Coraz niższy wiek inicjacji seksualnej, jak to wygląda w Polsce i innych krajach?

Coraz niższy wiek inicjacji seksualnej, jak to wygląda w Polsce i innych krajach?

Młodzi ludzie coraz wcześniej przekraczają dotychczasowe, obyczajowe granice. O inicjacji seksualnej odważnie rozmawiają nawet uczniowie podstawówek. Nie tylko rozmawiają, bo z badań wynika, że nastolatki na „pierwszy raz” decydują się średnio dwa lata wcześniej niż pokolenie ich rodziców. Czy wpływ na taką decyzję ma uczucie do partnera, ciekawość czy zwykła potrzeba seksualna? I czy nastolatki są zadowolone ze swoich pierwszych doświadczeń seksualnych?

Wiek inicjacji seksualnej

Wiek inicjacji seksualnej w Polsce waha się pomiędzy 16,9 a 17,4 rokiem życia. Jednak istnieje wiele czynników, które mają wpływ na decyzje młodych ludzi, w tym wychowanie, poglądy, a nawet wpływ otoczenia. Dostępne badania pokazują, że obniża się wiek inicjacji seksualnej, to znaczy, że na pierwszy stosunek seksualny decydują się osoby w coraz młodszym wieku. Co jeszcze ma wpływ na takie decyzje wśród młodzieży?

– średnia ocen – badania pokazują, że najniższy odsetek inicjacji mają badani z najwyższą średnią ocen za ostatni rok nauki – 23%, im niższa średnia, tym odsetek rośnie (średnia 3,1 i mniej – aż 49%!),
– typ uczęszczanej szkoły – wśród uczniów szkoły zawodowej zasadniczej stosunek seksualny odbyło 56% badanych, a wśród liceów ogólnokształcących 28,5%,
– palenie papierosów lub zażywanie narkotyków – bardzo wysokie odsetki osób po inicjacji są wśród badanych palących codziennie papierosy – 66%, palących marihuanę – 50% oraz zażywających narkotyki typu kokaina, heroina, amfetamina, ecstasy – 70%.

Powody i miejsca inicjacji seksualnej

Młodzi ludzie decydują się na seks, ponieważ czują chęć przeciwstawienia się rodzicom, ich zakazom i nakazom, chęć zakosztowania „zakazanego owocu”, udowodnienie innym swojej „dojrzałości”.

Wśród respondentów, którzy mają za sobą inicjację seksualną, najczęściej jej powodami są:

– presja otoczenia – chwalenie się znajomym o swoich przeżyciach i doświadczeniach seksualnych. Presja jest tak duża, że prowadzi do pochopnych rozwiązań. Coraz częściej dochodzi do odbycia inicjacji seksualnej z przypadkowo poznaną osobą, np. na dyskotece. Po takim stosunku towarzyszy uczucie niesmaku, zawodu i rozczarowania.

– nacisk ze strony partnera – częściej w związku zdarza się, że to mężczyzna bardziej dąży do bliskiego kontaktu niż kobieta. We wczesnym okresie dojrzałości płciowej duże znaczenie ma fakt, że u chłopców wzrasta poziom testosteronu, a u dziewczyn nieco później, testosteronu i estrogenów, które odpowiadają za popęd płciowy. Bardzo często jedynym powodem inicjacji seksualnej młodych chłopców jest potrzeba czerpania przyjemności erotycznej. Zakochana dziewczyna wówczas decyduje się na swój pierwszy raz, mimo że nie dojrzała jeszcze do takiego zbliżenia. Powodem może być chęć udowodnienia miłości ukochanemu, próba zatrzymania go przy sobie lub lęk przed zerwaniem związku.

– udowodnienie miłości i wzajemnego oddania – inicjacja seksualna partnerów następuje również powoli i przemyślanie. Kiedy partner nie dąży na siłę do odbycia stosunku, a akt seksualny traktuje jako dowód oddania i fizycznego, i duchowego. Kiedy dziewczyna widzi, że jej partner jest gotów na nią poczekać, wie, że może na nim polegać, ufa mu. Czas wzajemnego poznawania siebie wiąże się wówczas z odkrywaniem przez partnerów sekretów swoich ciał i seksualności.

Dwa najczęściej wymieniane miejsca inicjacji seksualnej to własny dom lub partnera. Takie informacje podawali zarówno chłopcy, jak i dziewczęta, choć dziewczęta prawie dwukrotnie częściej wskazywały na dom partnera. W następnej kolejności badani wymieniali takie miejsca jak dom kolegi, znajomego, samochód, namiot oraz dyskotekę.
Inne wskazywane miejsca to również: hotel, działka, altanka, toaleta, wczasy, wakacje, wycieczka. Zarówno wśród chłopców, jak i wśród dziewcząt najczęściej do pierwszego kontaktu seksualnego dochodzi w miesiącach wakacyjnych.

Jak wygląda średni wiek inicjacji seksualnej na świecie?

W badaniu 500 młodych Europejczyków i 500 młodych Amerykanów pytano o ich doświadczenia seksualne. Średnia wyniosła 17,4 lat, jeśli chodzi o wiek inicjacji, ale w przypadku Amerykanów zauważono, że moment inicjacji opóźnia się z biegiem czasu. W 2007 roku 48% licealistów przyznawało się, że pierwszy raz ma już za sobą, podczas gdy w 2017 roku już tylko 40% osób w tym wieku miało za sobą inicjację seksualną. WHO podaje, że połowa 18-letnich osób na świecie ma już pierwszy stosunek seksualny za sobą.

