Wywiad z terapeutą ośrodka terapeutycznego Koninki

Wywiad z terapeutą ośrodka terapeutycznego Koninki

Ośrodek Koninki, Ranking Ośrodków Terapii, wywiad
Ośrodek Koninki – Wywiad z terapeutą ośrodka – Panem Tomaszem Medyńskim

 

Kiedy i dlaczego powstał Ośrodek Koninki ?

Ośrodek Koninki powstał 11 lat temu. Dlaczego? Z potrzeby pomagania innym – mówiąc górnolotnie. Doświadczaliśmy efektów uzależnienia na własnej skórze i widzieliśmy jak wygląda pomoc dla uzależnionych na tzw. odwykach. Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym alkoholik, lekoman, narkoman będzie traktowany z poszanowaniem godności, z szacunkiem.  Bo to jak człowiek uzależniony się czuje, jakie jest do niego podejście, ma ogromny wpływ na podjęcie decyzji o leczeniu i zmianie swojego życia.   W tym czasie ośrodków terapii, w których panował taki klimat  było bardzo mało. Stąd nasza decyzja, aby stworzyć takie miejsce.

Kilka słów o kadrze, jacy specjaliści pracują w Ośrodku?

Nasza kadra to doświadczeni terapeuci, specjaliści terapii uzależnień. W większości mają własne doświadczenia związane z uzależnieniem  i wieloletnią – nawet ponad trzydziestoletnią abstynencją. W zespole są osoby z dwudziestoparoletnim doświadczeniem zawodowym w terapii uzależnień. I to z doświadczeniem klinicznym, co ma ogromne znaczenie przy dobrej diagnozie i właściwym planowaniu terapii. Są również osoby młodsze, z krótszym stażem.  Oczywiście wszyscy terapeuci posiadają  certyfikaty lub są w procesie certyfikacji PARPA. Ta mieszanka rutyny z młodością daje ogromny potencjał dla osiągania dobrych efektów w terapii. Psycholodzy kliniczni, lekarz psychiatra, trener Biofeedback, muzykoterapeuta dopełniają obrazu naszego zespołu. Oczywiście pracujemy pod stałą superwizją zespołową i  indywidualną.

Ludzie w jakim wieku najczęściej zgłaszają się do was po pomoc i z czego może to wynikać?

Trafiają do nas osoby uzależnione w wieku od 20 do 70 lat i więcej. Najbardziej liczna grupa to osoby wieku od 30 do 50 lat. Osoby w tym wieku mają już sporo doświadczeń życiowych, doświadczają też już różnego rodzaju strat, konsekwencji wynikających z aktywnego uzależnienia, ale też mają jeszcze perspektywę życia przed sobą. I to długiego. Młodszym często wydaje się, że to jeszcze nic się nie dzieje, że to starzy się czepiają. A starsi często myślą, że już nie warto nic zmieniać bo nie ma sensu., że nic dobrego już ich nie może spotkać.

Kiedy warto zdecydować się na terapię stacjonarną ?

Jeżeli już człowiek się uzależni to najlepiej rozpocząć terapię jak najszybciej, a najlepsze efekty daje rozpoczęcie leczenia od terapii stacjonarnej.  Terapia realizowana w tej formie daje możliwość skupienia się na tym co najważniejsze, złapania dystansu do otaczającej rzeczywistości. Przyjrzenia się w spokoju istocie swoich problemów. Nie zgadzamy się z opinią, że terapia stacjonarna to tylko w skrajnych, mocno zaawansowanych stanach uzależnienia. Im szybciej ktoś podejmie intensywną terapię ( a taka jest terapia stacjonarna ) tym mniej szkód może ponieść w przebiegu uzależnienia.

Jak wygląda dzień w Waszym Ośrodku (jak spędza go osoba uzależniona będąca na odwyku)

Zaczynamy od porannego spotkania z medytacją, potem spacer, śniadanie, zajęcia grupowe, obiad, znów zajęcia grupowe. Wieczorem kolacja, podsumowanie dnia i czas wolny. W tym czasie odbywają się również sesje terapii indywidualnej. Wieczorem jest możliwość skorzystania z sauny, jacuzzi, siłowni. Raz w tygodniu wyjazd na mityng AA w godzinach wieczornych. Niedziela jest dniem luźniejszym, przeznaczonym na odwiedziny bliskich, dla chętnych wycieczki w góry.

Ośrodek Koninki, Ranking Ośrodków Terapii, wywiad 2

Co wyróżnia Ośrodek Koninki?

Na pewno wyjątkowa domowa atmosfera połączona z w pełni profesjonalnie prowadzoną terapią. Wyróżnia nas też to, że –  jako jeden z nielicznych prywatnych ośrodków terapii – jesteśmy podmiotem leczniczym, czyli działamy zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem w dziedzinie ochrony zdrowia.

Jako jedyni wprowadziliśmy do terapii zajęcia z biofeedbacku. Wprowadziliśmy filmoterapię jako stały element naszego programu.  Pracujemy pod stałą superwizją, co gwarantuje najwyższą jakość realizowanej u nas terapii. Położenie Ośrodka też jest wyjątkowe – z dala od miejskiego hałasu, na granicy Gorczańskiego Parku Narodowego, u podnóża Turbacza.

No i kuchnia – żadnego cateringu. Zespół doświadczonych kucharek przygotowuje przepyszne potrawy.

Jaką role w leczeniu uzależnień odgrywa paraterapia?

Naszym zdaniem ogromną. Psychoterapia jest podstawą oczywiście, ale bez umiejętności wyciszenia, relaksu, bez rozbudzenia w sobie świata duchowych wartości raczej nic nie osiągniemy. Zajęcia relaksacyjne, ćwiczenia jogi, muzykoterapia pozwalają nauczyć się wyciszać bez środków chemicznych. Bliski kontakt z przyrodą, muzyką filmem sprawia, że uczestnicy terapii odkrywają swój świat wartości i zaczynają go realizować.

