Młodzież uzależniona – nastolatkowie uzależniają się w coraz młodszym wieku

Młodzież uzależniona – nastolatkowie uzależniają się w coraz młodszym wieku

Młodzież zwykle żyje beztrosko i nie przejmują się swoim zdrowiem. Nie zastanawiają się nad tym, jakie konsekwencje w przyszłości mogą mieć decyzje, które podejmują obecnie. Coraz częściej skutki tych wyborów bywają naprawdę dramatyczne – jednym z nich może być rozwinięcie się groźnego uzależnienia. Warto zwrócić uwagę na to niebezpieczeństwo, zwłaszcza, że do znanych dotychczas środków i czynności uzależniających dołączyły nowe, takie jak dopalacze, urządzenia elektroniczne czy internet.

Jeśli osoba uzależniona kojarzy ci się ze starym „żulem” spod budki z piwem, warto zweryfikować ten nietrafny stereotyp. Na oddziały odwykowe coraz częściej trafia inteligentna młodzież, pochodząca z tzw. „dobrych domów”. W ich przypadku „błędy młodości” mogą mieć wpływ na całą resztę czekającego ich życia.

Jedną z przyczyn tego rosnącego zagrożenia są cechy charakterystyczne dla okresu dojrzewania. Młodzież często wygląda niemal jak dorośli ludzie, jednak to tylko pozory. Zarówno ciała, jak i umysły nastolatków przechodzą gwałtowne przemiany. Dopiero teraz rozwija się u nich umiejętność przewidywania konsekwencji własnych zachowań. Młodzi ludzie często nie doceniają swojego zdrowia, sądząc, że jest im ono dane raz na zawsze. Nie mają wystarczającej wyobraźni oraz wiedzy, by być w stanie wybiegać myślami w przyszłość dalej niż o kilka tygodni. Są impulsywni i nie potrafią jeszcze panować nad swoimi popędami, wobec czego doraźna przyjemność często wygrywa u nich z długofalową korzyścią. Innymi słowy: trudno im oprzeć się przed natychmiastową gratyfikacją, którą gwarantują alkohol, narkotyki, papierosy, dopalacze czy gry hazardowe.

Drugim powodem nałogów wśród młodzieży jest skłonność do naśladownictwa. W najmłodszych latach naszymi największymi autorytetami są rodzice. To oni wyznaczają, które zachowania są dobre, a które niepożądane. Bardzo częstym błędem popełnianym przez opiekunów jest uczenie wychowanków bezwzględnego posłuszeństwa i wykonywania poleceń bez zastanowienia. Zapominają o tym, że to, co na chwilę obecną zapewnia im komfort, w przyszłości może obrócić się przeciwko ich dziecku. W pewnym wieku zachodzi naturalna zmiana autorytetów: dorastający młody człowiek separuje się od rodziców, a centrum jego świata zaczynają być rówieśnicy. Jeśli w najmłodszych latach nie nauczył się samodzielnego myślenia i asertywnego bronienia swoich racji, z pewnością zacznie ślepo podążać za kolegami i koleżankami. W wielu grupach rówieśniczych rytuałem jest korzystanie z używek: picie alkoholu, palenie papierosów, branie narkotyków lub dopalaczy. Członkowie grupy zachęcają młodzież do spróbowania tych środków, a nawet wywierają presję. Tego rodzaju zachowania mogą stać się elementem mody, „szpanu” lub charakterystyczną cechą stanowiącą o przynależności do określonego towarzystwa, podobnie jak specyficzny sposób ubierania się, fryzura lub sposób bycia. W tym wieku nikt nie lubi być inny, „gorszy” czy mniej doświadczony niż koleżanki oraz koledzy.

Uciekanie do środowiska narkomanów może stanowić reakcję na nieprzyjemną atmosferę w domu rodzinnym. Pośrednimi przyczynami rozwoju uzależnia bywają konflikty rodzinne, trudności materialne, nadużywanie alkoholu przez rodziców, wzajemne pretensje i wrogość oraz przynależność do rozbitej rodziny. Przykre doświadczenia z domu są wówczas rekompensowane przez przyjemność, której dostarczają używki oraz poczucie przynależności i akceptacji ze strony grupy rówieśniczej.

