Dlaczego terapie u psychologów, psychiatrów trwają latami?

Dlaczego terapie u psychologów, psychiatrów trwają latami?

 

Ludzka psychika jest naprawdę skomplikowana, dlatego trudno jest działać według jednego schematu, a każdy pacjent musi być traktowany indywidualnie. Właśnie z tego powodu dogłębne poznanie problemu, rozmowa i okres leczenia zaburzeń psychicznych wymaga czasu. Poza tym terapie nie powinny być wykonywane w pośpiechu, ponieważ mogą wtedy zakończyć się wieloma negatywnymi skutkami. Poznaj więcej powodów, dlaczego terapie u psychologów, psychiatrów trwają latami i przekonaj się, jak wpływa to na jakość leczenia.

Ile czasu trwają terapie u psychologów i psychiatrów?

Zazwyczaj czas trwania terapii jest uzależniony od tego, jak bardzo złożony jest problem, z którym się borykasz. Jednak standardowy czas potrzebny na leczenie wynosi 1-2 lat. Pamiętaj, że okres ten może się zwiększać i nie ma w tym nic złego — w końcu w tym przypadku chodzi o to, aby terapia przyniosła pozytywne rezultaty, a nie tylko ekspresowe zakończenie leczenia. Dlatego nie bój się tego, że wizyty u psychiatry czy psychologa będą trwały nawet kilka lat. W końcu wypracowanie nowych nawyków, a także pozbycie się dawnych przyzwyczajeń i skuteczne nauczenie się nowych technik radzenia sobie np. ze stresem, wymaga czasu.

 

4 powody, dlaczego terapie trwają latami

Skuteczna terapia jest podzielona na kilka etapów, które wpływają na jakość leczenia, a także na powolne odkrywanie źródła problemu i naukę życia z nałogiem czy innym zaburzeniem psychiczny. Wprowadzanie poszczególnych etapów wymaga czasu i delikatnego działania. Wiele zależy również od tego, jaką ścieżkę wybierze specjalista. W przypadku terapii poznawczo-behawioralnych zazwyczaj występuje 3-5 etapów, ale nie jest to określone jednoznacznie. Widzisz zatem, dlaczego terapie u psychologów, psychiatrów trwają latami, a istnieją też inne powody, które wpływają na czas trwania terapii.

 

Zdobycie zaufania

W trakcie pracy z terapeutą bardzo ważne jest nawiązanie relacji, a także otwarcie się przed psychoterapeutą. Dzięki temu specjalista faktycznie będzie mógł Ci pomóc i nie będziesz miał obaw przed wyjawieniem mu swoich sekretów czy też prawdziwych powodów pewnych postępowań. Pamiętaj o tym, że o powodzeniu terapii bardzo często decyduje szczerość i zaufanie.

Odnalezienie przyczyny problemu

Ludzka psychika jest naprawdę skomplikowana, dlatego też przyczyny poszczególnych problemów są wyjątkowo złożone i wielowymiarowe. Zatem konieczne jest dalsze poszukiwanie przyczyn wystąpienia pewnych zaburzeń psychicznych czy nałogów. Często możesz nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, jak pozornie błahe problemy wpłynęły na Twoje postępowanie i podatność na uzależnienia. Dlatego w tym przypadku również potrzebny jest czas, który pozwoli na dogłębne odkrywanie faktycznego podłoża zaburzenia.

Wypracowanie odpowiednich technik

Podczas trwania poszczególnych etapów psychoterapii dowiesz się, jak radzić sobie ze swoim problemem. Poznasz techniki, które nauczą Cię żyć z nałogiem, lękiem czy z innym zaburzeniem. W ten sposób dowiesz się, jak w życiu codziennym radzić sobie z poszczególnymi sytuacjami np. z odmawianiem alkoholu, narkotyków bądź innych substancji psychoaktywnych. Oczywiście zaburzenia psychiczne mogą też mieć zupełnie inne podłoże, dlatego techniki, które poznasz, mogą pokazywać Ci, jak radzić sobie ze stresem, presją nakładaną przez społeczeństwo bądź uczyć Cię własnej wartości.