Jaki macie stosunek do pacjentów, czy każdego traktujecie indywidualnie?

Zdecydowanie tak. Wychodzimy z założenia, że to nie człowiek ma się dopasować do programu tylko my mamy dopasować program leczenia do człowieka. Terapia musi oczywiście zawierać pewne elementy wspólne dla wszystkich, ale większość musi być dopasowana indywidualnie. Każdy ma swój wyjątkowy indywidualny świat, swoje problemy, otoczenie w którym funkcjonuje. Wszystkie te rzeczy trzeba wziąć pod uwagę w dobrym osobistym planie terapii. Opracowaniu skutecznego indywidualnego programu terapii służą też badania psychologiczne, które robimy każdemu pacjentowi w naszym Ośrodku.

Jak uświadomić osobie uzależnionej, że ma problem?

Poprzez prawdziwe nazywanie tego, co się dzieje w związku z uzależnieniem. Nie można chronić przed konsekwencjami, obwiniać innych, brać na siebie obowiązków osoby uzależnionej.  Gdy widzimy, że dzieje się coś niepokojącego z bliską nam osobą, warto jak najszybciej zwrócić się po pomoc do profesjonalistów. Pomogą nazwać to co się dzieje i pomogą zaplanować skuteczne działania. Do nas zawsze można zadzwonić i porozmawiać o sytuacji, która wzbudza niepokój w związku z alkoholizmem, narkomanią, lekomanią czy hazardem. Wspólnie planujemy podjęcie skutecznej interwencji i pomagamy w jej zrealizowaniu.

Ilu osobom udało się Wam ( w przybliżeniu ) pomóc?

Przez nasz Ośrodek przewinęło się już około 2000 osób. Były to zarówno osoby uzależnione na terapii stacjonarnej, ale też członkowie ich rodzin, którzy korzystali z porad, konsultacji, uczestniczyli też w warsztatach dla rodzin, które systematycznie organizujemy. Cały czas poszerzamy i udoskonalamy naszą ofertę, aby nasza pomoc była jeszcze bardziej skuteczna.

Wywiad z kierownictwem ośrodka terapeutycznego Revenu

Wywiad z kierownictwem ośrodka terapeutycznego Revenu

Ośrodek Revenu, Ranking Ośrodków Terapii, wywiad

Ośrodek Revenu – Wywiad z kierownikiem ośrodka – Panią Joanną Szmurło

 

Skąd pomysł na założenie Ośrodka?

Pomysł  zrodził się po raz pierwszy kilka lat temu, ale obok pomysłu był też strach czy się uda i jak to wszystko zrobić. Na bazie kilkunastoletnich doświadczeń pracy w placówkach stacjonarnych i ambulatoryjnych chcieliśmy stworzyć coś swojego. Dobrać zespół, który będzie miał wspólny cel, podobne myślenie o pacjencie, o uzależnieniach, który jest gotowy i otwarty na rozwój własnych umiejętności. Podjęliśmy taką decyzję, w myśl tego, czego uczymy swoich pacjentów, że warto się rozwijać, realizować marzenia. Chcemy stworzyć bardzo dobry ośrodek terapeutyczny, w którym będzie miejsce na realną, prawdziwą zmianę.

Ośrodek Revenu to dość intrygująca nazwa, co oznacza?

Revenu pochodzi z języka  Esperanto i oznacza ZAWRACAĆ, szukać nowych rozwiązań, poznawać, zmieniać się, odkrywać się na nowo. Wierzymy, że każdy zasługuje na szansę i że każdy w każdym momencie może podjąć decyzję, że chce coś zmienić w swoim życiu…zawsze można zawrócić.

Kilka słów o zespole, kto pracuje w Ośrodku?

Nasz zespół to wysoce wyspecjalizowani i doświadczeni psychoterapeuci. Każdy z doświadczeniem w pracy z młodzieżą. Skład kadry psychoterapeutycznej to czterech Specjalistów Psychoterapii Uzależnień (w tym psychoterapeuta analityczny i psychoterapeuta behawioralno- poznawczy) trzech Specjalistów Psychoterapii Uzależnień w trakcie specjalizacji, Instruktor Psychoterapii Uzależnień w trakcie specjalizacji, psycholog, psychiatra, wychowawca wspomagający, lekarz, pielęgniarka.

Dlaczego akurat Ośrodek dla młodzieży?

Decyzja o ośrodku dla młodzieży wynika z naszych doświadczeń psychoterapeutycznych związanych z wieloletnią pracą z młody pacjentem, rozumieniem problemów młodzieży, jak również rodziny. Dodatkowo mamy świadomość jak duży jest problem i jak niewiele jest ośrodków specjalizujących się w pracy z adolescentem.

Ośrodek Revenu powstał z myślą o młodzieży w wieku 15 – 19 lat, dlaczego akurat taki przedział wiekowy?

Wiemy, że okres dojrzewania bywa trudny sam w sobie, jeżeli do tego dochodzą używki, to  trudności zwiększają swoją siłę. Wiemy na ile zagrożeń może być narażony młody człowiek. Używki są często formą ucieczki, niezgody na otaczający świat, ludzi, często pomagają zaistnieć… Znając te problemy, pomagamy szukać nowych rozwiązań, wiemy jak pracować nad poczuciem własnej wartości, pomagamy zrozumieć swoje uczucia, określić potrzeby. Kilkanaście lat pracy sprawiło, że nasze umiejętności w towarzyszeniu i pomaganiu młodym ludziom są na wysokim poziomie. W pracy z młodym człowiekiem stawiamy głównie na relacje oparte na wzajemnym szacunku  i akceptacji. Młody człowiek jest dla nas aspiracją.

ranking ośrodków terapii, jak wyjść z alkoholizmu

Czy piętnastolatek może być alkoholikiem?