W Europie współżycie najwcześniej zaczynają Austriacy i Niemcy, w dalszej kolejności Czesi, Grecy, Francuzi, Hiszpanie, Włosi. Polska znajduje się zaskakująco wysoko na tle innych krajów Europy. Najdłużej ze swoim pierwszym razem czekają mieszkańcy dwóch krajów, w których przeważającą częścią społeczeństwa są muzułmanie – w Malezji i Indonezji inicjacja seksualna następuje w wieku 23 lat.

O czym warto wiedzieć przed pierwszą inicjacją seksualną

Pierwsze współżycie to podniecający i stresujący temat. Trzeba być świadomym, że każde ciało jest inne i wszystko zależy od umysłu i nastawienia.

– Przede wszystkim należy czuć się komfortowo – wstyd wywołuje niepotrzebny stres. Zaufanie przy takim stosunku to podstawa.
– Nie odbywaj stosunku tylko po to, aby coś udowodnić – coraz więcej dziewczyn traci dziewictwo z niewłaściwym chłopakiem, w złym czasie i bez odpowiedniego przygotowania się. Robią to tylko po to, aby być lepszą w oczach swoich przyjaciół. Jeżeli nie jesteś gotowa, nie śpiesz się.
– Pierwszy stosunek może być bolesny, ale nie musi – podczas pierwszej inicjacji seksualnej mogą pojawić się nieprzyjemne odczucia. Postaraj się nie napinać mięśni intymnych – to spowoduje jeszcze większy dyskomfort dla obu stron. Niektóre dziewczyny mają to szczęście, że nie towarzyszą im nieprzyjemne objawy przy przerywaniu błony dziewiczej.

Alkoholizm w wyższych sferach, dlaczego mając wszystko, zamożni wpadają w nałogi?

Alkoholizm w wyższych sferach, dlaczego mając wszystko, zamożni wpadają w nałogi?

Wielu z nas wydaje się, że alkoholizm dotyczy tylko ludzi o niższym statusie społecznym. Nic bardziej mylnego. Alkoholizm jest uzależnieniem demokratycznym i dotyka także osoby zamożne. Nie da się ukryć, że alkohol jest również ściśle związany z show-biznesem. Co decyduje o tym, że mamy problem z alkoholem?

Życie gwiazd jest niezwykle stresujące. Wielu z nas wydaje się, że praca gwiazdy to sama przyjemność. Presja otoczenia, ekstremalnie szybkie i dynamiczne tempo pracy, bycie pod ciągłą obserwacją mediów – to potrafi sprowadzić ludzi na przeróżne drogi. Sławni i bogaci często szukają więc ukojenia w używkach takich jak alkohol.

Przyczyny alkoholizmu

Alkoholizm powoduje wiele różnych czynników. Tak naprawdę dla każdej osoby będzie on rozpatrywany indywidualnie. Możemy wyróżnić:

– czynniki genetyczne – alkoholizm sam w sobie nie jest dziedziczny, ale nabycie po swoich przodkach, czy to rodzicach, czy dziadkach pewnych predyspozycji już tak. Kobieta, która piła alkohol będąc w ciąży lub w czasie karmienia piersią, dostarczała go również swojemu dziecku. Można więc powiedzieć, że stało się ono już alkoholikiem w łonie matki. Duży wpływ ma również rola rodziców na rozwój dziecka w jego najmłodszym okresie życia. Jeśli rodzice lubią wypić na oczach dziecka, nie ma się co dziwić, że później maluch będzie powtarzać ich błędy.

– czynniki osobowościowe – nasz sposób bycia, charakter i osobowość mają wpływ na podatność na uzależnienia. Jeśli w naszym otoczeniu nigdy nie było alkoholu, a my sami po niego sięgamy, warto rozważyć kwestię własnej osobowości. Warto pamiętać, że osoby z nadmierną wrażliwością, impulsywnością oraz lękliwością mają większe predyspozycje do nałogów. Takie czynniki odgrywają największą rolę, ponieważ na nich bazują pozostałe.

– czynniki kulturowe – dużą rolę odgrywa również środowisko, w którym zostaliśmy wychowani. Jeśli alkohol był przejawem gościnności i dostatku, to z pewnością i u nas go nie zabraknie. Bardzo duży wpływ ma nas dom rodzinny oraz towarzystwo, w którym przebywamy. Wiele osób w swojej ścieżce kariery poszukuje autorytetów, którymi mogłaby się kierować i czerpać inspiracje. Jeśli znajdzie taki wzorzec w osobie, która nie stroni od alkoholu, to tym samym zwiększa swoje szanse na stanie się alkoholikiem.

Style i powody, dla których pijemy

Jest tak wiele stylów picia, ilu jest uzależnionych. Jednak istnieje wiele podobieństw, które można znaleźć w zachowaniu alkoholików.

Przykładowe style i powody, dla których sięgamy po alkohol:

– neurasteniczny – jest to odskocznia od problemów takich jak: ciągłe zmęczenie, zły nastrój, wewnętrzny niepokój, przedłużający się stres. Alkohol jest wówczas spożywany w niewielkich ilościach;

– kontaktywny – ten styl odnosi się do przesłanek osobowościowych, w których dana osoba ma zaniżoną samoocenę i spożywa alkohol w celu poprawy relacji interpersonalnych. Dzieje się tak wyłącznie w towarzystwie innych osób, aby umocnić i podkreślić swój wizerunek;

– dionizyjski – alkoholik spożywa duże ilości alkoholu w celu zapomnienia o otaczającej go rzeczywistości. Alkohol jest jego sposobem na życie;

– heroiczny – jest to styl, w którym po spożyciu alkoholu osoba osiąga niezwykłą moc i czuje się herosem. Zwiększa wówczas szanse na poczucie własnej wyjątkowości, która najczęściej kończy się agresją wobec innych;

– samobójczy – alkoholik spożywa alkohol w celu całkowitego otępienia, aby zapomnieć traumatyczne przeżycia. Alkohol ma zabić w nim nieszczęśliwe wspomnienia. Coraz częściej dochodzi do sytuacji, że alkoholik zapija się na śmierć, ponieważ nie może poradzić sobie z uporczywymi myślami.