Mówiąc o zwiększającym się zagrożeniu nałogami wśród młodzieży, warto wspomnieć o zmianach w postawach społecznych wobec tego, że sięgają oni po używki. Wielu dorosłych żywi błędne przekonania dotyczące alkoholu i nieświadomie przekazuje je swoim dzieciom. Z pewnością jednym z czynników ryzyka jest wzrastanie w domu, w którym picie było naturalnym elementem rozmaitych sytuacji społecznych, np., spotkań ze znajomymi, imprez rodzinnych, sobotniego oglądania meczu czy relaksu po pracy. W wielu domach powtarzane są nieprawdziwe sądy na ten temat, np. „piwo to napój, a nie alkohol”. Niejednokrotnie młodzieńcze wybryki spotykają się z ogólnym zrozumieniem i tolerancją: „młodzież musi się wyszaleć”, „nikt jeszcze nie umarł od kilku imprez”, „niech się bawią, po to mają młodość!”.

Warto podkreślić, że ryzykowne zachowania wśród młodzieży stanowią konsekwencję lekkomyślności, nieumiejętności radzenia sobie z trudnymi emocjami oraz niedostosowania społecznego. Nastolatki są zagubione, nie mają jeszcze doświadczeń, o które mogłyby się oprzeć, a także brakuje im pewności siebie, wobec czego szukają akceptacji otoczenia za wszelką cenę, a także starają się zwiększyć swoje poczucie własnej wartości poprzez działanie używek. Niestety, skutek jest krótkotrwały, a długofalowe konsekwencje mogą być bardzo poważne. Nie możemy zapominać, że organizm nastolatka wciąż się rozwija i nie zawsze potrafi bronić się przed działaniem trucizny. Środki odurzające działają na niego silniej niż na dorosłego, szybciej się uzależnia, a na dodatek terapia bywa w jego przypadku znacznie większym wyzwaniem.

Dagna Ślepowrońska – Warszawa

Dagna Ślepowrońska – Warszawa

Dane kontaktowe:

  • ul. Chmielna 28a m1a
  • 00-020 Warszawa
  • 509-744-633
  • https://psychologgia.pl
  • krzysztof@psychologgia.pl
  • wyświetlenia: 583

Dagna Ślepowrońska – psychoterapeuta Warszawa z ponad 25-letnim doświadczeniem w pracy z dorosłymi, młodzieżą oraz dziećmi. Przez wiele lat prowadziła terapie depresji oraz psychoterapie rodzinne. Przykłada dużą wagę do tego, by terapia była dla dzieci formą zabawy i radosnym doświadczeniem. Na swoim koncie ma ponad 30 książek dla dzieci i młodzieży. W pracy stosuje metody terapii Gestalt (praca z ciałem, kontakt z bieżącymi emocjami), analizy transakscyjnej (ogniskowanie uwagi na pełnionych rolach, “scenariuszach życiowych” i komunikacji) i psychoterapii ericksonowskiej (branie pod uwagę nieświadomości, wykorzystywanie w terapii opowieści i metafory).

Doświadczenie zawodowe:
  • Studia psychologiczne na Uniwersytecie Warszawskim na specjalności psychologia kliniczna dziecka.
  • Szpital “Komorów”.
  • Stowarzyszenie Profilaktyki Depresji “Iskra”.
Narkomania – współuzależnienie rodziców

Narkomania – współuzależnienie rodziców

Narkomania jest chorobą, która skazuje na cierpienie nie tylko samą osobę uzależnioną, ale również całą jej rodzinę. Bliscy podporządkowują swoje życie nałogowcowi i w efekcie wpadają w niebezpieczne współuzależnienie. Szczególnie narażeni są rodzice – osoby najbardziej związane z nastolatkiem biorącym narkotyki.

