmieniają nastrój, a więc kontakt z nimi na początku daje poczucie pewności siebie, lepszego samopoczucia. Jednakże „dawanie” w moim przypadku szybko się skończyło i używki zaczęły zabierać czas, niszczyć życie. W którymś momencie nie potrafiłem się bawić bez alkoholu, a później nie potrafiłem zasnąć, nie wpijając przed snem alkoholu. Alkohol stał się dla mnie niezbędny, aby normalnie żyć i funkcjonować. Na szczęście teraz istnieje coraz większa świadomość społeczna dotycząca zagrożeń płynących z uzależnienia.

Jaki jest czas, aby wyjść z nałogu? Mówi się, że uzależnionym jest się całe życie. Jak się Pan do tego stwierdzenia odnosi.

W naszym ośrodku sugerowany czas leczenia to 5 tygodni, nie jest to jednak wymóg. Jesteśmy w stanie dopasować indywidualny czas pobytu w ośrodku oraz program terapii do każdego pacjenta indywidualnie, co pozwala na działanie w szerszym zakresie i daje możliwość uczestnictwa w terapii osobą, które nie mogą z różnych względów życiowych lub zawodowych odizolować się od otoczenia. Wspólnie z pacjentem ustalamy, jakie działania będą najkorzystniejsze, by terapia przyniosła najlepszy skutek.

Jaką radę miałby Pan dla osób, które wahają się, aby podjąć terapię?

Odwołuję się do wolności wyboru, od momentu własnej terapii czuję się wolnym człowiekiem. Żadna substancja nic mi nie każe, robię, co chce i kiedy chce. Kiedyś to substancja rządziła moim zachowaniem i z czasem determinowała moje zachowanie. Nie przyjmowałem do wiadomości faktu uzależnienia, negowałem wszystkie uwagi, skłóciłem się z rodziną tylko po ty, by mieć komfort picia, brania, czy też grania. Odizolowałem od siebie osoby, które chciały mi pomóc.

Proszę powiedzieć, co w sytuacji, kiedy najbliższa nam osoba zmaga się z nałogiem, natomiast nie chce podjąć leczenia? Jak reagować w sytuacji, kiedy na naszych oczach ktoś zatraca się w uzależnieniu?

W mojej ocenie stereotypem jest, aby pozwolić człowiekowi dotknąć dna. Bo jak upadnie, to poprosi o pomoc. Osobiście uważam, że każdy ma dno w innym miejscu. Jeden człowiek dotknie dna i wstanie na nogi tak jak ja, inny nie zauważy, że to już dno. Rodziny robią dla mnie jeden podstawowy błąd – brak konsekwencji w działaniu. Nie rzucaj słów na wiatr, jak mówisz, że masz dosyć życia z uzależnionym i odchodzisz, to odejdź lub nie wypowiadaj słów bez pokrycia, bo tracisz wiarygodność, a twoje groźby stają się śmieszne.

Tak na zakończenie, proszę opowiedzieć kilka słów o swoim zespole.

Bardzo nam zależy na tym, żeby osoby, które z nami współpracują, posiadały własną historię. Dlatego też większość osób, które współpracują z ośrodkiem, same doświadczyły uzależnienia. Własne doświadczenie pozwala mam bardziej zrozumieć, bardziej czuć emocje, które towarzyszą uczestnikom terapii, przecież sam je przeżywałem. Poznałem też na swojej  drodze „Terapeutę”, który był pełen pogardy dla osób uzależnionych. Chory, potrzebujący pomocy człowiek, jest traktowany jako źródło dochodu. Praca bez powołania i empatii, przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, według mojej oceny może spowodować nieodwracalne szkody, zakłóca proces terapii, a nawet zniechęca do leczenia. Nie twierdzę, że dobrym terapeutom może być tylko osoba uzależniona, uważam jednak, że do tej pracy potrzebne jest powołanie i zrozumienie problemu, dlatego też współpracuje z nami Małgorzata, która nie patrzy na terapię przez pryzmat uzależnienia. Zajęcia z edukacji, jej fachowość i trzeźwy osąd, pozwalają na szersze spojrzenie na uczestnika terapii. Wymiana informacji o przebiegu terapii, omówienie każdego pacjenta indywidualnie, pozwala osiągnąć lepszy rezultat terapeutyczny, a przecież o to właśnie chodzi. Ośrodek, który stworzyliśmy ze wspólnikiem, jest otwarty dla każdego, panuje w nim zrozumienie oraz akceptacja. My nie oceniamy, my staramy się nieść nadzieję na lepsze życie. Z niezwykłą tolerancją traktujemy osoby, które spotkały się z odrzuceniem ze względu na odmienność seksualną, czy też religijną.