Nie, generalnie odchodzi się już od określeń „alkoholik”, „narkoman”, gdyż są to określenia stygmatyzujące. Sprawiają, że człowieka zamyka się w klatce, z której poniekąd nie ma wyjścia. Oczywiście, że 15-latek może mieć problem z nadużywaniem alkoholu i jest to problem, którym trzeba się natychmiast zająć. Jednocześnie bardzo ważne jest to, żeby dokonać dokładnej i rzetelnej diagnozy, która pozwoli określić, na jakim poziomie jest problem, co pozwala na dobranie prawidłowego kierunku pracy z młodym człowiekiem.

Ośrodek Revenu oferuje pomoc w problemach ze szkodliwymi nawykami behawioralnymi, tj. grami komputerowymi. Skąd wiadomo, że dziecko jest uzależnione od gier?

Jeżeli człowiek cały swój czas i uwagę poświęca jednej czynności, zaniedbując przy tym inne swoje obowiązki, rezygnuje z życia rówieśniczego, zaniedbuje swoje potrzeby, oderwanie od komputera powoduje rozdrażnienie, złość czy apatię są to sygnały, których nie wolno bagatelizować. Wtedy używając odpowiednich narzędzi, trzeba prawidłowo zdiagnozować problem, ocenić jego skalę i dobrać odpowiednie metody pracy. W pracy ze szkodliwymi nawykami behawioralnymi, stawiamy przede wszystkim na diagnozę, badając obszary funkcjonowania młodego człowieka i straty, jakie powoduje uzależnienie.

Czy w procesie leczenia, psychoterapia grupowa jest równie ważna, jak indywidualna?

Oczywiście, psychoterapia indywidualna to diagnoza, potem praca nad wyłonionymi problemami, przygotowanie osobistego planu terapii. Psychoterapia grupowa opiera się na założeniu, że problemy psychologiczne mają źródło w relacjach. Daje możliwość wsparcia emocjonalnego, aby jej członkowie uczyli się między innymi wyrażać swoje zdanie, swoje uczucia, aby mogli uzyskać informacje zwrotne. Grupa jest też formą wparcia i motywacji. Uczy nawiązywania prawidłowych relacji z innymi, jest lustrzanym odbiciem, które może pomóc lepiej zrozumieć siebie i swoje reakcje emocjonalne.

Co wyróżnia Ośrodek revenu, poza tym, że powstał z myślą o młodzieży?

Dużym atutem jest przede wszystkim zespół terapeutyczny, profesjonalny z wieloletnim doświadczeniem. Mamy wspólny cel, ale różnorodne spojrzenie na problemy pacjenta, dzięki temu mamy możliwość szerszego wykorzystania różnych technik psychoterapii. Stawiamy na jakość, dla nas jest ważny młody człowiek, jego problemy, trudności, to z czym nie może się zmierzyć. Dokładamy wszelkich starań, aby zmiana odbywała się w atmosferze szacunku zrozumienia i akceptacji. Do tego zespół systematycznie poddaje się superwizji, co gwarantuje stały rozwój i dbanie  o jakość udzielanej pomocy.

Jaka jest rola rodzica w procesie leczenia?

Rola rodzica jest bardzo ważna. Rodzice są pierwszymi, najważniejszymi osobami w życiu każdego dziecka. Ich towarzyszenie, uczestniczenie w procesie leczenia zwiększa szanse na poradzenie sobie z problemami. Pamiętajmy, że problem jednego członka rodziny to problem całej rodziny. Jeżeli bliskie osoby są zaangażowane w proces leczenia, jeżeli są gotowi również na zmianę swoich niektórych zachowań, to jest  to najefektywniejsza praca.

Wywiad z kierownictwem ośrodka terapii uzależnień Wsparcie

Wywiad z kierownictwem ośrodka terapii uzależnień Wsparcie

Ranking ośrodków terapii; Ośrodek Wsparcie; Wywiad
Ośrodek Wsparcie- wywiad z właścicielką ośrodka – Panią Patrycją Wójcik.

 

Ile lat prowadzony jest już ośrodek Wsparcie w Koszalinie?

Ośrodek Wsparcie prowadzony jest od sierpnia 2016 roku. Założenie ośrodka planowane było już od dawna, natomiast proces powstawania, zbierania sił i środków na wystartowanie ośrodka narodził się już w 2014 roku.

Skąd pomysł na założenie ośrodka leczenia uzależnień i pomysł na nazwę?

Pomysł wziął się stąd, że bardzo bliska mi osoba w rodzinie (mój ojciec) też jest osobą uzależnioną. Wiem, jak ciężko jest radzić sobie z uzależnieniem na co dzień i jak trudno uzyskać wsparcie, którego w czasach kiedy miałam problemy rodzinne, potrzebowałam w trudnych chwilach. Dlatego nazwa WSPARCIE wydała mi się właściwa.

Jak wyglądały początki istnienia ośrodka?

Hmmm….. Nie było łatwo. Na początku musieliśmy skupić się na szukaniu odpowiedniego miejsca z rodzinną atmosferą, w którym nasi klienci łatwo odzyskaliby równowagę i mogli skupić się na wyjściu z uzależnienia. Znalezienie odpowiedniego domu zajęło kilka miesięcy. Jak już ten temat mieliśmy dopięty, zaczęło się urządzanie domu, wyposażenie go w niezbędne do funkcjonowania rzeczy. Nie mogę powiedzieć, że początki były łatwe, bo dopiero po około miesiącu funkcjonowania przyjechał do nas pierwszy klient i to na tzw. nawrót, czyli pobyt krótkotrwały związany ze spadkiem motywacji do wyjścia z nałogu. Na dobrą sprawę zajęło nam kilka miesięcy dotarcie do większej ilości osób uzależnionych.

Zmieniło się coś w ośrodku od czasu jego otwarcia?

Oczywiście ośrodek cały czas ewoluuje po to, aby zapewnić maksimum komfortu no i oczywiście skutecznej terapii.

Czym wyróżnia się ośrodek Wsparcie w Koszalinie na tle innych prywatnych ośrodków terapii uzależnień?