Pamiętaj o tym, że aby techniki stały się bardziej automatyczne potrzeba sporo czasu i powolnej zmiany sposobu działania oraz myślenia. Dlatego rok lub dwa lata to czas minimalny potrzebny na ich wprowadzenie.

Zawiłość problemu

Bardzo ważne jest także to, że czas trwania terapii u psychiatry czy psychologa jest uzależniona od zawiłości Twoich problemów. To indywidualna sprawa, dlatego trudno jest wcześniej określić, ile tygodni, miesięcy lub lat potrzeba do rozpoczęcia nowego etapu w życiu. Właśnie z tego powodu dopiero w trakcie spotkań specjalista będzie mógł zasugerować Ci długość trwania terapii. W końcu, jeżeli okaże się, iż podłoże zaburzeń psychicznych jest jeszcze bardziej skomplikowane i wielowymiarowe, to konieczne mogą być dalsze wizyty — chociażby do zbudowania większego zaufania.

 

Czy terapie długoterminowe są dobrym rozwiązaniem?

Czasem zdarza się tak, że długoterminowe terapie wzbudzają lęk u przyszłych pacjentów. Przede wszystkim ze względu na okres, jaki będzie potrzebny do poradzenia sobie z zaistniałym problemem. Obawy dotyczą także tego, iż nie będziesz w stanie zaufać terapeucie, nawet w długim okresie czasu. W tym przypadku strach wiąże się też z tym, że ktoś poświęca Ci swój czas, a Ty będziesz musiał zwierzać się ze swoich najskrytszych obaw. Zwróć jednak uwagę na to, że długoterminowa terapia pomoże Ci skutecznie i dokładnie odkryć problemy, jakie pojawiły się w Twoim życiu. Poza tym nauczysz się z nimi walczyć, a także zaakceptujesz własne słabości. Wtedy, choć poświęcisz więcej czasu oraz energii na terapię, to w zamian otrzymasz solidne podstawy, które pozwolą Ci wrócić do normalnego życia.

 

Życie po życiu, czy istnieje druga strona?

Życie po życiu, czy istnieje druga strona?

 

Śmierć to jedno z tych zagadnień, które powoduje w ludziach największy lęk, a zarazem zaciekawienie. W końcu na pewno chcesz wierzyć w to, że odejście z tego świata wcale nie oznacza końca, a później nastąpi ciąg dalszy Twojej historii. Jednak czy naprawdę istnieje druga strona? To temat, który budzi wiele emocji wśród naukowców, teologów lub po prostu ludzi, którzy chcą mieć nadzieję na nowy rozdział w swoim życiu.

 

Życie pośmiertne — skąd wzięło się przekonanie o istnieniu drugiej strony?

 

Tak naprawdę większość wierzeń, jakie powstały w dziejach ludzkości wiązały się z przekonaniem o istnieniu tajemniczej drugiej strony. Choć często miał być to sposób na wyegzekwowanie odpowiednich działań lub po prostu dodanie odwagi wojownikom, którzy wierzyli, że dzięki bohaterskiej śmierci zasłużą na życie po życiu. Poza tym właściwie każda religia w jakiś sposób mówi o istnieniu drugiej strony, co było już zauważalne w starożytnym Egipcie, Mezopotamii czy Grecji. Ważne jest tylko to, że zmieniają się niuanse, które decydują o tym, jak funkcjonuje życie po życiu oraz sfer, jakich dotyka.

 

Życie pośmiertne — czym się wyróżnia?