Tak czuję się spełnionym, wolnym i szczęśliwym człowiekiem JA NIC NIE MUSZĘ!

Dziękujemy bardzo za rozmowę!

 

9 września – Światowy Dzień FAS, czyli Alkoholowego Zespołu Płodowego

9 września – Światowy Dzień FAS, czyli Alkoholowego Zespołu Płodowego

9 września na całym świecie obchodzony jest Światowy Dzień FAS. Tegoroczne obchody owego święta zaplanowane są na godzinę 9:09, ponieważ dziewiątka jest uznawana za symbol ciąży. FAS (Fetal Alcohol Syndrome) to z języka angielskiego Alkoholowy Zespół Płodowy. Jest to nieuleczalny zespół chorobowy występujący u dzieci, których matki spożywały alkohol podczas ciąży.

Czym jest FAS?

Mitem jest zdanie, że spożywanie niewielkiej ilości alkoholu podczas ciąży nie szkodzi dziecku. Jedyną opcją na uniknięcie FAS jest kompletne zrezygnowanie ze spożywania alkoholu podczas ciąży. Nie ma od tego żadnych odstępstw. Najnowsze badania dowodzą, że alkohol może zaszkodzić płodowi już nawet podczas pierwszego miesiąca ciąży. Jak wskazuje Główny Inspektorat Sanitarny, w ostatnim roku aż 10,1 proc. kobiet w ciąży piło alkohol. U 0,5 proc. badanych dzieci z wadami wrodzonymi stwierdzano cechy Alkoholowego Zespołu Płodowego.

Jak rozpoznać FAS?

Objawia się w postaci m.in. niedorozwoju płytek paznokciowych, krótkich szpar powiekowych, braku rynienki nosowo-wargowej, czy cienkiej górnej wargi i krótkiej szyi. Zauważono także bardzo charakterystyczną cechę, a mianowicie niską wagę urodzeniową. W wielu przypadkach dochodzi także do różnych dysfunkcji w obszarze psychicznym oraz fizycznym, które z czasem pogłębiają się, powodując wiele problemów.

FAS Fetal Alcohol Syndrome

Obchody Światowego Dnia FAS

Czas opowiedzieć sobie troszkę o historii owego dnia oraz tego jak go obchodzimy. Pierwsze oficjalne obchody Światowego Dnia FAS odbyły się 9 września 1999 w Auckland w Nowej Zelandii. Sama idea narodziła się w Kanadzie i USA, gdzie rodzice dzieci z zespołem alkoholowym (FAS) i poalkoholowym (FASD) umieścili w Internecie materiały przedstawiające szkody wywołane piciem alkoholu w czasie ciąży.

Była to świetna inicjatywa, która od samego początku przyciągnęła duże zainteresowanie społeczeństwa. Po raz pierwszy problem ten został tak śmiało ukazany opinii publicznej. Sama strona internetowa przez cały czas gromadziła to nowych wolontariuszy oraz osoby chcące podzielić się swoimi przemyśleniami na temat choroby oraz historiami. Problem FAS cały czas zyskiwał na popularności. W kolejnych latach Światowy Dzień FAS był obchodzony w coraz większej liczbie stanów, dotarł do Australii i RPA. Za pośrednictwem wolontariuszy z Włoch, Niemiec i Szwecji przeniósł się do Europy.

W Polsce święto obowiązuje od 2004 roku. Z roku na rok zyskuje coraz więcej członków, którzy chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami z zakresu choroby.

