Pandemia a zdrowie psychiczne – Jak radzić sobie z samotnością

Pandemia a zdrowie psychiczne – Jak radzić sobie z samotnością

Od marca 2020r. świat przeżywa kryzys spowodowany przez pandemię koronawirusa. Ogromny lęk spowodowany chorobą, która zbiera śmiertelne żniwa, zmusił rządzących na całym świecie do wprowadzania obostrzeń, które w rezultacie są źródłem kolejnej pandemii – samotności. Każdy z nas w jakimś momencie życia prawdopodobnie czuł się samotny, nawet gdy otaczali go bliscy. Natomiast obecne czasy, gdzie izolacja jest niejako wymuszona i dochodzi do niej lęk o własne zdrowie, a także strach spowodowany niestabilnością na rynku pracy, sprzyjają rozwojowi innych zaburzeń psychicznych. Niestety samotność nie sprzyja dobrostanowi psychicznemu. Jeśli nie zaczniemy sobie z nią radzić, to można się spodziewać pandemii chorób psychicznych. W artykule „Pandemia a zdrowie psychiczne” dowiesz się jak radzić sobie z przykrymi skutkami tego zjawiska.

Samotność w XXI wieku

Jeszcze przed wybuchem pandemii wielu psychologów mówiło o epidemii samotności jako pokłosie cywilizacji XXI wieku. Nowoczesne technologie, komunikatory, portale społecznościowe – to wszystko nie sprzyjało wspólnemu spędzaniu czasu. Ludzie odsuwali się od siebie. Do tego dochodzi tzw. znieczulica spowodowana przez masowość przemocy. Poprzez swoją wszechobecność spowodowała, że stała się ona normą. Większość społeczeństwa już od dłuższego czasu żyła niejako w swoim świecie interesując się innymi poprzez grzeczność. Można by rzecz, że pandemia w sposób spektakularny pogłębiła coś, co w dużej mierze już zbierało swoje żniwo.

Według psychologów samotność to subiektywne poczucie braku satysfakcji ze swoich relacji społecznych. Nie każda więc osoba żyjąca w pojedynkę musi czuć, że jest osamotniona. A z drugiej strony samotnie czuć się może nawet ktoś, kto mieszka w domu pełnym ludzi. Z wcześniejszych badań wiadomo, że osoby samotne negatywnie reagują na stresory. Są dużo bardziej wyczulone na zagrożenie i mają mniejsze zdolności adaptacyjnego radzenia sobie w odpowiedzi na stres.

Pandemia a zaburzenia psychiczne

Niezależnie od naszych predyspozycji osobowościowych predestynujących nas do odczuwania samotności (introwertycy versus ekstrawertycy) pandemia pozbawiła nas możliwości decydowania o tym jak i z kim chcemy spędzać czas. Do tego dochodzą lęki o charakterze egzystencjalnym oraz niemożność przewidzenia, kiedy taki stan izolacji będzie mógł się skończyć. W związku z tym, że Izolacja lub kwarantanna pozbawiła nas naszych nawyków, aby zminimalizować odczucie lęku czy niepokoju, powinniśmy zastąpić stare nawyki nowymi.

Jak radzić sobie w czasach pandemii?

Trzeba stworzyć sobie taki plan dnia, żeby pod wieczór mieć poczucie satysfakcji. Oznacza to wstawanie o mniej więcej stałej porze, dbanie o ciekawe i różnorodne posiłki. Może jest to odpowiedni czas na to by wprowadzić długo odkładaną dietę?

Budujemy rytm dnia, w którym powinien znaleźć się również czas na ćwiczenia fizyczne. I to nie tylko by utrzymać kondycję fizyczną. Podczas ćwiczeń wydzielają się endorfiny pomocne w utrzymaniu dobrego nastroju. Wystarczy dobra rozgrzewka i skakanie na skakance albo ćwiczenia na kręgosłup, który teraz dodatkowo jest obciążony. Jeśli mamy wokół siebie bliskich, możemy spróbować organizować sobie wspólny czas na różne sposoby – np. wieczór planszówek, wspólne gotowanie a może znalezienie wspólnego hobby.