Objawy alkoholizmu

– głód alkoholowy – alkoholik odczuwa silne pragnienie sięgnięcia po alkohol. Przymus picia jest bardzo duży, a jego zaprzestanie powoduje cierpienie;

– zespół abstynencyjny – objawy pojawiające się po przerwaniu picia alkoholu. Należą do nich m.in. skoki ciśnienia tętniczego, zaburzenia rytmu serca, drżenie ciała i kończyn, nudności, wymioty, poty, uczucie napięcia, nadwrażliwość na dźwięki, lęki.
W przypadku zespołu abstynencyjnego powikłanego dodatkowo mogą występować napady drgawkowe i halucynacje;

– upośledzenie kontroli – alkoholik nie jest w stanie ustanowić granicy spożywania alkoholu i powstrzymać się od dalszego picia;

– zwiększona tolerancja na alkohol – alkoholik jest zmuszony do spożywania coraz większej dawki alkoholu, aby wywołać ten sam efekt co wcześniej;

– koncentracja życia wokół alkoholu – uzależniony całą energię zużywa na zdobywanie i picie alkoholu, zaniedbując przy tym inne obowiązki.

– uporczywe picie pomimo świadomości jego skutków – alkoholik zdaje sobie sprawę, że robi sobie krzywdę, nie jest jednak w stanie zmienić swojego zachowania.

Alkoholizm – skutki

Alkoholizm prowadzi do ciężkich schorzeń fizycznych m.in.: marskość wątroby, uszkodzenie trzustki, uszkodzenie mięśnia sercowego, nadciśnienie tętnicze, polineuropatie, impotencja. Przyczynia się również do szeregu zaburzeń psychicznych, takich jak: depresja, padaczka alkoholowa, psychoza, zespół Wernickego-Korsakowa.

Alkoholizm dodatkowo uniemożliwia pracę, nie pozwala się skoncentrować, niszczy życie rodzinne, powoduje trudności w kontaktach z ludźmi. Osoby uzależnione od alkoholu często mają również problemy z prawem oraz problemy finansowe.

Niestety w dzisiejszych czasach im bardziej ktoś jest znany, tym więcej dookoła czai się pokus, by poprawić nastrój, zmusić do uśmiechu czy pracować wydajniej. Duże pieniądze rodzą też duże problemy. Alkohol jest najczęściej uwielbianym przyjacielem przez tłumy gwiazd, które tak naprawdę są bardzo samotne.

Najlepszy terapeuta to osoba po przejściach

Najlepszy terapeuta to osoba po przejściach

Zapoznając się z ofertami ośrodków terapii oraz sylwetkami członków kadry, możemy zauważyć, że terapeutami bardzo często zostają osoby, które same mają na swoim koncie trudne przeżycia: są trzeźwymi alkoholikami lub narkomanami, w przeszłości zmagały się z depresją, zaburzeniami odżywiania czy należą do DDA, czyli dorosłych dzieci alkoholików. Dlaczego zawody związane ze zdrowiem psychicznym są tak popularne wśród osób „po przejściach”? Czy tego rodzaju doświadczenia pomagają im w pracy terapeutycznej?

Bycie psychoterapeutą to bardzo specyficzna praca. Przedstawiciele tego zawodu nie wykonują go jedynie dla pieniędzy – na ogół są to osoby z misją, którym zależy przede wszystkim na możliwości pomagania innym. Nie da się spełniać w tej profesji, nie mając w sobie dużej dozy empatii, wrażliwości, refleksyjności i otwartości na innych. Pacjenci to przecież nie kolejne projekty do „odhaczenia” czy zadania do wykonania i są warci o wiele więcej niż pieniądze pochodzące z wynagrodzenia za pracę. Każdy z nich ma własne uczucia i historię, a sukcesy zawodowe terapeutów to ocalone rodziny i życia. Właśnie dlatego nie każdy nadaje się do tego zawodu, a aby wykonywać go skutecznie, trzeba bardzo dobrze rozumieć klientów.

Z jednej strony, większość nurtów terapeutycznych kładzie nacisk na to, by osoba prowadząca terapię była „przezroczysta” i nie narzucała pacjentowi swojego sposobu myślenia i przeżywania. W rzeczywistości jednak terapeuci to nie roboty, a ludzie, którzy nie są w stanie w stu procentach odciąć się od swoich emocji i doświadczeń. Dlatego tak ważne w tym zawodzie jest to, jaką osobą jest jego wykonawca. Jakie ma usposobienie, w jaki sposób reaguje na rozmaite sytuacje, czy potrafi wczuć się w sytuację pacjenta, czy nie ma uprzedzeń oraz czy jest w stanie do pewnego stopnia utożsamić się z klientem, choćby po to, by znaleźć z nim wspólny język.