Działania dotyczące FAS w Polsce

W Polsce obecnie mamy bardzo szerokie akcje informacyjno-edukacyjne na temat szkodliwości picia w czasie ciąży. Jedną z nich i zarazem najbardziej popularną jest „Ciąża bez alkoholu”, której patronują Minister Zdrowia, Polskie Towarzystwo Ginekologiczne i Biuro WHO w Polsce. Sama kampania jest prowadzona przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Do kampanii zostały zaproszone wszystkie samorządy lokalne – przystąpiło ok. 700 samorządów gminnych i 12 wojewódzkich. Oznacza to, że w akcji bierze udział co czwarty samorząd w Polsce, co wskazuje na świetny wynik!

W ostatnich latach bardzo popularne także stały się wszelkie akcje promujące abstynencję oraz informowanie społeczeństwa o negatywnych skutkach picia w czasie ciąży. Kampania ma charakter medialny.

Jak diagnozuje się FAS?

Spektrum zaburzeń FAS diagnozuje się przede wszystkim na podstawie wykluczenia innych zespołów związanych z podobnymi objawami. W owym przypadku proces diagnostyczny jest bardzo czasochłonny oraz skomplikowany. W skład zespołu interdyscyplinarnego powinni wchodzić lekarze różnych specjalności (pediatra, neurolog, psychiatra, genetyk kliniczny, kardiolog).  Ważni są także: psycholog /neuropsycholog, terapeuta, neurologopeda oraz asystent rodziny, aby wyniki badań były jak najdokładniejsze.

Zachęcamy do zapoznania się z informacjami związanymi z tą chorobą oraz upowszechnianiem ich dalej. Dzięki stałej nauce oraz edukacji społeczeństwa możemy zminimalizować negatywne skutki spożywania alkoholu w czasie ciąży.

 

Wywiad z Panem Leszkiem Polkowskim – współwłaścicielem Ośrodka Detoksykacji Twój Detoks w Konstancinie

Wywiad z Panem Leszkiem Polkowskim – współwłaścicielem Ośrodka Detoksykacji Twój Detoks w Konstancinie

Rozmawiamy dziś z Panem Leszkiem Polkowskim, współwłaścicielem Ośrodka Twój Detoks w Konstancinie.  

Prowadzenie ośrodka detoksykacji to bardzo trudna i odpowiedzialna misja. Jak zrodził się ten pomysł?

Myśl o profesjonalnie prowadzonym ośrodku zrodził się wtedy, kiedy jako pacjent jednej z placówek, aspirującej pomagać osobom potrzebującym i oczekującym tej pomocy, zauważyłem szereg niedociągnięć w sferze zarządzania, ale przede wszystkim w podejściu do osoby chorej, jaką niewątpliwie jest pacjent w takiej placówce. Należy pamiętać że jest to człowiek, więc należy go traktować ze zrozumieniem i poszanowaniem, również z należytą godnością. Być mu pomocnym i użytecznym. Wtedy pacjent to widzi i wchodzi w reakcję, a w konsekwencji zaczyna wierzyć, że można „wyjść na prostą” i współpracuje. Trzeba pokazać mu, że bierze się za niego odpowiedzialność.

Kiedy zakończyłem swoją terapię, przez kilka lat utrzymując abstynencję, spotykałem na swojej drodze ludzi którzy jeszcze „poszukują” sposobu na zdrowe życie. Pomyślałem, że warto byłoby im pomóc. W kwestii upewnienia się czy rzeczywiście nadaję się do tego, przekonali mnie znajomi ze środowiska ludzi już niepijących i cieszących się „wolnością”.
Ukończyłem podyplomowe studia na kierunku Terapeuta ds. uzależnień i postanowiłem przekazywać tą wiedzę innym, dzieląc się z nimi swoim doświadczeniem, ale też wskazywać im drogowskazy na nowe, lepsze życie.

Z moją wspólniczką Anią, dobraliśmy najlepszy personel medyczny i terapeutyczny jaki tylko był możliwy – to naprawdę ludzie z pasją i wysokimi kwalifikacjami. Do warunków określonych szczegółowymi przepisami, przystosowaliśmy piękny dom w Konstancinie-Jeziornej i od 2018 roku z sukcesami i satysfakcją pomagamy wszystkim, którzy chcą nam zaufać.