Osoby, które pozostają w samotności mogą zaplanować sobie wirtualne wieczorne spotkanie np. przy dobrym cieście. Zobaczyć się czy porozmawiać z kimś bliskim, znajomym albo rodziną np. przy serniku sporządzonym według tego samego przepisu, ale każdy we własnym domu, oddzielnie. Sam czas kwarantanny można dobrze wykorzystać na samorozwój. Natomiast mogą być takie osoby, które mimo usilnych chęci nie są w stanie sobie poradzić a nawet pojawiają się u nich napady paniki to dobrze jest skontaktować się ze specjalistą, który być może zaleci specjalne ćwiczenia relaksacyjne.

Nie bój się skorzystać z rady specjalisty

Czasem warto się zdecydować na farmakoterapię i nie należy się bać skutków ubocznych, gdyż jeśli leki będą stosowane w porozumieniu ze specjalistą to mogą przynieść dużo pożytku. Z pewnością trzeba siebie bacznie obserwować i jeśli pojawi się apatia, bezsenność, uczucie rozdrażnienia i brak motywacji do działania to mogą to być symptomy depresji, których pod żadnym pozorem nie wolno lekceważyć.

Co ciekawe, w Japonii już od wielu lat mamy do czynienia ze zjawiskiem hikikomori, które polega na tym, że osoby dotknięte takim zaburzeniem nie mają potrzeby wychodzenia ze swoich domów. Po prostu izolują się od ludzi i zamykają w swoim świecie, w skrajnej formie zjawisko to polega na tym, że takie osoby w ogólnie nie wychodzą ze swojego pokoju. Można powiedzieć, że pandemia z wielu ludzi zrobiła przysłowiowe hikikomori i na pewno nie można tego bagatelizować. Choroby psychiczne prawdopodobnie mogą okazać się najdotkliwszym, obok załamania gospodarki, skutkiem pandemii. Ale to od każdego z nas zależy jak sobie poradzi z tą szczególną sytuacją. Jeśli będziemy dbać o swój dobrostan i nie przeoczymy żadnego odchylenia w sferze psychicznej to wyjdziemy z tej sytuacji wzmocnieni.

Odwiedź nas na Facebook’u.

Samotni, choć w związku

Samotni, choć w związku

Wielu z nas postrzega zawarcie związku jako definitywne pożegnanie się z samotnością. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest aż tak prosta. O tym, jak się czujemy, decyduje przede wszystkim nasza relacja z samym sobą – związki z innymi są jedynie jej dopełnieniem. Niestety, wiele osób ma poczucie osamotnienia, mimo tego że mają partnerów. Skąd bierze się samotność w związku i jak jej zapobiec?

Choć brzmi to jak paradoks, samotność w związku z pewnością nie jest czymś wyjątkowym i niespotykanym. Mnóstwo osób, które pozostają w małżeństwie lub relacji nieformalnej, zmaga się z poczuciem niezrozumienia i osamotnienia.

Czym właściwie jest samotność? Czy bycie w związku, posiadanie rodziny lub grona znajomych automatycznie wyklucza jej doświadczanie? Okazuje się, że wcale nie. Samotność jest bowiem zjawiskiem subiektywnym i wiąże się z wrażeniem odizolowania od innych, nieposiadania w swoim otoczeniu kogoś, komu można byłoby powierzyć swoje emocje czy myśli i liczyć na zrozumienie. To nie przypadek, że samotność najczęściej deklarują osoby otoczone przez innych ludzi, np. mieszkające w dużych miastach, w których codziennie mija się bardzo wiele osób, jednak rzadko się z którąś szczerze i otwarcie rozmawia. Czasami wydaje się nam, że samotność jest czymś zupełnie niezależnym od nas i nawet nie próbujemy z nią walczyć. To błąd: osoby samotne żyją krócej i odczuwają znacznie mniejszą satysfakcję ze swojego życia. Samotność wiąże się z cierpieniem emocjonalnym, zwiększa ryzyko wystąpienia zaburzeń lękowych, depresji, upośledza pracę układu odpornościowego oraz zwiększa prawdopodobieństwo zapadnięcia na choroby krążenia.