I tutaj dochodzimy do najważniejszego zagadnienia, czyli odpowiedzi na pytanie: czy własne przejścia pomagają w prowadzeniu terapii? Trudno stwierdzić to jednoznacznie, jednak warto pamiętać, że każde doświadczenie życiowe uczy nas nowych rzeczy. Stajemy się coraz bardziej otwarci na innych ludzi, rozumiemy ich zachowania i motywacje. Potrafimy przewidzieć ich emocje oraz reakcje, ponieważ wiemy, jak sami zachowalibyśmy się na ich miejscu. W dodatku wspólny bagaż doświadczeń jest w stanie w jednej chwili zbliżyć do siebie dwie osoby – nawet takie, które wcześniej się nie znały. Alkoholicy czy narkomani bardzo często buntują się przeciwko prowadzącym leczenie, zarzucając im, że nie mają pojęcia, z czym muszą mierzyć się chorzy. W przypadku terapeutów, którzy sami wcześniej zmagali się z uzależnieniem, ten argument nie ma racji bytu. Są w stanie nie tylko lepiej zrozumieć stany emocjonalne osób poddawanych leczeniu, ale również przewidzieć ich reakcje i zachowania (oraz im zapobiec) oraz podzielić się własnymi doświadczeniami, licząc na to, że ich historia okaże się inspirująca.

Alkoholizm i narkomania to choroby nieuleczalne, a więc towarzyszą nałogowcom do końca życia. Ale nie oznacza to, że już zawsze wpływają na ich zachowanie, powodując, że chorzy są nieobliczalni i niegodni zaufania. Terapeutą może zostać tylko osoba, która jest stabilna życiowo i dojrzała oraz poradziła sobie z własnymi problemami. Z pewnością niektórzy mogliby się obawiać, że nałogowcy nie będą dobrymi terapeutami ze względu na swoje zaburzenie. Na szczęście nie jest to prawdą – alkoholik, który przepracował swoje ograniczenia i nauczył się kontrolować swoje zachowanie, jest w stanie funkcjonować jak całkiem zdrowy człowiek. Oczywiście, wciąż musi się pilnować (na przykład nie może pić alkoholu, nawet w niewielkich ilościach), jednak nie wpływa to na jego zdolność do leczenia innych.

Każda osoba, która chce otrzymać uprawnienia do prowadzenia psychoterapii, musi przejść tzw. terapię własną, by uniknąć przenoszenia własnych problemów na pacjentów, którym będzie pomagała. Dotyczy to wszystkich – zarówno tych, którzy mają zdiagnozowane zaburzenia, jak i całkowicie zdrowych. W rzeczywistości każdy z nas zmaga się z jakimiś trudnościami, barierami i traumami. Każdy ma swój własny bagaż doświadczeń, określony sposób przeżywania i reagowania na różne sytuacje – czasem zdrowy i przystosowawczy, a czasem niekoniecznie. Zanim terapeuta zostanie dopuszczony do pracy w zawodzie, by móc pomagać innym ludziom, sam musi nauczyć się radzić sobie z własnymi bolączkami.

Warto również wspomnieć, że osoba, która z powodzeniem pokonała zaburzenie psychiczne lub nauczyła się z nim żyć, prawdopodobnie posiada sporą wiedzę na temat ludzkiej psychiki i jest bardzo świadoma tego, jak funkcjonuje ludzki umysł. To właśnie ośrodek terapii zwykle bywa miejscem, w którym trzeźwiejący alkoholicy dochodzą do wniosku, że w przyszłości chcą zostać terapeutami. Praca nad sobą i rozwój osobisty sprawiają, że chcą dzielić się tym, czego nauczyli się i co przeżyli zarówno w czasie czynnego oddawania się nałogowi, jak i w placówce. Dobrze przeprowadzona psychoterapia nieprawdopodobnie wzmacnia, a osoby, które mają ją za sobą, mają naprawdę wiele do zaoferowania innym.

Dlaczego romansujemy? Co da kochanek/kochanka, czego nie dostaniesz w małżeństwie?

Dlaczego romansujemy? Co da kochanek/kochanka, czego nie dostaniesz w małżeństwie?

Stojąc na ślubnym kobiercu, nikt raczej nie podejrzewa, że jego związek mógłby się rozpaść – a tym bardziej, że miałoby się to wydarzyć z powodu zdrady. Tymczasem statystyki są nieubłagane: niemal połowa z nas zna kogoś, kto flirtował z osobą pozostającą w stałym związku lub sama to robiła. Dlaczego tak chętnie stawiamy na szali swoją dotychczasową relację, rzucając się w ramiona innej osoby? Czy rzeczywiście kochanek lub kochanka mogą nam dać coś, czego nie jest w stanie dać nam nasz współmałżonek?

Wyniki badania CBOS na temat zdrady są jednoznaczne: aż 48 procent ankietowanych ma w swoim otoczeniu osobę, która flirtuje lub flirtowała z osobą pozostającą w poważnej relacji, a nawet sama to robiła. Natomiast 38 procent osób zna kogoś, kto nawiązał relację seksualną, jednocześnie będąc w związku. Jest to tym mniej zrozumiałe, że 72 procent badanych uznała, iż zdrada ma więcej negatywnych, niż pozytywnych konsekwencji. Wśród powodów romansu, jakie wskazywali, najczęściej pojawiały się odpowiedzi takie jak: znudzenie dotychczasowym związkiem, kryzys małżeński, ucieczka od problemów, chęć poprawienia swojej samooceny i dowiedzenia własnej atrakcyjności, uczucie samotności, zakochanie oraz chęć skorzystania z nadarzającej się okazji. Ale czy psychologowie zgadzają się z takimi wyjaśnieniami?

Analizując zjawisko zdrady małżeńskiej, warto pamiętać, że rzadko jest ona czymś, co zdarza się pod wpływem chwili. Problemy zwykle zaczynają się znacznie wcześniej, choć nie wszyscy potrafią je dostrzec. W naprawdę dobrych związkach tworzonych przez szczęśliwych, zakochanych w sobie nawzajem ludzi raczej nie ma ryzyka niewierności. Co więc sprawia, że narażamy swoją dotychczasową relację i decydujemy się na „skok w bok”?