Wyróżnia się przede wszystkim ideą powstania, która wynika ściśle z rodzinnych doświadczeń, a co za tym idzie swoją misją.

Ranking ośrodków terapii; Ośrodek wsparcie; wywiad

Na co stawiacie Państwo zatrudniając swoją kadrę?

Stawiamy przede wszystkim na skuteczność, jaką terapeuci osiągnęli w dotychczasowej pracy. Doświadczenie kadry terapeutycznej, ich wiedzę oraz umiejętności – a to przede wszystkim, ponieważ sama wiem, jak ciężko jest dotrzeć do osoby uzależnionej, a z kolei jak ciężko jest tej osobie otworzyć się przed kimś i opowiadać o swoich problemach.

Jakie są relacje między Państwem (kadrą) a pacjentami?

Tak jak już wspomniałam wcześniej, stawiamy przede wszystkim na rodzinną atmosferę oraz niekończące się wsparcie. A dowodem na to jest fakt, że klienci po zakończonej terapii nadal utrzymują z nami kontakt, dostając od nas dalszą pomoc terapeutyczną.

Ile potrzeba czasu, aby wyjść z nałogu?

Tak naprawdę trudno powiedzieć – wszystko zależy od człowieka. Biorąc natomiast pod uwagę statystykę i doświadczenie zawodowe, miesięczna terapia jest to minimum na którym możemy zacząć budować lepszą przyszłość.

Nie do przecenienia są także późniejsze dwutygodniowe sesje motywacyjne do dalszego trwania w trzeźwości.

Co jest według Państwa najcięższe dla pacjentów podczas terapii?

Najtrudniejszy dla wszystkich jest pierwszy krok – już po wyjściu z auta i dotknięciu klamki domu pojawiają się wątpliwość i chwila zawahania, wtedy często zadają sobie pytanie „Czy dam radę?…”, „Czy warto?..”. Po chwili jednak zwątpienie znika, a klient zaczyna  czuć się jak u siebie w domu, bo dbamy o to, aby w ośrodku panowała właśnie taka atmosfera.

Czy jest jakiś kontakt, albo wiedzą Państwo, co dzieje się z pacjentami po wyjściu z ośrodka?

Oczywiście wszyscy pacjenci naszego ośrodka nie są pozostawiani sami sobie. Oni jak i zarazem ich rodziny cały czas mogą liczyć na nasze wsparcie i fachową pomoc.

Czy jest coś, co by Państwo zmienili w obecnym ośrodku leczenia uzależnień Wsparcie?

W związku z tym, że pomysł i planowanie powstania ośrodka działo się na przestrzeni kilku lat, moim zdaniem już wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Oczywiście jestem otwarta na wszelkie sugestie, które podniosłyby komfort pobytu oraz skuteczność terapeutyczną – natomiast takowe nie płyną ze strony klientów i ich rodzin.

Wywiad z kierownictwem ośrodka terapii uzależnień Wiosenna

Wywiad z kierownictwem ośrodka terapii uzależnień Wiosenna

Ranking Ośrodków Terapii, ośrodek Wiosenna
Ośrodek Wiosenna – wywiad z kierownictwem ośrodka:
-Panią Agnieszką Patrzykąt, właściciel ośrodka,
-Panią Magdaleną Kliś, kierownik zespołu terapeutów.

 

Ile lat prowadzony jest już ośrodek Wiosenna?

Ośrodek Wiosenna funkcjonuje od 9 lat. Zbliża się jubileusz naszej działalności. Okazja do podsumowania leczniczej ewolucji w historii ośrodka.

Skąd pomysł na założenie ośrodka leczenia uzależnień i pomysł na nazwę?

Inicjatywa ośrodka wyrosła z potrzeby stworzenia na rynku profesjonalnej pomocy terapeutycznej dla osób uzależnionych i ich bliskich, szukających jej w sektorze prywatnym, ale w standardach merytorycznych odpowiadających monitorowanym placówkom publicznym. Jednym z elementów było poszukiwanie lokalizacji umożliwiającej wsparcie oferty terapeutycznej walorami rekreacyjnymi terenu, co jest jednym z istotnych elementów szerokiego programu odbudowywania życia przez osobę uzależnioną. Nazwa pozostała sentymentalnie właśnie w związku z naszą pierwszą lokalizacją, wydaje się nam również bardzo adekwatna do symbolicznego odrodzenia kojarzonego z wiosną, a przecież tak oczywistego gdy człowiek uzależniony podejmuje decyzję na zmianę swojego dotychczasowego życia.

Jak wyglądały początki istnienia ośrodka?

Od początku istnienia ośrodek Wiosenna jest wynikiem ciężkiej pracy całego zespołu, osób poszukujących właściwego modelu organizacyjnego na prowadzenie skutecznej terapii w warunkach autonomicznej, nie dotowanej w żaden sposób struktury ośrodka. Nie jest on miejscem rekreacji, ale domem, gdzie jest realizowany intensywny etap programu podstawowej terapii uzależnienia z przygotowaniem do jego kontynuacji w warunkach ambulatoryjnych. Jak zawsze wiele zawdzięczamy pacjentom, to Oni byli głównym testerem naszej oferty, to jak funkcjonowali i korzystali z naszej pomocy bądź nie, dawało zespołowi nieocenioną wiedzę, dzięki której modyfikacje programu ośrodka i całej struktury organizacyjnej aktualnie możemy uznać jako profesjonalne. Nadal uważamy, że jesteśmy w nieustannym rozwoju opierając się jednak na sprawdzonej bazie, która leczy, co potwierdza nam rosnące zainteresowanie terapią w naszym ośrodku.

Jak zmienił się ośrodek Wiosenna na przełomie wszystkich lat Waszej działalności?