Większość z nas intuicyjnie zdaje sobie sprawę z tego, że samotność nie jest dla nas dobra. Kiedy więc zaczynamy ją odczuwać, robimy wszystko, by pozbyć się tego nieprzyjemnego wrażenia. Zwykle jednak tylko ją tuszujemy. Dlaczego tak się dzieje? Błędnie zakładamy, iż receptą na osamotnienie jest otaczanie się dużą liczbą ludzi. Niestety, większość tego typu relacji jest płytka. Często okazuje się, że mamy znajomych, z którymi możemy pójść na obiad lub imprezę, jednak kiedy mamy jakiś problem, nie mamy się do kogo zwrócić. Nie ma w naszym życiu osób, z którymi jesteśmy całkowicie szczerzy, przy których nie boimy się być słabi i bezbronni.

Psychologowie często powtarzają, że nie możemy wymagać od innych, by zapełniali braki w naszym życiu. Nawet najlepszy partner nie może sprawić, byśmy poczuli się wartościowi i pożegnali samotność. Właśnie dlatego nie warto wchodzić w związki, dopóki nie nawiążemy zdrowej relacji ze sobą i nie nauczymy się być sami. Dopiero kiedy dobrze poznamy siebie, zadbamy o własne potrzeby i postawimy siebie na pierwszym miejscu, będziemy gotowi na to, by dać szczęście komuś innemu. Dobry związek to nie spotkanie „dwóch połówek”, a relacja dwóch pełnowartościowych osób, które nie potrzebują nikogo innego do szczęścia i spełnienia. Chłopak, dziewczyna, mąż czy żona nie przepędzą naszej samotności, jeśli nie będziemy gotowi się przed nimi otworzyć. A do tego musimy mieć zdrową samoocenę, a także przekonanie, że jesteśmy wyjątkowi i mamy wiele do zaoferowania.

Samotność w związku to w rzeczywistości brak intymności. Zgodnie z teorią profesora Bogdana Wojciszke miłość tworzą trzy części składowe: namiętność, intymność i zaangażowanie. Współczesne związki często opierają się na tym pierwszym. Cenimy sobie atrakcyjność fizyczną i dobry seks, jednak samo współżycie nie oznacza, że jesteśmy ze sobą blisko. Nie wystarcza również zaangażowanie, czyli gotowość do związania się z drugą osobą i podjęcia kroków zmierzających w kierunku stworzenia wspólnej przyszłości, np. zamieszkania razem, zawarcia małżeństwa czy sprowadzenia na świat dzieci.

Do szczęścia w relacji wymagany jest jednak trzeci składnik miłości, czyli intymność. Wbrew potocznemu rozumieniu tego słowa, nie chodzi tu o bliskość fizyczną i wspólne życie seksualne. Chyba każdy zgodzi się z tym, że można uprawiać udany seks z osobą, z którą nie jesteśmy blisko i na której kompletnie nam nie zależy. Intymność to coś więcej: wspólne przeżywanie pozytywnych emocji, szacunek, zrozumienie, dzielenie sekretów, wsparcie uczuciowe, wymiana prywatnych informacji na swój temat oraz dzielenie się różnego rodzaju dobrami, zarówno tymi materialnymi, jak i duchowymi. Intymność w relacji oznacza, że możemy o wszystkim ze sobą porozmawiać i zawsze czujemy się rozumiani, kochani i akceptowani. Ważne jest również zaufanie, dzięki któremu nie boimy się, że partner nas skrzywdzi.