 

Narkomania to podstępne i bardzo niebezpieczne zaburzenie, które sprawia, że cierpiąca na nie osoba zupełnie traci nad sobą kontrolę i wpada w prawdziwą obsesję. Jej myśli krążą wyłącznie wokół środków odurzających, planuje dzień pod kątem ich przyjmowania, zastanawia się, jak zdobyć pieniądze na narkotyki oraz gdzie je kupić. Wszystko, co do tej pory było dla niej ważne, przestaje się liczyć: traci zainteresowanie dotychczasowymi pasjami, zaniedbuje obowiązki i ważne relacje międzyludzkie.

Ranking Ośrodków Terapii - narkomania współuzależnienie rodziców

To naturalne, że osoby bliskie narkomanowi nie chcą pozostawać bezczynne. Próbują powstrzymać osobę uzależnioną, nie pozwolić jej na to, by pogrążała i niszczyła samą siebie. Życie z nałogowcem pociąga za sobą wiele konsekwencji natury psychologicznej. Jego bliscy doświadczają dojmującego cierpienia i gwałtownych zmian nastroju, obniżonego poczucia własnej wartości oraz silnego lęku, cierpią na zaburzenia psychosomatyczne (bóle głowy, mięśni, serca, brzucha, wrzody żołądka itp.) i depresję, a nawet miewają myśli samobójcze. Problemy i zaburzenia, które narkomania wywołuje mają ogromny wpływ na osobę uzależnioną, jednak rodzice, którzy stają się współuzależnieni odczuwają je równie dotkliwie.

Przystosowując się do życia pod jednym dachem z osobą uzależnioną, jej rodzina najpierw próbuje przemówić jej do rozsądku i wyperswadować branie, a następnie (gdy to nie przynosi rezultatów) minimalizować straty związane z jej nałogiem. Bliscy izolują się od przyjaciół i rodziny, starając się utrzymać problem w tajemnicy, w miarę możliwości wyręczają narkomana w jego obowiązkach, a także spłacają jego długi. Ulegają złudzeniu, że są w stanie kontrolować osobę uzależnioną, a w efekcie utrzymywać jej nałóg w bezpiecznych rozmiarach, przeszukują jej rzeczy osobiste, telefon, konta na portalach społecznościowych, proszą, szantażują, grożą i moralizują.  Wszystko po to, by nie dopuścić do całkowitej destrukcji życia związanej z uzależnieniem od narkotyków.

Choć wszystkie te działania mają na celu niesienie pomocy, w rzeczywistości przynoszą same szkody. W ten sposób nawet członkowie rodziny, którzy sami nie biorą, koncentrują swoje życie na narkotykach. Ich życie nie zależy od nich, a od nałogu. Przestają dbać o siebie, zaniedbują własne potrzeby, a przy tym tylko umacniają narkomana w jego uzależnieniu.

Współuzależnienie od alkoholu z reguły dotyczy współmałżonków osób pijących. Z narkomanią jest nieco inaczej – jako że biorą przede wszystkim osoby młode (w wieku 15-24 lat), najczęściej cierpią na tym ich rodzice. To jeszcze bardziej komplikuje tę już i tak wystarczająco trudną sprawę. Często dawane rady w stylu: „Skoro twój mąż pije i nie chce przestać, to po prostu go zostaw” tracą swoje zastosowanie. Więź pomiędzy rodzicami a dzieckiem jest wieczna i nierozerwalna. W dodatku najczęściej mamy tu do czynienia z osobami bardzo młodymi, a odpowiedzialność za nie spoczywa na ich opiekunach. Rodzice odbierają nałóg swojego dziecka jako osobistą porażkę i uważają, że niesienie mu pomocy jest ich obowiązkiem.