Czym wyróżnia się ośrodek Twój Detoks spośród innych ośrodków w Polsce? Czy specjalizujecie się w leczeniu jakiegoś konkretnego rodzaju uzależnień?

Z pełną odpowiedzialnością i dumą mogę przekazać, że nasi pacjenci, którzy mają doświadczenie z innych tego typu miejsc, mówią, że u nas czują się prawie jak w domu. W takim domu, w jakim chcieliby przebywać w normalnym życiu. Panuje tu zrozumienie, wsparcie, ciepło domowe, uśmiech, ale również zasady i postawione jasno granice, które nikogo nie ranią. Jeśli chodzi o specjalizację, to z pewnością potrafimy skutecznie przeprowadzić odtrucie tj. detoksykację po nadmiernym spożywaniu alkoholu lub zażywaniu środków psychoaktywnych.

Jak rozpoznać u siebie pierwsze objawy uzależnienia?

Zwróćmy uwagę na to, czy używamy alkoholu, lub innych środków zmieniających świadomość, bo ich do czegoś potrzebujemy. Dlaczego i po co to robimy?

Jakie należy spełnić warunki, by zostać przyjętym do ośrodka?

Warunkiem przyjęcia jest chęć leczenia i determinacja na drodze osiągniecia celu bycia wolnym. Oczywiście należy również spełnić warunki kontraktowe…Jeśli ktoś zgłasza się do nas, bo robi to na skutek nacisków osób trzecich, nie jest przyjmowany. Pomagamy ludziom którzy chcą, a nie którzy muszą.

W ośrodku prowadzona jest terapia stacjonarna i weekendowa. Proszę przybliżyć czytelnikom, czego dotyczą te dwa rodzaje i czym się różnią?

W związku z większym zainteresowaniem terapią stacjonarną, zmieniliśmy formułę zajęć i obecnie terapia grupowa/dzienna odbywa się od poniedziałku do soboty włącznie. Niedziela pozostaje dla osób chętnych na spotkania indywidualne, bądź też odbywają się wtedy zajęcia integracyjne.

Na stronie internetowej ośrodka możemy przeczytać listy od pacjentów. Czy absolwenci mogą liczyć na pomoc i wsparcie po zakończeniu terapii?

Zawsze, o każdej porze dnia i nocy. Mają do mnie telefon, a ja zawsze go odbieram. Z większością z nich mamy stały kontakt. Wspieramy ich.

Czym różni się ośrodek detoksykacji od ośrodka leczenia uzależnień?

Z definicji detoksykacja to oczyszczanie organizmu. Pozwala to na przerwanie ciągu picia, lub zażywania. Kiedy pacjent jest już gotowy do leczenia terapeutycznego, rozpoczynamy proces terapii,

Klika słów do osób, które boją się zrobić ten pierwszy krok. Jak przekonałaby Pani osobę uzależnioną do kontaktu z Wami?

Ja nie przekonuję do kontaktu z nami. Ja zachęcam i udowadniam swoją postawą, że będąc osobą uzależnioną, można żyć pięknie, spokojnie, godnie i szczęśliwie. Można być wolnym człowiekiem. Czegoż chcieć więcej?

Dziękujemy bardzo za rozmowę!

 

10 wskazówek jak obchodzić się z osobą chorą na depresję

10 wskazówek jak obchodzić się z osobą chorą na depresję

Depresja jest jedną z najczęściej „niedocenianych” chorób współczesności. Bardzo często jej symptomy są bagatelizowane i traktowane przez otoczenie jako fanaberie osoby chorej. Częste komunały w stylu „weź się ogarnij”, „wstawaj z tego łóżka, nie wydziwiaj”, „zacznij coś ze sobą robić leniu” zamiast motywować przynoszą odwrotny skutek powodując, że chory czuje się jeszcze bardziej niezrozumiały. Oto 10 istotnych wskazówek jak obchodzić się z osobą chorą na depresję.