Dlaczego w niektórych związkach brakuje intymności? W niektórych nigdy jej nie było: partnerzy na początku koncentrowali się na sferze atrakcyjności i seksualności, a z czasem na fali wzajemnej fascynacji i zakochania postanowili poczynić wobec siebie różnego rodzaju zobowiązania. Nieumiejętność stworzenia szczerej, bliskiej relacji może wynikać ze wzorców wyniesionych z domu rodzinnego (np. rodzice również byli chłodni i nie rozmawiali z dzieckiem) lub niskiego poczucia własnej wartości, które nie pozwala na otworzenie się przed drugim człowiekiem i dopuszczenia go do swojej wrażliwej, słabej strony. Z kolei inne pary tracą intymność w codziennym pędzie. Po wspólnie spędzonych latach uznają swoją relację za coś oczywistego i danego raz na zawsze i przestają ją pielęgnować. Poświęcają się karierze lub dzieciom, a związek schodzi na dalszy plan. Czasami zdarza się, że każdy z małżonków prowadzi inny tryb życia: jedno wstaje i kładzie się wcześnie, drugie późno, jedno każdą chwilę poświęca na uprawianie sportu, a drugie woli wypoczynek na kanapie. Zaczynają się mijać i komunikować jedynie w sprawach „organizacyjnych”: co kupić na obiad, kto odbierze dzieci ze szkoły itp. Tymczasem jedynymi sposobami na stworzenie szczęśliwej relacji, w której nie ma miejsca na samotność, są szczerość, otwartość i dobra komunikacja.

Bulimia – przyczyny, objawy, leczenie

Bulimia – przyczyny, objawy, leczenie

Bulimia to bardzo poważne zaburzenie odżywiania, polegające na naprzemiennych epizodach restrykcyjnych diet oraz napadów obżarstwa kończących się wymiotami lub przyjmowaniem środków przeczyszczających. Podobnie jak anoreksja, bulimia jest chorobą dotyczącą ciała, jednak jej przyczyny i mechanizmy działania mają swoje źródło w psychice. Różnica między tymi dwiema chorobami jest taka, że bulimię znacznie trudniej wykryć, ponieważ nie ma ona aż tak widocznego wpływu na wygląd osoby nią dotkniętej. Czym jest bulimia i jakie są jej objawy? W jaki sposób można ją wyleczyć?

Choć zaburzenia odżywiania są dziś dość popularnym tematem, a wiedza na ich temat wydaje się być powszechna, w rzeczywistości wielu rzeczy jeszcze o nich nie wiemy. Bulimia (bulimia nervosa) jest jednostką chorobową, która została wyodrębniona stosunkowo niedawno. W rzeczywistości sprowadzanie jej do epizodów obżarstwa i wymiotów jest bardzo upraszczające. Podobnie jak anoreksja, bulimia jest zaburzeniem dotykającym nie tylko jednostek, ale związanym z funkcjonowaniem całych ich rodzin. Jest ściśle związana z przekonaniami danej osoby, jej stosunkiem do siebie i własnego ciała, co nie zmienia faktu, że jej konsekwencje wykraczają poza zmianę wyglądu. Do skutków bulimii należy nie tylko osłabienie zdrowia fizycznego, ale również pogorszenie wyników w nauce czy pracy, zaniedbanie dotychczasowych zainteresowań oraz kontaktów społecznych.

Bulimia, Ranking Ośrodków Terapii

Oczywiście, osią bulimii jest nieprawidłowy stosunek do własnego ciała oraz jedzenia. W tej kwestii choroba ta również przypomina anoreksję: problemy często zaczynają się od uwewnętrznienia kulturowych wzorców piękna. Osoba cierpiąca na bulimię bardzo chciałaby im sprostać, a skoro jej się to nie udaje, ma bardzo negatywne zdanie o wyglądzie swojego ciała. Nienawidzi go i za wszelką cenę chciałaby je zmienić. Z tego powodu stosuje drakońskie diety. W przeciwieństwie do anorektyków nie udaje jej się jednak wytrzymać na głodówce. Od czasu do czasu doświadcza chwil „słabości”, które prowadzą do napadów obżarstwa. W takim stanie bulimik jest potrafi przyjąć nawet kilka tysięcy kalorii! Oczywiście, po tego rodzaju epizodzie pojawiają się ogromne wyrzuty sumienia i lęk przed przytyciem. Chory próbuje więc „zniwelować” skutki swojego niepohamowania, biorąc leki przeczyszczające lub wymiotując.