Ranking Ośrodków Terapii - narkomania współuzależnienie rodziców

Głównym źródłem cierpienia rodziców narkomana jest poczucie winy. Nieustannie dręczą ich wyrzuty sumienia: „Jakim jestem rodzicem, skoro moje dziecko sięgnęło po narkotyki?”, „Dlaczego nie zauważyłem w porę, że dzieje się coś złego?”, „Co zrobiłem nie tak, jakie błędy wychowawcze popełniłem?”. Przez cały czas towarzyszy im lęk o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka, czują się przytłoczone i bezradne. Czasami próbują bagatelizować i wypierać problem: „Przecież wszystkie nastolatki próbują, a on na pewno bierze tylko trochę i daleko mu do uzależnienia”. Bardzo często rodzice pojawiają się w poradni nie po diagnozę lub pomoc, ale po potwierdzenie, że ich dziecku nic nie dolega. Uznanie faktu, że syn lub córka jest osobą uzależnioną, wiąże się z bardzo trudnymi emocjami, szokiem i zawaleniem się całego świata. Rodzina powoli akceptuje fakt, że nic nie będzie już takie, jak przedtem. Czasami wywołuje to reakcję szukania winnego (obwinianie partnera, obarczanie go odpowiedzialnością za błędy wychowawcze) lub poczucie krzywdy („Jak on mógł nam to zrobić, tyle dla niego poświęciliśmy!”).

Jednym z niebezpieczeństw, jakie idą w parze z byciem rodzicem osoby uzależnionej, jest zaniedbywanie jej rodzeństwa. Życie całej rodziny toczy się wokół narkomana, wobec czego potrzeby wszystkich pozostałych członków systemu schodzą na dalszy plan. Nastoletnie dzieci często biorą na siebie obowiązek opiekowania się współuzależnionym rodzicem. Starają się chronić uczucia ojca lub matki i wyręczać ich w należących do nich zadaniach, podczas gdy rodzice poświęcają całą swoją uwagę narkomanowi. Dzieci współuzależnionych opiekunów często wydają się wyjątkowo dojrzałe jak na swój wiek. Niejednokrotnie to właśnie one stanowią „głos rozsądku”, powstrzymujące rodziców przed traktowaniem uzależnionego rodzeństwa w specjalny sposób. Kochającej matce lub ojcu trudno jest bowiem dostrzec, że w ten sposób jedynie stwarzają mu dogodne warunki do dalszego brania. Narkomania jest bardzo ciężką i skomplikowaną chorobą, która ma ogromny wpływ zarówno na samego uzależnionego jaki i na bliskie mu osoby.

Wywiad z Panią Renatą – wyznanie alkoholiczki

Wywiad z Panią Renatą – wyznanie alkoholiczki

ranking ośrodków terapii, wyznanie alkoholiczki
Renata Kierowska, Szczecin, lat 53

 

Kiedy i w jakich okolicznościach zaczęła Pani pić?

Na samym początku piłam okazjonalnie, zaczęło się to gdzieś na studiach. Od tamtej pory zdarzało mi się to coraz częściej, nawet w domu wieczorem. Przestałam na jakiś czas kiedy zaszłam w ciążę. Kiedy okazało się, że nie posiadam pokarmu wpadłam w depresję poporodową i wróciłam do alkoholu.

 

Kiedy i po jakim czasie uświadomiła Pani sobie, że jest uzależniona?

To był najgorszy okres dla mnie, kiedy dziecko dawało znać, że jest głodne i płakało, a ja zamiast po butelkę z mlekiem dla niego, sięgałam po własną butelkę wódki.

 

Jaki był najgorszy moment w trakcie całego uzależnienia, który wpłynął na Pani decyzję o podjęciu leczenia?

Po jednym z ciągów alkoholowych w jakie wpadałam, zdałam sobie sprawę jednak, że krzywdzę swoje dziecko, nie karmie go i że jestem złą matką. To mnie jakoś tak otrzeźwiło i zdałam sobie sprawę, że leczenie to jedynie słuszne w tamtej chwili rozwiązanie.

 

Jak nałóg wpłynął na Pani relację z rodziną i bliskimi, a jaki miał wpływ na pracę?

To właśnie mąż wypominał mi codziennie, że jestem złą matką, że nie zajmuje się dzieckiem, że to on pracuje na utrzymanie naszej rodziny. Przy opiece nad dzieckiem, zmuszeni byli pomóc nam nasi rodzice, bo inaczej nie chce myśleć co by się z naszym dzieckiem stało. Ze znajomymi się nie spotykałam, a praca? Pracowałam w domu… Więc nawet nikt o tym nie wiedział, póki sama nie powiedziałam, że mam problem i poprosiłam o czas, aby móc sobie pomóc.