„Po prostu bądź”

Wsparcie od otoczenia to najważniejszy czynnik na drodze do leczenia osoby chorej. Zrozumienie przez bliskich i poczucie bycia zaopiekowanym mogą „popchnąć” osobę do rozpoczęcia terapii. Stworzenie poczucia bezpieczeństwa jest bardzo istotne dla chorego. Bycie przy chorym daje mu informację, że jest ktoś, komu na nim zależy i nawet w sytuacji gdy zbiera mu się na płacz to wie, że nie musi się wstydzić swoich emocji i ukrywać z nimi, zakładając maskę przed bliskimi.

Zaakceptuj stan choroby

Akceptacja tego, że bliski zmaga się z depresją pokazuje, że otoczenie nie bagatelizuje tego stanu. Pozornie ran na psychice nie widać tak jak np. gipsu na złamanej nodze, ale można sobie wyobrazić właśnie, że dusza osoby chorej na depresję jest tak samo pogruchotana jak złamana noga i potrzeba czasu, aby dusza się zagoiła tak jak czasu potrzebuje kość, żeby się zrosła. A zatem Jeśli chory nie może podnieść się z łóżka, należy pozwolić mu leżeć i zatroszczyć się o niego. Przynieść ciepłą herbatę, podać śniadanie. Wystarczy nie oczekiwać od cierpiącego na depresję rzeczy na razie dla niego niemożliwych.

Należy pamiętać, że chory i tak czuje się mniej wartościowy, że bezczynnie siedzi w domu, więc formułowanie mu kategorycznych żądań jeszcze bardziej pogłębia jego depresyjny nastrój. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, które z natury mają duże poczucie obowiązku, więc i tak obwiniają się, że są złymi żonami i matkami. Nie wolno potęgować winy i powodować wyrzutów sumienia.

Widząc poprawę stanu – aktywizuj chorego

W miarę poprawy samopoczucia spróbuj zachęcać chorego do podejmowania aktywności, np. wspólnego spaceru, ale nie można oczekiwać zbyt wiele. Np. jeśli osoba chora uwielbiała gotować to można jej zaproponować wspólne ugotowanie tego, co najbardziej lubiła przyrządzać. Aczkolwiek, jeśli osoba chora się zgodzi, to należy podejść do tego zupełnie na spokojnie tzn. jeśli w trakcie gotowania chory stwierdzi, że jednak nie ma na to siły, że przerasta go to, to nie należy się irytować ani dawać poleceń w stylu „ale skoro zacząłeś to już chociaż skończ”, bo chory poczuje się zbyt osaczony i cała sytuacja zamiast poprawić samopoczucie spowoduje wyrzuty sumienia. Zatem należy namawiać taką osobę do powracania do aktywności, ale trzeba pamiętać, że nic na siłę.

Nie oceniaj

Krytyka postępowania chorego to najgorsze, co można zrobić wobec cierpiącego. Dlatego też należy pamiętać, żeby nasze wypowiedzi w kontekście zachowań chorego na depresję były pozbawione pejoratywnego zabarwienia emocjonalnego. Jeśli już chcemy ocenić działania chorego to skupmy się na tych drobnych sytuacjach, kiedy widać tzw. „światełko w tunelu” to znaczy, kiedy widzimy, że chory przełamuje się i zaczyna podejmować spontaniczne aktywność. To właśnie pozytywne wzmacnianie (czyli metoda marchewki) spotęgują powtarzanie się takich inicjatyw.

Nie minimalizuj złego samopoczucia

Pod żadnym pozorem nie umniejszaj bólowi emocjonalnemu chorego. Nie rzucaj w odniesieniu do chorego truizmów takich jak „zobaczysz – jutro będzie lepiej” albo „jak tylko się pogoda poprawi to wyjdziesz z tego łóżka”, gdyż to może powodować, że chory w poczucie niezrozumienia popadnie w stan izolacji od otoczenia.