W przypadku osób cierpiących na zaburzenia odżywiania jedzenie nie jest jedynie sposobem na zaspokojenie głodu lub chwilową przyjemność. Ich stosunek do pożywienia jest znacznie bardziej emocjonalny. Epizody bulimiczne są odpowiedzią na negatywne uczucia, stres, poczucie porażki lub krzywdy. Chory zachowuje się wówczas jak alkoholik lub narkoman na głodzie: nie jest w stanie myśleć racjonalnie, jego głowę zaprząta przede wszystkim chęć zdobycia i skonsumowania określonych produktów. W skrajnych przypadkach może się to skończyć nawet kradzieżą.

Mimo wszystko, bulimik ma świadomość, że jego zachowanie nie jest normalnie. Wstydzi się swoich napadów, wobec czego skrzętnie ukrywa je przed rodziną i znajomymi. Często kończy się to znacznym rozluźnieniem relacji z bliskimi.

Zespół uzależnienia od nikotyny jest chorobą zapisaną w klasyfikacji ICD-10. Schorzenie to ma charakter nawracający i przewlekły, wymagający specjalistycznego leczenia. Jeśli już raz dojdzie do rozwinięcia się nałogu, dochodzi do trwałych zmian w funkcjonowaniu ośrodkowego układu nerwowego. To właśnie dlatego często mówi się, że najlepiej jest nigdy nie zaczynać palenia – nawet po skutecznej terapii ryzyko powrotu do nałogu jest bowiem bardzo duże.

Podobnie jak w przypadku innych uzależnień, dochodzi do dwóch rodzajów zależności – fizycznej i psychicznej. Ta ostatnia polega na nieodpartej potrzebie sięgania po kolejną dawkę (najczęściej poprzez wypalenie papierosa). Zwykle ma to miejsce, gdy dana osoba czuje się zestresowana, niepewna, odczuwa lęk lub znajduje się w emocjonalnie trudnej sytuacji. W ten sposób papieros zaczyna się jej kojarzyć z czymś, co uspokaja i dodaje pewności siebie, choć w rzeczywistości podobne zachowanie nie jest niczym innym jak ucieczką od problemu.
Gdy nałogowiec w danej chwili nie może zażyć kolejnej dawki nikotyny, pojawia się u niego cała gama objawów zespołu abstynencyjnego. Najczęściej możemy je zaobserwować w takich sytuacjach życia codziennego jak niemożność zapalenia papierosa w tramwaju, samolocie, w pracy, szpitalu czy restauracji lub wtedy, gdy świadomie podejmujemy decyzję o rzuceniu nałogu.

Do najczęściej występujących objawów zespołu abstynencyjnego zaliczamy:
– zawroty głowy,
– niepokój,
– rozdrażnienie,
– głód nikotynowy (silną potrzebę sięgnięcia po papierosa),
– pojawiające się nagle zmęczenie,
– drażliwość,
– spadek koncentracji,
– irytację,
– zaburzenia snu (zazwyczaj jest to nagle pojawiająca się bezsenność),
– zaburzenia apetytu (silne jego zwiększenie).

Ranking Ośrodków Terapii, Bulimia1

Jakie są przyczyny bulimii? Podobnie jak w przypadku innych zaburzeń odżywiania, znaczną rolę grają tutaj relacje rodzinne. Badania pokazują, że duży odsetek chorych dziewcząt zaczęło się odchudzać za namową swoich matek. Czynnikiem ryzyka jest też doświadczenie wykorzystywania seksualnego. Zaburzenia odżywiania najczęściej dotykają osoby zdolne, perfekcjonistów, którzy lubią sprawować całkowitą kontrolę nad swoim życiem. Jednocześnie w przypadku bulimii kontrola ta sprawia wyraźne problemy – stąd epizody obżarstwa, które przerywają dietę odchudzającą. Ryzyko zapadnięcia na tę chorobę jest wysokie w przypadku osób zestresowanych oraz wykonujących zawody wymagające szczupłej sylwetki (baletnice, modelki, sportowcy).

Jak rozpoznać bulimię u bliskiej osoby? Powodem do niepokoju powinny być następujące symptomy:

– samotne jedzenie lub chowanie posiłku na później,

– wizyty w toalecie zaraz po jedzeniu,

– fascynacja zdrowym odżywianiem i dietami odchudzającymi,

– samoocena w dużej mierze oparta na wyglądzie zewnętrznym oraz masie ciała.