 

W jaki sposób udało się pokonać nałóg i jak długo trwa już Pani abstynencja?

Oczywiście musiałam pójść na odwyk. Mój organizm był bardzo zatruty alkoholem przez tyle czasu. Wtedy nie było tylu ośrodków pomocy osobom uzależnionym, więc wielkiego wyboru nie miałam. Po odwyku chodziłam na spotkania AA oraz do psychiatry. Miałam dość silną motywację w postaci mojego dziecka. Nie piję już 25 lat.

 

Kto najbardziej Pani pomógł podczas wychodzenia/leczenia z nałogu?

Największą rolę w pierwszym momencie grał mój mąż, który uświadomił mi, że potrzebuję pomocy. Natomiast najbardziej pomógł mi psychiatra. To on uświadomił mnie jak ważna jest rodzina, jak zaniedbywałam swoje dziecko. Przechodziłam przez to wszystko po to, aby móc w pełni zrozumieć ogrom zniszczeń jakie zasiał alkohol w moim życiu. Wiele wtedy naprawdę sobie uświadomiłam, wiele chciałam zmienić, ale do zmiany musiałam być w pełni trzeźwa i kontrolująca swój nałóg.

 

Jaka była rola rodziny podczas walki z nałogiem?

Rodzina oczywiście mnie wspierała. Moi rodzice nigdy nie stracili nadziei, że mogę sobie nie poradzić. Wierzyli, że w końcu przestanę pić i zajmę się domem i dzieckiem. Teściowie bardzo wspierali mojego męża podczas opieki nad dzieckiem. Mój małżonek miał do mnie żal o picie i wcale mu się nie dziwie. Na całe szczęście udało nam się odbudować nasze małżeństwo.

 

Ile było prób wyjścia z nałogu? Jeśli było ich więcej niż jedna, to dlaczego poprzednie się nie powiodły?

Trzy. Raz próbowałam sama, co oczywiście nie da nigdy rezultatów, jeśli nie ma się kontroli nad samym sobą. Za drugim razem przegrałam chodząc na same spotkania AA. Udawałam, że wszystko jest ok, że nie piję, ale to była kontrola na chwilę, nic więcej. No i za trzecim razem, jak już wspomniałam psychiatra odegrał wielką rolę, motywując mnie do walki z nałogiem i ukazując jak wielki to był problem.

 

Co według Pani jest kluczowe podczas wychodzenia z nałogu?

Motywacja. Bez tego człowiek nie ma na nic siły i chęci. Jeśli nie ma motywacji, nie ma też działań.

 

Jaką ma Pani radę dla osób, które obecnie walczą z nałogami?

Nie odsuwajcie się od rodziny choćby nie wiem co. Rodzina i bliscy zawsze reagują w określony sposób, ale to tylko i wyłącznie dla Waszego dobra. Uwierzcie, że gdybym szybciej posłuchała męża, to nie męczyłabym się tak z tym tak długo. Rodzina powinna być dla Was najważniejsza, powinna być Waszą motywacją do zmiany na lepsze.

Ojciec alkoholik – Tato, dlaczego pijesz?

Ojciec alkoholik – Tato, dlaczego pijesz?

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że wychowywanie się w domu, w którym nadużywany jest alkohol, jest trudnym przeżyciem i negatywnie wpływa na kształtującą się psychikę dziecka. Młody człowiek musi mierzyć się z problemami, które przerosłyby niejednego dorosłego: ciągłym ukrywaniem choroby rodzica, jego nieprzewidywalnym zachowaniem, agresją, brakiem pieniędzy na potrzebne rzeczy i poczuciem, że nie jest dla ojca lub matki najważniejsze. Bardzo często musi też wykazywać się nadspodziewaną odpowiedzialnością, przejmując obowiązki rodzica i sprawując nad nim opiekę.