 

Tak naprawdę sposób postrzegania życia po życiu jest uzależniony przede wszystkim od religii, w jaką wierzysz bądź Twoich własnych preferencji. Jednak istnieje również wiele cech wspólnych, które wyróżniają większość wyobrażeń, a wśród nich możesz dostrzec m.in.:

  • życie pośmiertne jest wieczne lub ograniczone czasowo;
  • toczy się w zaświatach bądź na ziemi;
  • dotyczy ciała, ducha czy całości cielesno-duchowej człowieka;
  • często to właśnie w trakcie życia pośmiertnego masz osiągnąć prawdziwe szczęście jako nagrodę za dobre uczynki dokonane w trakcie swojego żywota lub stanowić czas kary za dokonane zło;
  • szczęśliwe życie pośmiertne często jest utożsamiane z koniecznością podarowania upominków typu moneta dla przewoźnika czy pokarm i kosztowności w zamian za bezpieczną drogę przez świat podziemny;
  • przeświadczenie o tym, że tylko karma decyduje o przeniesieniu do przyszłego wcielenia.

 

Czy istnieje druga strona?

 

Trudno jest jednoznacznie określić, czy istnieje życie po życiu. W końcu przede wszystkim zależy to od tego, do jakich źródeł sięgniesz, a także, czy potrzebujesz w swoim życiu wsparcia, jakie daje np. religia lub nadzieja na nieskończenie długą egzystencję. Możesz też opierać się na dwóch ujęciach — naukowym i teologicznym. Dzięki temu możesz samodzielnie ocenić, które argumenty do Ciebie trafiają. Wtedy zgodnie ze swoim przekonaniem ustalisz, czy faktycznie istnieje druga strona.

 

Ujęcie naukowe

Większość naukowców podchodzi sceptycznie do istnienia życia po życiu. Przede wszystkim ze względu na brak faktycznych dowodów, które wskazywałyby na to, że człowiek ma moc przenoszenia się do innego świata. Poza tym naukowcy negują istnienie zjawisk metafizycznych typu duchy czy cuda itp.

Zwróć także uwagę na to, że jedynym dowodem na istnienie życia pośmiertnego są wypowiedzi osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Większość z nich opowiada o szczęściu, jakiego wtedy doświadczyli oraz o tajemniczych głosach. Pamiętaj jednak o tym, iż naukowcy wątpią w autentyczność tych wypowiedzi i tylko niewielkie grono specjalistów uważa, że śmierć kliniczna ma związek z doświadczeniami metafizycznymi.

 

Ujęcie teologiczne

Religia stoi w opozycji do nauki i większość ze znanych wierzeń głosi istnienie drugiej strony. Zazwyczaj kluczowe znaczenie mają dobre bądź złe uczynki, które gwarantują zamianę w lepszy byt lub po prostu znalezienie się w bardziej szczęśliwym miejscu. Bardzo ważne jest także to, że ujęcie teologiczne mówi o możliwości spotkania po śmierci bliskich osób, które odeszły w przeszłości. Ważne jest też przeświadczenie o możliwości obserwowania ziemskich zachowań. Choć często druga strona znajduje się w zupełnie innym miejscu i tylko nieszczęśnicy błąkają się wśród żywych. Zauważ również, że w ujęciu teologicznym życie po życiu stanowi jedną z najważniejszych kwestii, która często decyduje o pozostałych zasadach czy zachowaniach wiernych. Poza tym druga strona ma być swego rodzaju nagrodą lub karą za czyny popełnione za życia.

Czy warto wierzyć w drugą stronę?

 

Wiara to bardzo indywidualna sprawa, która w żaden sposób nie powinna stanowić odgórnego nakazu. Dlatego nie ma jednej odpowiedzi wskazującej na istnienie drugiej strony oraz tego, czy warto w nią wierzyć. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz nadziei na spotkanie z bliskimi i prawdziwe szczęście, to jest to rozwiązanie, które może dać Ci upragniony spokój. Poza tym życie po życiu jest często sposobem na pokonanie lęku związanego z nieuchronnie zbliżającą się śmiercią — w końcu daje nadzieję na to, że życie wcale się nie kończy. Sceptycy często przyjmują też opinię Blaise’a Pascala, który twierdził, iż wiara w Boga lub życie po życiu po prostu bardziej mu się opłaca. Dzięki temu niczym nie ryzykuje, a w razie istnienia drugiej strony będzie mógł tylko skorzystać. Oczywiście motywację mogą być różne, więc sam zastanów się nad tym, czy chcesz wierzyć, czy może wolisz korzystać z życia, które jest pewne.