Rozpoznanie bulimii jest bardzo trudne, ponieważ cierpiące na nią osoby zwykle nie są wychudzone – ich waga oscyluje w granicach normy. Dlatego warto uważnie obserwować zachowanie swoich bliskich, ponieważ to właśnie ono zdradza istnienie problemu.

Leczenie zaburzeń odżywiania nie jest łatwym zadaniem i wymaga zaangażowania całego systemu rodzinnego. Terapeuta wskazuje, które aspekty funkcjonowania grupy mogły przyczynić się do rozwoju choroby, a co za tym idzie – co należałoby zmienić. Wsparcie bliskich jest bardzo istotne dla pozytywnych rezultatów oddziaływań terapeutycznych. Główną drogą do zdrowienia jest psychoterapia, podczas której bulimik uczy się konstruktywnych sposobów radzenia sobie ze stresem oraz wzmacnia swoją samoocenę. Czasami leczenie trzeba wspomóc lekami psychotropowymi (głównie antydepresantami).

Depresja a uzależnienie

Depresja a uzależnienie

Alkoholicy, narkomani, lekomani. Wszyscy oni postrzegani są przez ogół społeczeństwa w podobny sposób: wzbudzają w nas obawy, poczucie niebezpieczeństwa, niepokój, a często również pogardę. Widok osoby uzależnionej, chociażby od alkoholu rodzi w nas negatywne emocje, co z kolei utrudnia nam ujrzenie w takim człowieku kogoś, kto być może w pewnym momencie swojego życia przegrał walkę z dręczącymi go problemami. Depresja prowadzi do wielu przykrych konsekwencji, a jednym z nich mogą być właśnie uzależnienia.

Ranking osrodków terapii, depresja a uzależnienie

Wielokrotnie spoglądając na brudnego mężczyznę, toczącego się po ulicach miasta z butelką piwa w ręku, myślimy, że sam jest sobie winien — tak bardzo musiał przecież żyć w oderwaniu od moralnych zasad. Owszem, to podjęte przez niego decyzje doprowadziły go do tego stanu. Nie dostrzegamy jednak, że prawdopodobnie ów człowiek, sięgnął po używki, gdyż w osamotnieniu i depresji borykał się ze swoimi problemami.
Wiele uzależnień miało swój początek w depresji, a depresja nie jest wcale czymś, co łatwo ukryć. Co więcej, ludzie, których ona dotyczy, nie starają się zataić swojego stanu przed bliskimi. Depresja jest chorobą i jak każde inne schorzenie ma charakterystyczne dla siebie objawy. Zawsze powinniśmy je traktować jako ciche wołanie o pomoc, które bywa niejednokrotnie ignorowane.
Umiejętność rozpoznawania symptomów depresji i odpowiednia na nie reakcja może skutecznie uchronić bliską nam osobę, nie tylko przed konsekwencjami mającym swój wyraz w strefie emocjonalnej, ale także przed próbami samobójczymi oraz działaniami prowadzącymi do uzależnień. W przeciwnym razie alkohol, narkotyki, czy też leki staną się dla niej sposobem na oderwanie się, od zdających się nie mieć rozwiązania, problemów. Będą się jawiły jako jedyna droga ucieczki i zapomnienia, lecz równie skuteczna, jak i zgubna.
Faktem jest, że gdy sięgamy po alkohol, problemy zdają się oddalać, jednakże, gdy przestajemy być pod jego wpływem, dręczące nas sprawy nadal nie mają swojego rozwiązania, a stan depresyjny nie mija.