 

Asia ma 9 lat i pozornie niczym nie różni się od swoich rówieśników. Mieszka z mamą i tatą w średniej wielkości mieszkaniu w bloku, lubi zupę pomidorową i „Anię z Zielonego Wzgórza”. W miarę dobrze się uczy, choć zdecydowanie woli język polski od matematyki i przyrody. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Asia wiedzie całkowicie zwyczajne, przeciętne życie. Jest jednak coś, co odróżnia ją od kolegów i koleżanek z klasy – jej ojciec ma poważny problem z alkoholem.

Mam dzisiaj kiepski dzień – dostałam trójkę z kartkówki. Może nie jest to jedynka, ale z całą pewnością nie ma się z czego cieszyć. Uczyłam się, ale widocznie niewystarczająco dużo. Nigdy nie lubiłam matematyki. Wystarczy jeden błąd i całe zadanie jest już źle rozwiązane…

Denerwuję się, bo nie wiem, jak na tę ocenę zareaguje tata. Jeśli będzie w dobrym nastroju, weźmie mnie na kolana i powie, żebym się tym nie przejmowała. Być może obieca nawet, że później pomoże mi w nauce, ale raczej nie dotrzyma słowa. Ale może też mieć zły humor. Poznaję to po tym, że na stoliku w salonie stoi kilka pustych butelek po piwie. Oznaczają one, że tata miał zły dzień i musiał się zrelaksować. Nie wiem, po co to robi, skoro to nie pomaga. Jeśli tata będzie dzisiaj zdenerwowany, zacznie na mnie krzyczeć, wyzywając od leni i głupków. Bardzo nie lubię, kiedy to robi…

Dzieci wychowujące się w rodzinie alkoholowej żyją w stanie podwyższonego napięcia. Nigdy nie wiedzą, czego spodziewać się po rodzicu, przez co nie mają poczucie bezpieczeństwa. Alkoholik jest jak dwie osoby w jednym ciele: raz wyrozumiały, miły i uśmiechnięty, a innym razem agresywny i wrogi. Gdy się napije, staje się zupełnie nieobliczalny. Jedną ze strategii na przetrwanie w takiej sytuacji jest schodzenie mu z drogi. Cała rodzina chodzi na paluszkach, by nie obudzić taty (lub mamy), zataja negatywne informacje, by go nie zdenerwować i dostosowuje się do niego, jak tylko potrafi. Wszystko po to, by jak najbardziej ochronić rzadkie chwile, w których panuje względny spokój.

Żadne z moich przypuszczeń się nie potwierdziło. A przynajmniej nie w stu procentach, ponieważ tata rzeczywiście wypił kilka piw, a teraz śpi na kanapie. Nie musi chodzić do pracy, bo go z niej wyrzucili. Mama mówi, że to dlatego, że lubi sobie wypić, ale tata zawsze odpowiada jej, że szefa nie powinno obchodzić to, co robi w wolnym czasie. Nie cierpię, kiedy się kłócą. Bardzo nie lubię krzyków. Chciałabym, żeby moi rodzice zachowywali się bardziej jak mama i tata Karoliny, mojej koleżanki. Oni nigdy nie podnoszą na siebie głosów, dużo się śmieją i chodzą na spacery, trzymając się za ręce.

Tata już nie szuka pracy. Mówi, że nikt nie potrafi się na nim poznać i go docenić. Z tego powodu spędza całe dnie na kanapie, a pracuje tylko mama. Od kiedy to ona nas utrzymuje, mamy znacznie mniej pieniędzy. Z tego powodu na obiad coraz częściej jest tylko zupa, a ja już od dwóch miesięcy proszę o nowe spodnie – stare robią się już za krótkie. Mama z reguły mi współczuje, ale czasem moje przypomnienia sprawiają, że się denerwuje i zaczyna krzyczeć, że miałaby pieniądze, gdyby tata pracował albo chociaż nie wydawał wszystkiego na alkohol. Tata mówi wtedy, że znowu się go czepia i że jemu też należy się coś od życia. A spodnie mogłaby mi przedłużyć („Co z ciebie za kobieta, skoro nawet szyć nie potrafisz?”).