Nie doradzaj

Czasem – oczywiście w dobrej woli – bliscy chorego starają się go zmotywować dając tzw. „dobre rady” czyli np. „ja na Twoim miejscu to zaczęłabym uprawiać jakiś sport- jak się porządnie zmęczysz to przejdzie ci ta chandra” albo „znajdź sobie jakieś zajęcia to nie będziesz masz czasu, żeby myśleć”. Trzeba pamiętać, że gdyby to było takie proste dla chorego to już dawno by sobie poradził z chorobą.

Okaż czułość

Jeśli czasem nie wiesz po prostu, co należy zrobić bądź powiedzieć to postaraj się okazać czułość drobny gestem np. uśmiechnij się, przytul chorego albo ugotuj mu ulubioną potrawę. Zrób coś drobnego, co może wywołać uśmiech na twarzy chorego. Czasem wystarczy prozaiczne pytanie – „Czy jest coś co mogę dla Ciebie zrobić, żebyś poczuł się lepiej?

Nie porównuj z innymi chorymi

Jak wiadomo nikt nie lubi bycia porównywanym – osądzanie nas w kontekście przyrównań do innych osób zawsze wyrządza nam szkoda – nie inaczej jest w przypadku depresji. Nawet jeżeli znasz przypadki innych chorych, którzy szybko poradzili sobie z chorobą to nie przywołuj ich w rozmowie z cierpiącym. Pamiętaj, że każdy jest inny i ma własne tempo wychodzenia z choroby.

Poznaj wroga

Nie należy zapominać, że depresja jest bardzo poważną chorobą, która w skrajnych przypadkach kończy się samobójstwem chorego. Zatem istotne jest, by bliscy osoby chorej edukowali się w kwestii samego uzależnienia i mechanizmów tkwiących u jej podłoża w myśl zasady, że wroga trzeba dobrze poznać, aby skutecznie z nim walczyć. Można poszukać w Internecie grup wsparcia dla bliskich osób zmagających się z depresją i wymieniać się doświadczeniami.

Cierpliwość

Nie oczekuj cudów od razu. Wykaż się cierpliwością na drodze do zdrowienia. Nie irytuj się, jeśli u chorego pojawią się tzw. „górki i doliny” tzn. jednego dnia będzie się wydawało, że jest lepiej podczas gdy kolejnego chory nie będzie miał ochoty wyjść z łóżka. Taka sinusoida to normalny proces zdrowienia.

Depresja jest chorobą, która dotyka nie tylko chorego, ale stanowi istotne obciążenie dla jego bliskich. Wiadomo, że cierpienie osoby dla nas bliskiej to także nasze cierpienie. Ważne, żeby pamiętać, że w dużej mierze zrozumienie, bliskość i cierpliwość ze strony otoczenia mogą pozytywnie wpłynąć na zdrowienie chorego i znacznie przyspieszyć czas rekonwalescencji. Dlatego należy dzień w dzień wspierać chorego i cieszyć się z choćby najmniejszych sygnałów poprawy.

Jak poradzić sobie ze wspomnieniem traumy w życiu? O tym, jak żyć będąc eks-alkoholikiem lub eks-narkomanem

Jak poradzić sobie ze wspomnieniem traumy w życiu? O tym, jak żyć będąc eks-alkoholikiem lub eks-narkomanem

Przypomina o nich wszystko – miejsca, ludzie, nawet konkretne kolory i zapachy. Życie po wyjściu z nałogu to walka nie tylko z nową rzeczywistością, ale i z szeregiem traum, które pozostają w pamięci na długo. Jak przejść z tym do normalności? Jak poradzić sobie ze wspomnieniem traumy w życiu?

Przeszłaś tak wiele

Zespół abstynencyjny cię nie zniechęcił. Długa terapia sprawiła, że zrozumiałaś swoje błędy i widzisz, że używki to był twój wielki problem. Nie fanaberia, nie coś, co można odstawić dokładnie wtedy gdy już przestaniesz chcieć. Bo chciałaś coraz więcej, a rozumiałaś coraz mniej. Chodziłaś na terapię i spotkania z psychologiem. Odcięłaś się od dawnych znajomych i skupiłaś na tym, co naprawdę istotne. Na swoich bliskich. Jednak po tym wszystkim co przeszłaś, nic nie jest już takie samo. Ani relacje, ani bliskość, ani sama ty. Jak się w tym wszystkim odnaleźć?