Obserwujemy w ciągu lat różnicę w typie pacjentów kierujących się u Nas do leczenia. Początki potwierdzały wyraźną na rynku lecznictwa prywatnego, nie podlegającego tak wyrazistej kontroli merytorycznej, tendencje do szukania w prywatnym ośrodku przechowalni w problemach życiowych wynikających z uzależnienia i mniejszą motywację do rzeczywistej zmiany swojego funkcjonowania po zakończeniu podstawowej terapii. W miarę rozwoju oferty terapeutycznej ośrodka wyraźna jest tendencja, w której pacjenci poszukują rzetelnej całościowej pomocy i ich gotowość do zmiany jest wyższa. Oczywiście nadal są w grupie naszych pacjentów osoby z niską motywacją do zmiany, jednak sprawnie funkcjonująca społeczność terapeutyczna ośrodka w dużo większym stopniu staje się dla nich adekwatnym wsparciem w dążeniu do rzeczywistej zmiany swojego życia.

Czym wyróżnia się ośrodek Wiosenna na tle innych prywatnych ośrodków terapii uzależnień?

Czy ośrodek Wiosenna wyróżnia się na tle innych ośrodków – trudno powiedzieć. Naszym celem nie jest się wyróżniać tylko leczyć, a żeby robić to właściwie dbamy przede wszystkim o profesjonalizm naszych usług, co wiąże się również z konkretnym regulaminem i zasadami w jakich funkcjonuje społeczność ośrodka. Wychodzimy z założenia, że leczenie choroby jaką jest uzależnienie wymaga bardzo dużo uwagi względem pacjenta, ale też wyrazistych granic by nie wspierać mechanizmów tej choroby. Opracowane standardy leczenia to jedno, ale każdy człowiek jest inny, ma inną historię rozwoju uzależnienia, dlatego opieramy się w leczeniu na szczegółowej diagnostyce sytuacji pacjenta z analizą jego osobowości i funkcji jaką w jego życiu zaczął pełnić nałóg. Nie kwalifikujemy do leczenia u Nas wszystkich chętnych, ale osoby którym rzeczywiście może nasza formuła leczenia pomóc jak i te, u których widoczna jest świadomość że starają się o przyjęcie na leczenie, a nie na wypoczynek.

Na co stawiacie Państwo zatrudniając swoją kadrę?

Zespół ośrodka przyjmuje spójną filozofię leczenia, dbamy by poszczególni członkowie mieli specjalizacje, które umożliwiają całościowe spojrzenie na problematykę pacjentów. Specjalizacja z terapii uzależnień nie jest wystarczająca do pracy w naszym zespole z uwagi na wymagających klinicznie pacjentów jakich kwalifikujemy do terapii u Nas. Konieczna jest specjalizacja psychoterapeutyczna, min. z terapii rodzin, psychodynamiczna, czy behawioralna. Włączamy też wspomagające rozumienie wynikające z zajęć dodatkowych prowadzonych przez odpowiednio przygotowane osoby np. z muzykoterapii, jak i doświadczenie osób długotrwale trzeźwiejących przygotowanych do udzielania pomocy pacjentom.

Ranking Ośrodków Terapii, ośrodek Wiosenna

Jakie są relacje między Państwem (kadrą) a pacjentami?

Relacje pomiędzy kadrą a pacjentami są bardzo różne, adekwatne do zakresu osobowościowych problemów z jakimi zgłasza się do terapii pacjent uzależniony. Stopień zadowolenia pacjenta z pobytu na terapii w ośrodku związany jest z tym, co było jego rzeczywistą motywacją do leczenia, uzyskanie poprawy samopoczucia czy autentyczna chęć zmiany. By możliwe było profesjonalne leczenie, relacje pomiędzy zespołem a pacjentami są w pełni profesjonalne, objęte wszystkimi zasadami wynikającymi z kodeksu etyki zawodowej psychoterapeuty i oparte na nie wchodzeniu w żadne inne zależności, poza terapeutycznymi pomiędzy pacjentami a zespołem leczącym. Obowiązuje to także po zakończeniu terapii u nas.

Jaką skuteczność w leczeniu uzależnień ma ośrodek Wiosenna? Jaki procent pacjentów wychodzi z nałogu na dobre?

Jaka jest skuteczność, to zawsze najbardziej interesuje, zwłaszcza gdy cały koszt leczenia ponosi pacjent. Każdy chce wiedzieć jaka jest gwarancja. Oszacowanie skuteczności to często różne metody weryfikowania jak długo i u ilu osób leczenie działa. Ośrodek nie prowadzi rozwiniętych statystyk w tym zakresie, a co wiemy to materiał wynikający z obserwacji funkcjonowania naszych absolwentów korzystających z kontynuacji leczenia ambulatoryjnego i formuł wsparcia jakie oferuje ośrodek. Oceniając skuteczność naszej pomocy psychoterapeutycznej posługujemy się modelem zmiany Prochaska i DiClemente uznając, że nawrót chorobowy oznacza etap w procesie zmiany i dla każdego pacjenta w zależności od towarzyszącej mu poza uzależnieniem problematyki, jest on inny. Obserwując proces zmiany u naszych pacjentów oceniamy szacunkowo, że 30-40% trwale wykorzystuje udział w terapii do przebudowy swojego życia, do 60% znacząco modyfikuje swoje dotychczasowe życie, dla 80% nieodwracalnie zmienia się bezrefleksyjny sposób życia z nałogiem. Celem Naszych działań jest stworzenie możliwie najkorzystniejszej dla danego pacjenta formuły leczenia, a to czy będzie to w 100% wykorzystane przez konkretnego pacjenta pozostawiamy jego decyzji.

Ile potrzeba czasu, aby wyjść z nałogu?

Sama terapia ma określony czas trwania. Okres pobytu na intensywnej terapii stacjonarnej w zależności od rodzaju i zakresu uzależnienia od 30 do 60 dni, natomiast kontynuacja terapii podstawowej ambulatoryjnie do roku i potem terapia pogłębiona rok i więcej w zależności od diagnozy osobowościowej i zakresu problemów pacjenta. Wychodzenie z nałogu to nie tylko skuteczne trwanie w abstynencji, ale zmiana jakości życia i w zasadzie przepracowanie tego co stało u źródeł adresowania się konkretnej osoby do substancji chemicznych lub zachowań nałogowych. Jest to proces długoterminowy zależny od metody psychoterapii adekwatnej dla danego pacjenta. Życie człowieka to nieustający dynamiczny rozwój i trzeźwienie/zdrowienie  jest jego  elementem.