Rodzina alkoholowa

W rodzinie alkoholowej zarówno psychologiczne, jak i bytowe potrzeby dziecka nie są zaspokajane. Na początku rodzicom udaje się utrzymać względną normalność – alkohol jest jednym z mniej znaczących wydatków. Z czasem, gdy problem narasta, coraz trudniej jest im wiązać koniec z końcem. Wydatki na alkohol rosną, a wiecznie pijanemu nałogowcowi coraz trudniej jest wywiązywać się z obowiązków zawodowych. Nie pojawia się w miejscu pracy z powodu kaca, coraz gorzej sobie radzi z zadaniami służbowymi i coraz mniej zależy mu na dziedzinach życia innych niż picie. Z reguły na tym etapie traci zatrudnienie, a obowiązek utrzymania rodziny w całości spada na drugiego małżonka. Aby zdobyć alkohol, osoba uzależniona niejednokrotnie wydaje oszczędności przeznaczone na inny cel (np. studia dla dzieci lub rodzinne wakacje) oraz zaciąga długi, których następnie nie spłaca.

Wszystkie te czynniki sprawiają, że poziom życia dziecka ulega obniżeniu. Coraz częściej chodzi w zniszczonych ubraniach, brakuje mu przyborów szkolnych, a nawet nie dojada. Może mieć wrażenie, że coraz bardziej „odstaje” pod tym względem od rówieśników, przez co czuje się jeszcze bardziej inne, wyobcowane i wstydzi się swojej sytuacji.

Dzisiaj znowu musiałam wymyślić jakiś pretekst, żeby nie zaprosić koleżanki do domu. Zawsze spotykamy się u niej, a ona coraz częściej pyta, czy mogłaby mnie odwiedzić. Kiedy byłyśmy mniejsze, często przychodziła do mnie, żeby pobawić się lalkami lub pooglądać bajki. Nie rozumie, czemu to się zmieniło, a ja nie mogę jej powiedzieć, że mój tata może być pijany. Wstydzę się, kiedy ktokolwiek ogląda go w tym stanie. Często mówi niewyraźnie, zatacza się, a czasem też krzyczy i przeklina. Gdyby Karolina zobaczyła go pijanego, na pewno nigdy więcej nie chciałaby do mnie przyjść, a może nawet przestałaby się ze mną kolegować.

Nie zaprosiłam jej jeszcze z innego powodu. Czasami, gdy tata wypije za dużo, źle się czuje. Wymiotuje, boli go głowa, trzeba pomóc mu pójść do sypialni albo podgrzać obiad. Często robię to i pomagam mu doprowadzić się do porządku, zanim mama wróci z pracy. Nie chcę, żeby się denerwowała, bo później ma zły humor nawet przez kilka dni albo kłóci się tatą i grozi, że od niego odejdzie.

Każde dziecko ma prawo do tego, żeby być dzieckiem. Brzmi to jak wyświechtany frazes, jednak nawet ta pozorna „oczywistość” bywa zaniedbywana w rodzinie alkoholowej. Nawet kilkuletnie maluchy muszą w niej walczyć o przetrwanie i przejmować na siebie część odpowiedzialności, która powinna należeć do rodziców. Pijany tata nie jest w stanie właściwie wypełniać swoich obowiązków, a jego żona jest zbyt pochłonięta opieką nad nim, by poświęcać należytą uwagę swoim dzieciom. Do tego wszystkiego dochodzi stres związany z nieobliczalnością rodzica. W takim świecie niebezpiecznie jest czuć się bezbronnym dzieckiem. Nic więc dziwnego, że aby się ochronić, dziecko alkoholika buduje w sobie siłę, by zachowywać się jak dorosły. Wspiera innych członków rodziny, wyręcza pijącego rodzica w jego obowiązkach i zajmuje się nim, gdy tego potrzebuje. Chowa butelki lub wylewa alkohol do zlewu. Na swój sposób stara się walczyć z problemem niszczącym cały system rodzinny.