Terapia uzależnień, bez względu na to, czy od alkoholu czy narkotyków, przygotowuje również na ten dzień. Długo wyczekiwany czas, w którym możesz powiedzieć patrząc wstecz, że wykonałaś kawał dobrej roboty. Wyszłaś z najgorszego bagna w swoim życiu. I chociaż już do końca życia będziesz mieć wrażenie, że stoisz na krawędzi, to jednak z umiarkowanym optymizmem patrzysz w przyszłość. Tylko bywa, że świat który pamiętasz sprzed nałogu, już nie istnieje.

Tyrania nałogu


Niestety, rzeczywistość w jakiej żyjemy, nie sprzyja odstawieniu używek. Alkohol w naszym kraju jest nieodłączną częścią lokalnego folkloru. Imprezy rodzinne, koncerty, spotkania ze znajomymi. Wszystko kusi, wszędzie nęci. Do tego dochodzi jeszcze aspekt naszych bliskich. Często wyrywając się ze szponów nałogu alkoholowego, wpadamy w swego rodzaj pętlę. Skoro ja nie piję, to moi bliscy też nie mogą. Jeżeli ja nie idę na imprezę, to mój partner również nie może. Sam przecież nie pójdzie. Zachowanie typu – rób co chcesz, ale pamiętaj, że ja wyszłam właśnie z nałogu, to najgorsze, co możesz zrobić swojemu partnerowi i bliskim. To zwyczajny szantaż emocjonalny, na który nie zasługuje nikt.

Nałóg jako usprawiedliwienie wszystkiego

Kolejną statystyczną przypadłością eks- alkoholików czy eks – narkomanów, jest tłumaczenie wszystkich złych rzeczy jakie pojawiają się w życiu, widmem nałogu. On może być wobec swojej żony chamski, robić awantury, być niezaradnym życiowo i bez pracy bo jest byłym alkoholikiem. Ludzie, którzy pożegnali się z aktywnym nałogiem mają ciężej. Do tego spada na nich również cały bagaż doświadczeń z okresu trwania nałogu i mozolnego wychodzenia z niego.

Powrót do normalnego funkcjonowania nie będzie ani prosty ani łatwy. Zapanowanie nad swoimi emocjami to nie lada sztuka i czasem zwykłe niepowodzenie może wyprowadzić z równowagi. Jeżeli więc widzisz, że trzymanie nerwów na wodzy nie jest twoją domeną, ostatnie co możesz zrobić to wyżywać się na innych. Spróbuj raczej poszukać pomocy u psychologa. To on podpowie ci z pewnością szereg metod, które pozwolą na uspokojenie ducha i jednoczesne wykształcenie w sobie normalnych reakcji. Te świeżo po wyjściu z nałogu mogą nie być zrozumiałe i akceptowane przez większość społeczeństwa.

Trudne znalezienie drugiej połowy


Fora internetowe są pełne opowieści kobiet, które zastanawiają się czy wejść w relację z byłym alkoholikiem czy narkomanem. Odpowiedzi w przeważającej części są jednakowe – „uciekaj, nie chcesz przechodzić przez to co ja”. Ciągły strach i niepewność, czy aby partner nie wrócił do nałogu, zmaganie się z trudnym, często narcystycznym charakterem to tylko wierzchołek góry lodowej. Niewiele jest wpisów pocieszających, że wszystko będzie dobrze.

Zależy to w dużej mierze od samego uzależnionego. Ta chęć, by wrócić do nałogu, bez względu na to, czy alkoholowego czy narkotycznego, będzie już zawsze. I od ciebie właśnie zależy, czy swoim postępowaniem sprawisz wrażenie wiarygodnego człowieka, panującego nie tylko nad emocjami, ale i nad swoją ciemniejszą stroną.

Życie eks- uzależnionego nie jest łatwe. A rzeczywistość wcale tego nie ułatwia. Jednak życzę ci z całego serca powodzenia!

 

Zapraszamy do obserwowania Rankingu Ośrodków Terapii na Facebook’u.