Brak komunikacji i unikanie konfliktów

Wiele osób zakłada, że kłótnie są czymś jednoznacznie negatywnym i świadczą o złej kondycji małżeństwa. Wbrew pozorom jednak, sprzeczki między partnerami wskazują na to, że są między nimi uczucia oraz komunikacja. Znacznie większym wrogiem dobrej relacji jest obojętność. Zdarza się, że problemy między dwojgiem ludzi narastają przez lata, sprawiając, że pojawia się między nimi coraz większy mur, a oni za wszelką cenę unikają konfrontacji, przez co trudności i nieporozumienia nie zostają rozwiązane. Małżonkowie oddalają się od siebie i czują się nierozumiani. Czasami zdarza się, że jedno z nich (lub oboje) zaczyna poszukiwać bliskości poza związkiem. Wbrew pozorom, głównym motywem zdrady rzadko jest seks – znacznie istotniejsza jest intymność o charakterze emocjonalnym.

Niska samoocena

Zdarza się, że flirt lub seks stają się sposobami na udowodnienie sobie własnej atrakcyjności – potwierdzenie, że możemy się komuś podobać. Wszystkie związki zaczynają się od wielkiej namiętności, a z czasem pociąg fizyczny i zauroczenie są częściowo zastępowane przez przyjaźń i zaufanie. Wieloletni małżonkowie często przestają okazywać sobie nawzajem zainteresowanie i nie prawią sobie komplementów. W takim wypadku jedna z osób może uznać, że nie podoba się partnerowi i szukać potwierdzenia własnego seksapilu na zewnątrz. Inną przyczyną „skoku w bok” może być kryzys wieku średniego i bolesne uświadomienie sobie upływu czasu. Ekscytacja związana z romansem może wówczas stanowić metodę na zagłuszenie trudnych uczuć.

Uzależnienie od seksu

Seksoholizm sprawia, że utrzymanie stałego związku i dochowywanie wierności jest praktycznie niemożliwe. Osoby zmagające się z uzależnieniem behawioralnym wykonują nałogową czynność kompulsywnie i nie potrafią jej kontrolować. Niezależnie od tego, jak udane jest ich pożycie seksualne w małżeństwie, zawsze pragną więcej i potrzebują nowych, silnych wrażeń. W takim przypadku jedynym rozwiązaniem jest profesjonalna terapia, która pomoże zapanować nad własnymi instynktami.

Deficyty emocjonalne

Zawierając związek małżeński, zwykle jesteśmy zakochani po uszy i wierzymy, że jesteśmy do siebie idealnie dopasowani. W rzeczywistości jednak ideały nie istnieją, a każdy z nas ma zarówno zalety, jak i wady. Jeżeli obszary, w których nasz partner ma deficyty, nie są dla nas zbyt istotne – nie ma żadnego problemu. Trudności pojawiają się wtedy, gdy nasz współmałżonek nie zaspokaja naszych podstawowych, emocjonalnych potrzeb, np. nie jest wystarczająco czuły, nie daje nam poczucia bezpieczeństwa, jest zbyt dominujący, podczas gdy my wolimy osoby bardziej uległe i ugodowe lub przeciwnie – ma słaby charakter, choć my gustujemy w osobach silnych i zdecydowanych. Jeśli tak się dzieje, możemy zacząć poszukiwać zaspokojenia tych pragnień i potrzeb poza związkiem, wiążąc się z kimś diametralnie różnym od naszego męża lub żony.

Nieudany związek i brak uczuć

Nie da się ukryć, że znaczna część przypadków niewierności ma miejsce w związkach, które od dawna stanowią fikcję. Niektórzy biorą ślub za szybko, nie znając partnera zbyt dobrze, a następnie przekonują się, kompletnie do siebie nie pasują. Inni zmagają się z problemami w relacji przez lata, aż w końcu dochodzi do całkowitego zaniku miłości. Wówczas rozstanie lub zdrada są tylko kwestią czasu – choć lepiej, by małżeństwo zostało skończone, zanim którakolwiek ze stron znajdzie sobie nowy obiekt uczuć.

Uzależnienia – rodzaje. Dlaczego w nie wpadamy?

Uzależnienia – rodzaje. Dlaczego w nie wpadamy?

Różnego typu uzależnienia to jedna z najczęściej występujących grup zaburzeń psychicznych. Często „wrzucamy je do jednego worka”, traktując jak jednolitą kategorię, tymczasem w rzeczywistości istnieje wiele różnych nałogów, które – choć nie brakuje im elementów wspólnych – należy rozpatrywać jako osobne problemy, z odmiennymi zestawami objawów i konsekwencji. Jakie kategorie możemy wyróżnić wśród typowych uzależnień? Jakie mechanizmy sprawiają, że się uzależniamy?

Często bagatelizujemy zagrożenia związane z uzależnieniami, powtarzając sobie, że ten problem zupełnie nas nie dotyczy. W społecznej świadomości nałogi często wiążą się z nizinami społecznymi, biedą i szeroko rozumianą patologią. Widząc alkoholika lub narkomana, nierzadko mimowolnie go oceniamy. Wiele osób ma tendencję do powtarzania krzywdzących stereotypów na temat osób uzależnionych. Często słyszymy zdania takie jak: „Gdyby nie chciał, to by nie pił”, „Sam jest sobie winien” czy „Pije, bo jest egoistą”. Tymczasem nałogi są takie groźne właśnie dlatego, że mogą dotknąć każdego i bardzo trudno się przed nimi uchronić. W dodatku istotą ich mechanizmów jest fakt, że nałogowiec kompletnie nie zdaje sobie sprawy ze swojego problemu – jest przekonany, że zażywa środek psychoaktywny lub wykonuje daną czynność dlatego, że chce i lubi, a nie dlatego, że musi i szczerze wierzy, że mógłby przestać to robić w dowolnym momencie. Świadomość własnego zaburzenia zwykle przychodzi zbyt późno, a czasem nie pojawia się nigdy.