Ranking osrodków terapii, depresja a uzależnienie

Jak zatem nauczyć się rozpoznawać objawy depresji?
Pierwszym krokiem powinna być wnikliwa obserwacja zachowań. Pochłonięci swoimi sprawami nie znajdujemy czasu na zainteresowanie się problemami otaczających nas osób. Puszczając mimo uszu ich skargi, sprawiamy, że taka osoba, zamyka się w sobie, co w krótkim czasie może stać się zalążkiem zaburzeń depresyjnych. Nieco więcej wrażliwości i poświęcenie odrobiny swojego czasu na rozmowę, da takiej osobie poczucie wsparcia i pozwoli jej odreagować na codzienne stresowe sytuacje. Częściej jednak osoba dotknięta depresją nie mówi głośno o swoich problemach. Wnikliwa obserwacja umożliwi nam zauważenie typowych dla tej choroby objawów.
Jednym z nich jest długotrwały smutek. Jeśli odnosimy wrażenie, że bliska nam osoba przez dłuższy czas pozostaje w obniżonym, apatycznym nastroju, powinniśmy uznać to za symptom depresji.
Podobnie ma się w przypadku, gdy nie można skonkretyzować przyczyny takiego stanu emocjonalnego. Depresja nie musi bowiem wynikać z trudnej sytuacji, czy ciężkiego przeżycia. Przygnębienie i brak chęci do życia może być nieumotywowane przez żadne przykre wydarzenie.
Kolejnym symptomem, który powinien nas zaniepokoić to przesadny, nieadekwatny do rzeczywistej sytuacji pesymizm. Często osoby z depresją uzasadniają go przesadzonymi, czarnymi scenariuszami.
Do tego wszystkiego, często dochodzi bezsenność oraz notoryczne myśli samobójcze. Te ostatnie, jako że są charakterystyczne dla zaawansowanej depresji, jednoznacznie na nią wskazują.
Z drugiej strony, gdy widzimy, że bliska nam osoba zaczyna regularnie zażywać alkohol, narkotyki, bądź leki powinniśmy starać się, by jak najszybciej udała się do specjalisty, gdzie otrzyma profesjonalną pomoc. Nawet jeśli wydaje nam się, że stan danej osoby daleki jest jeszcze od alkoholizmu, czy innego uzależnienia.
Niezwykle ważna jest szybka reakcja i zapobieganie uzależnieniom, które często bywają bardzo niepozorne. Pomoc można uzyskać u psychologa i specjalnych ośrodkach leczenia uzależnień.

Dlaczego tak trudno rozpoznać depresję?

Dlaczego tak trudno rozpoznać depresję?

Depresja bywa nazywana „chorobą naszych czasów” – rzeczywiście, częstość jej występowania w ostatnich latach przypomina epidemię. W Polsce na to zaburzenie cierpi prawie milion osób. Część z nich nie zdaje sobie sprawy z choroby lub ukrywa ją przed otoczeniem. Dlaczego tak trudno rozpoznać, że bliska nam osoba zmaga się z depresją?

 

Z uwagi na ogromne rozpowszechnienie zaburzeń afektywnych w naszym społeczeństwie, świadomość na ich temat staje się coraz większa. Bez trudu możemy znaleźć niezliczone publikacje na temat depresji i coraz częściej mówi się o tym, że może ona dotknąć każdego z nas. Teoretycznie minęły już czasy, gdy zaburzenia psychiczne traktowane były jak coś wstydliwego, do czego nie należy się przyznawać. W rzeczywistości sytuacja wciąż daleka jest od ideału: wielu ludzi nadal hołduje krzywdzącym stereotypom na temat problemów z psychiką, a osoby odbywające terapię często uważane są za słabe i nieprzystosowane.

Ranking Ośrodków Terapii, depresja

Emocje towarzyszą nam każdego dnia. Kiedy coś nam się uda, osiągniemy jakiś sukces lub spotka nas miła niespodzianka, czujemy się szczęśliwi i radośni. Zaś gdy doświadczymy odrzucenia, poniesiemy porażkę lub przydarzy nam się strata, do głosu dochodzą smutek, rozpacz i cierpienie. Tego typu reakcje uważane są za zupełnie naturalne i nie budzą niczyjego zdziwienia. Są jednak osoby, które odczuwają ogrom negatywnych emocji bez wyraźnego, obiektywnego powodu. Takim ludziom nie chce się żyć, nie mają siły ani ochoty na codzienne wstawanie z łóżka i podejmowania rozmaitych aktywności. Nic ich nie cieszy, a rzeczy, które wcześniej sprawiały im przyjemność, teraz zupełnie ich nie interesują. Każdy krok jest dla nich źródłem cierpienia, które dodatkowo potęgowane jest przez niezrozumienie ze strony otoczenia. Depresja sprawia, że nie widzą szansy na to, że jeszcze kiedykolwiek poczują radość i energię do życia.