Co jest według Państwa najcięższe dla pacjentów podczas terapii?

W zależności od etapu terapii, różne są trudne momenty pacjentów. Na początku adaptacja do nowej dla nich sytuacji i konfrontacja z diagnozą, później akceptacja przewlekłości choroby i konieczności stosowania zaleceń i kontynuacji leczenia po etapie  stacjonarnym. Szok, że choroba nie znika, ale należy się nauczyć z nią funkcjonować w lepszym lub gorszym stylu. W dalszym etapie wytrwanie w tzw. normalności, potrzeba odcięcia, wrażeń, wyrwania z monotonii życia. Ta nieustająca pokusa osób uzależnionych, praca nad tym by nauczyć się czerpać  trwałą satysfakcję z życia bez sztucznych wspomagaczy to wielkie wyzwanie dla nich. Istotnym problemem jest przebrnięcie w abstynencji, przez konsekwencje wynikające z uzależnienia, świadomość jak to wpłynęło na najbliższe otoczenie i próba odbudowania zdrowych relacji. To długotrwały proces odzyskiwania szacunku do siebie i odnalezienia miejsca w nowej trzeźwej rzeczywistości.

Czy jest jakiś kontakt, albo wiedzą Państwo, co dzieje się z pacjentami po wyjściu z ośrodka?

Pacjenci kończący terapię stacjonarną kontynuują terapie ambulatoryjnie: indywidualną, grupową, poprzez cotygodniowe grupy wsparcia dla absolwentów, więc tak, mamy regularny kontakt z nimi. Proponujemy im także formy spotkań warsztatowych. Wielu z nich podtrzymuje kontakt z ośrodkiem pisząc i telefonując z okazji okresów świątecznych, a także okresowych pobytów w rejonie lokalizacji ośrodka. Częste są też sytuacje polecania naszej oferty przez naszych absolwentów  innym zainteresowanym, stąd też pojawiają się informacje o  ich funkcjonowaniu po leczeniu.

Czy jest coś, co by Państwo zmienili w obecnym ośrodku leczenia uzależnień Wiosenna?

Od lat pracujemy nad tym by ośrodek Wiosenna oferował pacjentom profesjonalną pomoc opartą na standardach opracowanych dla lecznictwa uzależnień i współuzależnienia. Nasza filozofia obejmuje psychodynamiczne rozumienie funkcjonowania człowieka w świecie, co nieustannie angażuje zespół w doskonalenie swoich kwalifikacji i rozbudowywanie oferty terapeutycznej. Obserwujemy, że nasze oddziaływanie to nie tylko pomoc w zatrzymaniu nałogu, ale dalszy proces pokierowania pacjenta po adekwatną dla niego formę leczenia. Mając to na uwadze rozbudowujemy nasze możliwości leczenia i zespół, ale trzymamy się jednak tej sprawdzonej dotychczas bazy, która daje poczucie stałości i bezpieczeństwa naszym pacjentom, które jest tak potrzebne żeby odważyć się na dalsza pracę nad sobą.

Wywiad z Panią Renatą – wyznanie alkoholiczki

Wywiad z Panią Renatą – wyznanie alkoholiczki

ranking ośrodków terapii, wyznanie alkoholiczki
Renata Kierowska, Szczecin, lat 53

 

Kiedy i w jakich okolicznościach zaczęła Pani pić?

Na samym początku piłam okazjonalnie, zaczęło się to gdzieś na studiach. Od tamtej pory zdarzało mi się to coraz częściej, nawet w domu wieczorem. Przestałam na jakiś czas kiedy zaszłam w ciążę. Kiedy okazało się, że nie posiadam pokarmu wpadłam w depresję poporodową i wróciłam do alkoholu.

 

Kiedy i po jakim czasie uświadomiła Pani sobie, że jest uzależniona?

To był najgorszy okres dla mnie, kiedy dziecko dawało znać, że jest głodne i płakało, a ja zamiast po butelkę z mlekiem dla niego, sięgałam po własną butelkę wódki.

 

Jaki był najgorszy moment w trakcie całego uzależnienia, który wpłynął na Pani decyzję o podjęciu leczenia?

Po jednym z ciągów alkoholowych w jakie wpadałam, zdałam sobie sprawę jednak, że krzywdzę swoje dziecko, nie karmie go i że jestem złą matką. To mnie jakoś tak otrzeźwiło i zdałam sobie sprawę, że leczenie to jedynie słuszne w tamtej chwili rozwiązanie.

 

Jak nałóg wpłynął na Pani relację z rodziną i bliskimi, a jaki miał wpływ na pracę?

To właśnie mąż wypominał mi codziennie, że jestem złą matką, że nie zajmuje się dzieckiem, że to on pracuje na utrzymanie naszej rodziny. Przy opiece nad dzieckiem, zmuszeni byli pomóc nam nasi rodzice, bo inaczej nie chce myśleć co by się z naszym dzieckiem stało. Ze znajomymi się nie spotykałam, a praca? Pracowałam w domu… Więc nawet nikt o tym nie wiedział, póki sama nie powiedziałam, że mam problem i poprosiłam o czas, aby móc sobie pomóc.

 

W jaki sposób udało się pokonać nałóg i jak długo trwa już Pani abstynencja?

Oczywiście musiałam pójść na odwyk. Mój organizm był bardzo zatruty alkoholem przez tyle czasu. Wtedy nie było tylu ośrodków pomocy osobom uzależnionym, więc wielkiego wyboru nie miałam. Po odwyku chodziłam na spotkania AA oraz do psychiatry. Miałam dość silną motywację w postaci mojego dziecka. Nie piję już 25 lat.