To tyle, jeśli chodzi o podobieństwa między poszczególnymi nałogami. To oczywiste, że mają one bardzo zbliżone objawy i konsekwencje: chorzy zaniedbują inne dziedziny swojego życia, koncentrując się na czynności związanej z uzależnieniem, ich emocje i zachowania są mocno zaburzone, a utrata kontroli nad własnymi zachowaniami i popędami prowadzi do stopniowej destrukcji zdrowia, życia rodzinnego i zawodowego. Jednak myliłby się ten, kto sądziłby, że wszystkie nałogi mają dokładnie takie samo podłoże i przebieg. Na jakie kategorie można byłoby podzielić poszczególne uzależnienia.

Uzależnienia – Kategorie

Czytając o działaniu różnych narkotyków, często można natknąć się na wzmiankę o tym, jaki rodzaj uzależnienia wywołuje dana substancja. Rzeczywiście: to, co powszechnie nazywamy alkoholizmem czy narkomanią, w rzeczywistości stanowi konfigurację zależności o różnym podłożu. Na ogół u jednej osoby można dostrzec symptomy kilku rodzajów uzależnienia, jednak nie jest to regułą.

Pierwszym typem następstw przyjmowania substancji psychoaktywnych oraz wykonywania czynności, które w pewnym momencie stają się przymusowe, jest uzależnienie fizyczne, nazywane również fizjologicznym. Warto o nim pamiętać, kiedy ulegamy stereotypowi, zgodnie z którym alkoholicy, narkomani czy nałogowi hazardziści zostają nimi w wyniku własnej, świadomej decyzji. W rzeczywistości uzależnienie w dużym stopniu stanowi zaburzenie pracy mózgu, a skłonności do niego mogą być wrodzone i dziedziczone. Uzależnienie fizycznie wiąże się nie tylko z pozytywnymi, cielesnymi reakcjami na substancję psychoaktywną, ale również z zespołem abstynencyjnym pojawiającym się po jej odstawieniu. Wśród jego objawów pojawiają się fizjologiczne reakcje takie jak wymioty, biegunka, bóle, drgawki, przyspieszona praca serca, wzmożona potliwość czy uczucie zimna. Leczenie tego typu nałogów rozpoczyna się od tzw. odtrucia, czyli samoistnego usunięcia z krwiobiegu pozostałości toksycznych związków pochodzących z alkoholu czy narkotyków. Najsilniejsze, fizyczne uzależnienie wywołują alkohol etylowy, nikotyna, morfina, heroina, steroidy, benzodiazepiny i barbiturany.

Kolejnym rodzajem zależności jest uzależnienie psychiczne, zwane również psychologicznym. Nazwa ta może być nieco myląca, ponieważ jego przyczyny leżą w zmienionej biologii naszego mózgu, choć nie wiążą się z zatruciem organizmu. Uzależnienie psychiczne do pewnego stopnia można określić jako nawyk, np. przyzwyczajenie do palenia papierosa, picia alkoholu lub wykonywania jakiejś czynności w określonych okolicznościach (np. w sytuacjach stresowych, podczas spotkań z konkretnymi osobami, po powrocie do domu z pracy itd.). Taki nałóg wiąże się przede wszystkim z nieprawidłową regulacją emocji. W sytuacjach dyskomfortu psychicznego chorzy nie próbują radzić sobie z nim w sposób konstruktywny, a dążą do szybkiej ulgi poprzez zażycie substancji lub wykonanie czynności, od której są uzależnieni (to mogą być np. zakupy, seks czy gry hazardowe). Nie są także w stanie kontrolować swoich impulsów i oddają się nałogowemu zachowaniu, mimo wiedzy o jego szkodliwości. Ich wola jest znacznie osłabiona przez środki odurzające, przez co wpadają w tzw. „błędne koło”.

Ostatnim, rzadko wymienianym rodzajem uzależnienia jest uzależnienie społeczne. Jego przyczyną jest przyjęta moda lub kultura. Zdarza się, że ktoś sięga po jakiś narkotyk, ponieważ jest to przyjęta praktyka w konkretnej grupie lub subkulturze (tak było m.in. w przypadku hippisów). Młodzi ludzie niejednokrotnie stosują używki, ponieważ obawiają się odrzucenia ze strony rówieśników. Osoba zmagająca się z uzależnieniem społecznym zwykle boi się rzucić nałóg, ponieważ utożsamia ten akt z wykluczeniem z grupy znajomych i utratą ich akceptacji.

Przedmiot uzależnienia

Kolejnym kryterium podziału nałogów może być przedmiot uzależnienia. Na podstawie tej zmiennej możemy wyróżnić dwie główne kategorie: uzależnienia chemiczne i behawioralne. Substancje chemiczne mogą mieć zarówno działanie uzależniające fizycznie, jak i psychicznie oraz społecznie. Obraz nałogu w dużej mierze zależy również od rodzaju substancji, którą zażywa chory. W przypadku alkoholizmu na początku chodzi przede wszystkim o stan odprężenia, redukcji napięcia, poprawy samooceny, ośmielania i ułatwiania zasypiania. Po pewnym czasie chory zaczyna doświadczać utraty kontroli nad ilością wypijanego alkoholu, ukrywa swoje picie, ma luki w pamięci (tzw. palimpsety alkoholowe, zwane potocznie „urwanym filmem”) i obserwuje wzrost tolerancji na alkohol, a w późniejszych etapach jego nałóg prowadzi do stopniowej destrukcji różnych, ważnych dziedzin życia.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku uzależnienia od leków. Istnieją środki farmakologiczne, które odznaczają się potencjałem uzależniającym, w związku z czym ich długotrwałe przyjmowanie może doprowadzić do zależności. Niejednokrotnie zdarza się, że pacjent biorący leki ściśle stosuje się do zaleceń lekarza. Niestety, jeśli te zalecenia są błędne, po jakimś czasie pojawia się nieodparta potrzeba zażywania środków oraz objawy zespołu abstynencyjnego. Potencjał uzależniający najczęściej mają leki przeciwdepresyjne, nasenne, uspokajające oraz przeciwdrgawkowe.