Staram się ochronić tatę przed złością mamy. Wiem, że on też czuje się źle, ma problemy i na swój sposób stara się być dla nas jak najlepszy. Wiem, że pije ze stresu, więc staram się mu go oszczędzić. Z kolei mama nie raz w złości wykrzyczała, że się z nim rozwiedzie i jeśli będzie dalej się tak zachowywał, już nigdy nas nie zobaczy. Kocham ich oboje i nie chcę, żeby się rozstali. Czuję się winna, gdy nie uda mi się dopilnować taty i mama znajdzie gdzieś butelkę lub zauważy, jak bardzo jest pijany. Tak bardzo staram się ukrywać przed nią wszystko, co złe, ale nie zawsze mi się to udaje. Boję się, że przeze mnie, z powodu mojej nieuwagi moi rodzice znowu się pokłócą i tym razem już się nie pogodzą.

Z drugiej strony zdarzają się chwile, kiedy chciałabym, żeby mój tata się od nas wyprowadził, żebym miała normalne życie. Mogłabym wtedy zapraszać koleżanki do siebie i nigdy nie musiałabym oglądać go w takim stanie. Miałabym też czas na zabawę, a mama na pewno częściej zwracałaby na mnie uwagę. Pamiętam, że kiedyś była inna: mniej zmęczona, uśmiechnięta, wesoła. Lubiła pleść mi warkocze, opowiadać bajki i smażyć naleśniki. Teraz mówi, że nie ma na to siły i czasu.

Życie rodzinne w domu alkoholika jest niespójne i nieprzewidywalne. Coś, co jeszcze wczoraj było prawdą, dzisiaj może już nie mieć zastosowania. Dziecko doświadcza wybuchowej mieszanki trudnych uczuć. Z jednej strony kocha rodziców i chce dla nich jak najlepiej, a z drugiej ma do nich żal o to, że ich zachowanie tak bardzo odbiega od normy. Bierze na siebie lwią część obowiązków, przez co czuje się nadmiernie obciążone i nie ma szans naprawdę być dzieckiem. Desperacko stara się zwrócić na siebie uwagę lub przeciwnie – próbuje być niewidzialne, by nie przysporzyć mamie i tacie dodatkowych problemów i nie narazić się na ich gniew. Najbardziej na świecie pragnie mieć normalny dom i rodzinę. Tuszuje „wyskoki” pijącego rodzica w obawie, że drugi się z nim rozwiedzie. Bywa wciągane w kłótnie dorosłych, które tylko dodatkowo potęgują jego lęki. Często słyszy, że mama odejdzie od ojca, zabierając je ze sobą. Tymczasem kocha oboje rodziców i nie chce wybierać pomiędzy nimi.

Oczywiście, widzi, że winę za problemy rodzinne ponosi przede wszystkim alkoholik. Wie, że gdyby przestał pić, życie zmieniłoby się na lepsze. Dziecko po raz kolejny wchodzi więc w rolę dorosłego i opiekuna, starając się na swój sposób walczyć z nałogiem ojca. Próbuje przekonać go do zmiany i chowa przed nim alkohol, co zwykle nie przynosi oczekiwanych rezultatów. W efekcie w głowie dziecka pojawia się wstydliwa myśl: „A może moje życie byłoby lepsze, gdyby tata-pijak z niego zniknął?”. Tego typu refleksje wywołują w nim poczucie winy i wielką ambiwalencję uczuć. W takiej sytuacji trudno o spokojne, pełne miłości i poczucia bezpieczeństwa dzieciństwo.

Coraz częściej myślę, że winę za wszystkie nasze problemy ponoszą piwo i wódka. Tata zawsze mówił, że wszyscy piją i każdy dorosły ma prawo do relaksu po pracy, ale przecież inne dzieci nie muszą ciągle zajmować się pijanymi rodzicami. Dlaczego niektórzy dorośli są inni niż pozostali? Czemu to musiało spotkać właśnie moją rodzinę? Tato, dlaczego pijesz?