 

Kto najbardziej Pani pomógł podczas wychodzenia/leczenia z nałogu?

Największą rolę w pierwszym momencie grał mój mąż, który uświadomił mi, że potrzebuję pomocy. Natomiast najbardziej pomógł mi psychiatra. To on uświadomił mnie jak ważna jest rodzina, jak zaniedbywałam swoje dziecko. Przechodziłam przez to wszystko po to, aby móc w pełni zrozumieć ogrom zniszczeń jakie zasiał alkohol w moim życiu. Wiele wtedy naprawdę sobie uświadomiłam, wiele chciałam zmienić, ale do zmiany musiałam być w pełni trzeźwa i kontrolująca swój nałóg.

 

Jaka była rola rodziny podczas walki z nałogiem?

Rodzina oczywiście mnie wspierała. Moi rodzice nigdy nie stracili nadziei, że mogę sobie nie poradzić. Wierzyli, że w końcu przestanę pić i zajmę się domem i dzieckiem. Teściowie bardzo wspierali mojego męża podczas opieki nad dzieckiem. Mój małżonek miał do mnie żal o picie i wcale mu się nie dziwie. Na całe szczęście udało nam się odbudować nasze małżeństwo.

 

Ile było prób wyjścia z nałogu? Jeśli było ich więcej niż jedna, to dlaczego poprzednie się nie powiodły?

Trzy. Raz próbowałam sama, co oczywiście nie da nigdy rezultatów, jeśli nie ma się kontroli nad samym sobą. Za drugim razem przegrałam chodząc na same spotkania AA. Udawałam, że wszystko jest ok, że nie piję, ale to była kontrola na chwilę, nic więcej. No i za trzecim razem, jak już wspomniałam psychiatra odegrał wielką rolę, motywując mnie do walki z nałogiem i ukazując jak wielki to był problem.

 

Co według Pani jest kluczowe podczas wychodzenia z nałogu?

Motywacja. Bez tego człowiek nie ma na nic siły i chęci. Jeśli nie ma motywacji, nie ma też działań.

 

Jaką ma Pani radę dla osób, które obecnie walczą z nałogami?

Nie odsuwajcie się od rodziny choćby nie wiem co. Rodzina i bliscy zawsze reagują w określony sposób, ale to tylko i wyłącznie dla Waszego dobra. Uwierzcie, że gdybym szybciej posłuchała męża, to nie męczyłabym się tak z tym tak długo. Rodzina powinna być dla Was najważniejsza, powinna być Waszą motywacją do zmiany na lepsze.

Wywiad z Panem Kazimierzem – jak wyjść z alkoholizmu?

Wywiad z Panem Kazimierzem – jak wyjść z alkoholizmu?

ranking ośrodków terapii, jak wyjść z alkoholizmu
Kazimierz Węsło, Kraków, lat 48

 

Kiedy i w jakich okolicznościach zaczął Pan pić?

Pić zacząłem jak miałem coś około 35/36 lat, w momencie kiedy zmieniłem pracę. Byłem dość młody, odpowiedzialny i nie myślałem, że mi się to przytrafi. Ze współpracownikami wychodziłem po pracy na przysłowiowe „piwko”, które oczywiście na jednym się nie kończyło. Tak się zaczęło, że coraz częściej chciałem pić, czułem potrzebę wypicia alkoholu, więc kombinowałem jak tu gdzieś coś wypić. Doszło nawet do tego, że piłem sam w domu, albo się ukrywałem przed domownikami. To piwko, to szklaneczka wódki, potem butelka, jedna druga… Czasem nawet zdarzało się do nieprzytomności. Niestety coraz częściej.

 

Kiedy i po jakim czasie uświadomił Pan sobie, że jest uzależniony?

O dziwo bardzo szybko sobie uświadomiłem. Jakoś po paru miesiącach picia. Kiedy w domu po pierwszym upiciu się do nieprzytomności, obudziłem się na kanapie w dość „niewyraźnym” stanie. Wtedy zrozumiałem, że po prostu nie kontroluje już tego ile i jak pije. Nie myślałem, że się uzależnię wychodząc ze znajomymi wypić po pracy. Przecież to tylko relaks po pracy. A jednak przeliczyłem swoje siły i wytrzymałość organizmu.

 

Jaki był najgorszy moment w trakcie całego uzależnienia, który wpłynął na Pańską decyzję o podjęciu leczenia?

Cóż… Nie jest to miłe wspomnienie, dość bolesne fizycznie, ale w sumie uratowało mnie. Mieszkam w domu dwupiętrowym. Kiedy jednej nocy byłem pod wpływem alkoholu i schodziłem z piętra do kuchni, straciłem równowagę i spadłem ze schodów. Skutkiem tego było wstrząśnienie mózgu i złamana noga w łydce. Wiele razy sobie tłumaczyłem, że gdybym nie wypił, gdybym w ogóle nie pił, to by się nigdy nie stało. To był dla mnie dość mocny cios, po którym postanowiłem zrobić coś w końcu z moim nałogiem. Z tą nogą nawet nie mogłem iść do pracy. Zacząłem użalać się nad sobą, ale cały czas w głowie miałem myśl, że to wszystko przez alkohol.

 

Jak nałóg wpłynął na Pańskie relację z rodziną i bliskimi, a jaki miał wpływ na Pańską pracę.