Kolejną grupą środków uzależniających są narkotyki, do których należą m.in. opiody, kokaina, konopie indyjskie (marihuana), kwas γ-hydroksymaslowy (GHB), substancje wziewne (kleje, detergenty, lakiery, rozpuszczalniki, aerozole i farby), ecstasy (MDMA), amfetamina oraz substancje halucynogenne (np. grzyby z grupy Psylocybe). Schemat ich przyjmowania jest bardzo zbliżony do alkoholu – najpierw zażywa się je rekreacyjnie, a z czasem są one potrzebne choremu do względnie normalnego funkcjonowania. Oczywiście, każdy narkotyk działa inaczej, wywierając inne skutki w psychice i organizmie człowieka. W tym miejscu warto wspomnieć również o narkotykach projektowanych, czyli dopalaczach. Choć młodzież często sięga po nie w przekonaniu, że są bezpieczniejsze od narkotyków, w rzeczywistości bywa wręcz odwrotnie, ponieważ konsekwencje ich zażywania wciąż nie są dobrze zbadane, przez co pomoc osobie, która uległa zatruciu, może być znacznie utrudniona.

Innym bardzo rozpowszechnionym uzależnieniem chemicznym jest nikotynizm, czyli uzależnienie od tytoniu. Nikotyna uzależnia podobnie jak alkohol oraz narkotyki, zaś palenie tytoniu i wdychanie dymu papierosowego ma bardzo destrukcyjne działanie na cały organizm oraz zwiększa ryzyko zapadnięcia na wiele chorób (również śmiertelnych). Nie każdy wie, że można się uzależnić również od kawy, a właściwie od zawartej w niej kofeiny. Spożywanie ok. 350 mg kofeiny (czyli ok. czterech filiżanek kawy) dziennie prowadzi do rozwinięcia się tolerancji, zaś dostarczanie sobie ponad 750 mg kofeiny na dobę świadczy o poważnym uzależnieniu. Kolejnym rodzajem nałogu chemicznego jest uzależnienie od steroidów, zwanych potocznie sterydami. Mogą to być leki sterydowe przyjmowane z powodów medycznych lub sterydy anaboliczne zażywane przez sportowców w celu zwiększenia masy mięśniowej.

Drugą dużą kategorią nałogów są uzależnienia behawioralne. W ich przypadku nie dochodzi do uzależnienia fizycznego, co nie oznacza, że nie są groźne lub nie prowadzą do negatywnych konsekwencji w różnych dziedzinach życia chorego. Uzależnienie od czynności to zaburzenie popędów, traktowane jako zachowania kompulsywne, nad którymi pacjent nie potrafi panować. Podobnie jak substancje chemiczne, początkowo są wykorzystywane dla przyjemności, zaś z czasem są niezbędne dla zredukowania dyskomfortu psychicznego i rozładowania napięcia. Wśród symptomów wskazujących na tego rodzaju nałogi można wymienić silne pragnienie lub wręcz przymus wykonywania pewnych czynności, trudności w kontrolowaniu się w zakresie tych zachowań, potrzeba zwiększania częstotliwości tych czynności w celu osiągnięcia takiego samego efektu psychologicznego (reakcja zbliżona do tolerancji), zaniedbywanie innych dziedzin życia (np. pasji, zainteresowań, rodziny, przyjaciół, pracy zawodowej itp.) oraz kontynuowanie danych zachowań mimo związanych z nimi szkód (np. pogorszenia zdrowia, problemów finansowych, kłopotów w pracy, kłótni z bliskimi itd.). Uzależnić się można od naprawdę wielu bardzo różnych czynności. Wśród najczęstszych tego typu zaburzeń można wymienić m.in. tanoreksję (opalanie się, zwłaszcza w solarium), bigoreksję (ćwiczenia fizyczne, stosowanie sterydów, dieta wysokobiałkowa mająca zwiększyć masę mięśniową), zakupoholizm, pracoholizm, seksoholizm, patologiczny hazard, uzależnienie od chirurgii plastycznej, medycyny estetycznej, telefonu komórkowego, internetu, komputera czy ćwiczeń fizycznych.

Medytacja – czym jest? Czy pomaga w życiu? Jak medytować?

Medytacja – czym jest? Czy pomaga w życiu? Jak medytować?

Wiele osób uważa, że medytacja jest czymś bardzo trudnym. Inni kojarzą ją z zabobonami czy astrologią i z góry odrzucają jako coś nienaukowego. Tymczasem najnowsze badania jednoznacznie potwierdzają pozytywny wpływ technik medytacyjnych na nasze zdrowie i samopoczucie. Czym właściwie jest medytacja? Jak nauczyć się ją praktykować?