Prawdopodobnie ok. połowy chorych nie ma pojęcia, że cierpi na groźne zaburzenie. Choć wydaje się, że wiedza na temat tego zaburzenia jest dość rozpowszechniona, w rzeczywistości istnieje przepaść pomiędzy kulturowymi wyobrażeniami a rzeczywistym obrazem depresji. Choć jej kliniczna postać może wyglądać podobnie jak w powyższym opisie, wcale nie musi idealnie się z nim pokrywać. W przekonaniu wielu z nas zaburzenia nastroju są chorobą o charakterze „czysto psychicznym”, tymczasem bardzo często są one maskowane przez objawy somatyczne. Depresja niejednokrotnie ujawnia się pod postacią bólu różnych części ciała, męczliwości, ogólnego osłabienia, zaburzeń snu, spowolnienia psychoruchowego i utraty masy ciała. Obniżenie nastroju bywa mniej widoczne od objawów fizycznych i może dołączyć do nich dopiero po pewnym czasie. Nie zawsze zresztą są to smutek i przygnębienie – równie często występują drażliwość, apatia i emocjonalne zobojętnienie.

Dodatkowo, jako że depresja posiada zarówno objawy psychiczne, jak i fizyczne, często mylnie brana jest za inną chorobę (o charakterze somatycznym), a wahania nastroju tłumaczone są troską o własne zdrowie. Rozwój zaburzenia jest stopniowy i trudny do wychwycenia. Jeśli sytuacja życiowa chorego daleka jest od idealnej, postępująca apatia, utrata zainteresowań, brak fizycznego i emocjonalnego wigoru oraz powolne „gaśnięcie” życia uczuciowego i energii nie wydają się być niczym nieprawidłowym. Najistotniejsze objawy depresji do złudzenia przypominają symptomy przemęczenia – należą do nich m.in. napięcie i rozdrażnienie, uporczywe zmęczenie, pogorszenie pamięci i bezsenność.

Ranking Ośrodków Terapii, depresja

Aby prawidłowo rozpoznać depresję, należy odejść od stereotypowego wyobrażenia „wyłącznie emocjonalnych” zaburzeń. W rzeczywistości choroby afektywne to raczej swoisty stan rozregulowania wielu rozmaitych funkcji organizmu. Chory rzeczywiście może mieć odczucia takie jak smutek, rozpacz i utrata sensu życia, ale to niejedyne zaburzenia, z jakimi się zmaga. Istotą depresji nie jest negatywne myślenie lub nieprawidłowy styl życia. W zaburzeniu tym dochodzi do rozstroju wielu funkcji: zakłócenia biorytmu snu oraz wydzielania hormonów, nieprawidłowości w zakresie ośrodkowych reakcji głodu, napędu, podstawowego poziomu lęku, wrażliwości na bodźce, zdolności do odczuwania smaku życia oraz optymizmu. Chorobowe ograniczenia powodują obniżenie nastroju oraz całą gamę trudnych odczuć. Takie całościowe spojrzenie na depresję sprzyja prawidłowemu jej rozumieniu oraz rozpoznawaniu jej u osób, u których objawy wykraczają poza smutek i przygnębienie.

Kolejnym powodem częstego nierozpoznawania depresji są próby rozpoznania jej u samego siebie. Tymczasem autodiagnoza rzadko bywa trafna (to właśnie w takich sytuacjach zaburzenia nastroju najczęściej mylone bywają z dolegliwościami somatycznymi). Zdecydowanie lepiej będzie poprzestać na podejrzeniach i skonsultować swoje odczucia ze specjalistą. Jakiekolwiek przesłanki na temat możliwej depresji to wyraźne wskazanie do wizyty lekarskiej. Tylko osoba odpowiednio do tego przeszkolona jest w stanie ocenić, czy dręczące nas objawy mieszczą się w normie, stanowią symptomy depresji, czy może wskazują na zupełnie inną chorobę.