Z dziećmi bardzo się od siebie oddaliliśmy. Praktycznie nie miałem z nimi w ogóle kontaktu, nie rozmawialiśmy, nie spędzaliśmy razem czasu, nawet jak nie miałem wypite. Bolało mnie to bardzo, ale w żadnym stopniu nie dziwiłem im się. Wstydziły się ojca alkoholika. Sam do tego doprowadziłem. Do domu też nikogo nie sprowadzali, bo przecież jak mogli ukazać prawdę przed znajomymi, że ich ojciec pije. Moja żona natomiast trwała przy mnie, wspierała, próbowała wielokrotnie namówić mnie na leczenie, ale nigdy jej nie posłuchałem. Nie powiem, nasze relacje również się ochłodziły, ale nie do tego stopnia byśmy się unikali, czy myśleli o rozstaniu. Nigdy jej nie tego nie zapomnę, że trwała cały ten bolesny dla niej również okres. Na całe szczęście jedyne gdzie nie miałem problemów to praca. Nie piłem w pracy, zawsze po albo w domu, nie przychodziłem pod wpływem alkoholu ani nic, nawet jeśli poprzedniego dnia przesadziłem, to brałem wolne z rana. Kiedy poprosiłem o bezpłatny urlop, bym mógł pojechać na leczenie, szef nie stwarzał problemów, zrozumiał i obiecał, że po powrocie będzie dla mnie w firmie dalej miejsce. Obietnicy swej dotrzymał, do dnia dzisiejszego u niego pracuje.

 

W jaki sposób udało się pokonać nałóg i jak długo trwa już Pańska abstynencja?

Nie piję już od 5 lat, sam jestem zdziwiony jak szybko ten czas zleciał. Leczyłem się w ośrodku leczenia uzależnień. Wybrałem ośrodek stacjonarny, bo bałem się, że sam nie będę potrafił się kontrolować i sobie nie poradzę z tym. Nie był to łatwy okres dla mnie, ani dla mojej rodziny, ale byłem zmuszony by coś z tym zrobić i wierzyłem, że się uda. Ośrodek, w którym przebywałem około 2 miesięcy nazywa się Wiosenna. Jest zaraz pod Krakowem w Ściejowicach. Miałem tam wspaniałą opiekę, która równie mocno we mnie wierzyła co ja i moja żona. Oczywiście po pobycie u nich nie zaprzestałem leczenia, ale czułem się na tyle silny by wyjść z ośrodka i dojeżdżać na terapię. Chciałem jak najszybciej wrócić do domu, do rodziny. A leczenie dalej prowadzę z psychoterapeutą. Szczególnie jak czuje, że mam gorszy okres, albo coś idzie nie po mojej myśli. Kiedyś bym sięgnął po butelkę, teraz wiem, że to nie jest rozwiązanie.

 

Kto najbardziej Panu pomógł podczas wychodzenia/leczenia z nałogu?

Przede wszystkim żona. Z dziećmi prawie nie miałem kontaktu, moi nowi znajomi z pracy popijali dalej. Jakby nie patrzeć została mi wtedy tylko żona, ale nie mam na co narzekać. Ta kobieta dbała o mnie w każdym okresie, była przy mnie i mnie wspierała. Potrafiła być konsekwentna, na alkohol mi nie dawała, samego alkoholu do ręki też mi nie wsadzała. Jak straciłem przytomność w salonie na fotelu, to mnie tam zostawiała. Tak abym odczuwał skutki picia, ale oczywiście nie pozwoliła, aby mi się jakaś krzywda stała. Ta złamana noga, to oczywiście była tylko i wyłącznie moja wina, bo kto mi kazał po pijaku chodzić po schodach…

 

Jaka była rola rodziny podczas walki z nałogiem?

Tak jak już wspomniałem, żona była dla mnie wielkim oparciem, natomiast dzieci… No właśnie dzieci… Ciężko mi mówić o tym, bo zachowywały się nawet w pewnym momencie jakby mnie nie było, jakbym nie istniał. Były dla mnie jakby takim wielkim motywatorem, aby udało się wyjść z tego uzależnienia i żebym mógł odnowić z nimi kontakt. Bym mógł zasłużyć na kolejną szansę bycia dla nich ojcem.

 

Ile było prób wyjścia z nałogu?Jeśli było ich więcej niż jedna, to dlaczego poprzednie się nie powiodły.

Ośrodek leczenia uzależnień Wiosenna, to była pierwsza próba wyjścia z nałogu. Z dumą w głosie powiedziałbym, że udana. Po dwóch miesiącach pobytu w tym ośrodku poczułem się już na tyle silny by wyjść. To był ten moment, kiedy wiedziałem, że mi się udało, że nie będę już więcej pić. W dalszym ciągu zmagam się z nałogiem i wiem, że zawsze tak już będzie. Alkoholik już na zawsze pozostanie alkoholikiem, będzie odczuwał skutki picia i często nawet zapranie się choć trochę napić… Ale ja mam dla kogo być trzeźwym i to sprawiło pewnie, że ta pierwsza próba była w pełni udana.

 

Co według Pana jest kluczowe podczas wychodzenia z nałogu?

Wiara w człowieka, że się uda. To jest chyba najważniejsze podczas całego procesu odwykowego i leczenia. Trzeba samemu wierzyć we własne siły. To, że chce się wyjść z nałogu to i tak już połowa sukcesu, ale wiara we własne możliwości sprawia, że nie chcemy się poddać, że brniemy naprzód. To, że ktoś we mnie uwierzył dało mi jeszcze więcej siły. Czułem, że nie jestem sam z tym problemem, że jak się potknę to będzie ktoś obok, kto poda mi rękę i pomoże wstać. Jak to ludzie mówią… „wiara przenosi góry”.

 

Jaką ma Pan radę dla osób, które obecnie walczą z nałogami.

Nie wstydźcie się szukać pomocy. Wiem, że to nie jest łatwe, ale „leczenie” samemu z uzależnienia jakim jest alkoholizm, czy choćby jakimkolwiek, nie da żadnych rezultatów. Nie pomoże wam rozwiązać tego problemu na zawsze, a tylko da iluzyjnie myśli, że pokonaliście ten nałóg. Będziecie mieli fałszywe poczucie wolności. Pomoc specjalistów, osób, które wiedzą jak sobie radzić, albo takich, które również walczyły z nałogiem i wygrały, jest niezbędna. No i na koniec…. Nie poddawajcie się, warto walczyć o trzeźwość.