Medytacja – Znaczenie

Chyba każdy z nas zna słowo „medytacja”, jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, co ono właściwie oznacza. Wierzymy w wiele mitów na temat medytowania i wyobrażamy je sobie w bardzo stereotypowy sposób. Sporą winę za ten stan rzeczy ponosi kultura popularna, która łączy medytację wyłącznie z buddyjskimi mnichami lub „dziwakami” zakochanymi w mistycyzmie. Przedstawiane w ten sposób postacie zawsze siedzą nieruchomo, ze skrzyżowanymi nogami i doświadczają niezwykłych, duchowych przeżyć, dostępnych jedynie wybranym. Często mówi się też o tym, że aby prawidłowo medytować, należy całkowicie oczyścić umysł z jakichkolwiek myśli. Wszystkie te rzeczy wydają się trudne do osiągnięcia, a często również bezcelowe, w związku z czym wielu z nas zniechęca się do tego nawyku, nawet nie próbując go wdrożyć. Tymczasem techniki medytacyjne są rewelacyjnym sposobem na poprawę swojego samopoczucia i zdrowia oraz wyciszenie umysłu i wprowadzenie w swoje życie większej harmonii.

Czym właściwie jest medytacja? Jest to czynność, którą ludzkość praktykowała od zarania dziejów. Pismo Święte opisuje Chrystusa oddającego się kontemplacji, istnieją również przekazy, zgodnie z którymi Aborygeni zachowywali się podobnie, samotnie jednocząc się z przyrodą i po prostu trwając. Niektórzy mówią, że medytacja jest swoistą podróżą w głąb siebie, jednoczeniem się z samym sobą i otaczającym nas światem. Najprościej rzecz ujmując, technika ta polega na wyciszeniu umysłu i uspokojeniu gonitwy myśli. Dzięki temu zyskujemy lepszy kontakt z własnymi odczuciami i przemyśleniami.

Cel medytacji

Jaki jest cel medytacji? Jej zwolennicy twierdzą, że każdy znajdzie w niej to, czego szuka i potrzebuje. Dla jednych będzie to redukcja stresu, dla innych znalezienie wewnętrznej radości, a dla jeszcze innych – rozwiązanie określonego problemu. Wszystkie te cele możemy osiągnąć poprzez wewnętrzny rozwój. Na co dzień otacza nas wiele bodźców: niemal nie potrafimy normalnie funkcjonować bez ciągłego szumu, np. włączonego radia, telewizora i kontaktu ze światem zewnętrznym. Co chwilę sprawdzamy swoje kanały społecznościowe i pocztę elektroniczną, boimy się, że coś nas ominie i pozostajemy w stanie nieustannej czujności. Robimy wiele rzeczy jednocześnie: pracujemy, zerkając jednym okiem na telefon lub tablicę na Facebooku, jemy obiad przed telewizorem, prowadzimy samochód, słuchając radia lub rozmawiając przez telefon. Bezczynność uznajemy za stratę czasu, więc ciągle czymś się zajmujemy – często jest to wiele różnych rzeczy naraz. Nic dziwnego, że w naszych umysłach panuje chaos, a my niejednokrotnie czujemy się przytłoczeni, przemęczeni i nadmiernie obciążeni.

Głównym celem medytacji jest więc przezwyciężenie wszystkich tych tendencji, praktykowanie uważności oraz bycia „tu i teraz”. Myli się ten, kto sądzi, że wymaga ona jakiegoś zaawansowanego stopnia wtajemniczenia lub prowadzi do mistycznych przeżyć czy wręcz halucynacji. Mimo to dla przeciętnej osoby, wiecznie żyjącej w biegu i przyzwyczajonej do ciągłego szumu, praktykowanie medytacji może się okazać dość trudnym zadaniem. Hinduski guru i mistrz duchowy Osho mówi: „Kiedy nie angażujesz się w żadne działania – ciałem, umysłem lub na jakimkolwiek innym poziomie – kiedy nie robisz nic, tylko jesteś, to właśnie jest medytacja”. Pozornie wydaje się to łatwe, zaś w praktyce często wymaga pewnej wprawy. Oczywiście, nie musimy robić tego na siedząco – równie dobrze możemy stać lub leżeć. Jednym pomagają takie gadżety jak mata do jogi, kadzidełka czy specjalna muzyka do medytacji, inni lubią medytować na łonie natury, siedząc na plaży lub trawie. Ważne jest to, byśmy byli w stanie się wyciszyć i przez chwilę nie zajmować się niczym innym niż po prostu „bycie” w określonym miejscu i czasie. Często ograniczają nas różne lęki, destrukcyjne przekonania, narzucana nam wola innych, powszechnie uznawane wartości i powinności, które przyjmujemy bezkrytycznie, nie zastanawiając się nad tym, czy odpowiadają nam samym. Tylko w ciszy i skupieniu jesteśmy w stanie nawiązać kontakt z własnym wnętrzem, dowiedzieć się, jakie są nasze własne potrzeby, emocje i pragnienia.

Korzyści płynące z medytacji

Jakie korzyści daje medytacja? Badania wykazały, że praktyki tego rodzaju wpływają na obniżenie ciśnienia krwi, uspokojenie tętna, pomagają walczyć z bezsennością, stresem, depresją, przewlekłym bólem i migreną, redukują lęk, podwyższają poziom serotoniny w mózgu, poprawiają pamięć, zwiększają samoświadomość oraz poziom energii. Nie warto jednak zasiadać do medytacji, myśląc wyłącznie o wymiernych korzyściach, jakie możemy z niej wynieść. Oczywiście, jest ona w stanie znacząco poprawić jakość naszego życia, jednak dobrze jest mieć na uwadze słowa filozofa Jiddu Krishnamurtiego: „Medytacja nie jest środkiem do celu. Medytacja jest zarówno środkiem, jak i celem.”. Zamiast więc kalkulować, czy medytacja nam się opłaci i traktować ją jak kolejne zadanie do wykonania, po prostu się jej oddajmy i sprawdźmy, co nam przyniesie.