Życie po śmierci ukochanego, jak poradzić sobie z traumą po odejściu bliskiej osoby

Życie po śmierci ukochanego, jak poradzić sobie z traumą po odejściu bliskiej osoby

Śmierć zazwyczaj przychodzi nagle i pozostawia pustkę u członków rodziny i bliskich zmarłego. Smutek, żal, złość — natłok różnych emocji, jakie się wtedy pojawiają, sprawia, że poradzenie sobie ze stratą ukochanej osoby bywa naprawdę trudnym przeżyciem. Wiele osób dochodzi do siebie przez wiele lat, a innym nigdy się to nie udaje. Dlatego konieczne jest podjęcie pewnych kroków, dzięki którym poradzenie sobie z traumą po śmierci bliskiej osoby staje się łatwiejsze lub w ogóle możliwe.

 

Śmierć ukochanej osoby — etapy żałoby

Każdy z nas jest inny, dlatego też etapy żałoby mogą wyglądać różnie. Jednak wiele osób przeżywa ten szczególnie trudny czas w kilku etapach. Warto też zaznaczyć, że tego typu negatywne i trudne emocje mogą mieć miejsce nie tylko w wyniku śmierci drugiej osoby, ale też w trakcie poronienia, rozwodu, utraty ukochanej przedmiotu czy zwierzęcia. Psychika ludzka jest na tyle skomplikowana, że nigdy nie wiadomo, jak zareaguje, kiedy dojdzie do istotnej dla danej osoby straty.

Może się jednak okazać, że żałoba będzie wyglądała w następujący sposób:

  • Szok, odrętwienie, przerażenie — będzie to wiązało się także z nagłym i dość silnym przypływem żalu oraz rozpaczy. Niekiedy na dłuższy czy krótszy czas kontrolę nad Tobą może przejmować także gniew. To najczęściej pierwsze reakcje, które występują po utracie kogoś, kto był dla Ciebie ważny.
  • Właściwa żałoba — dominują tutaj takie emocje jak smutek, uczucie pustki i samotność. Kiedy przez wiele lat żyłeś razem z ukochanym czy członkiem rodziny, a teraz nagle jej nie ma, to często wiele czasu zajmuje przyzwyczajenie się i zaakceptowanie nowej rzeczywistości. Wiąże się to z uczuciem pustki, bezradności, ale też z częstym płaczem. Ten etap zazwyczaj trwa kilka lat od 2 do nawet 10 i dłużej. Nie ma tutaj żelaznej zasady i wiele zależy od więzi, jakie łączyły Cię ze zmarłym, a także od stanu Twojej psychiki.
  • Ukojenie — zazwyczaj po pewnym czasie dochodzi do nauczenia się życia bez tej osoby. Dopiero kiedy rozpoczyna się ten etap, możliwe staje się rozpoczynanie nowych związków. Jednak to nic dziwnego, że nawet wtedy pojawiają się gorsze dni z napadami smutku, częstym wspominaniem pozytywnych chwil spędzonych z ukochanym i odczuwaniem sporej ilości żalu z powodu jego nieobecności. Z czasem dochodzi do tego coraz rzadziej, a żałobnik tworzy nową normalność.

Jak poradzić sobie ze stratą ukochanej osoby?

 

Nie da się zaplanować żałoby i tego, jak się ją przejdzie. Nie ma też żadnej magicznej metody, która pozwoli przeskoczyć do etapu ukojenia. Jednak istnieje kilka kroków, które warto podjąć, aby uzyskać odrobinę więcej spokoju ducha, a czasem nawet odzyskać kontrolę nad własnym życiem i emocjami. Oto kroki, które warto podjąć w trakcie żałoby:

Rozmowy z bliskimi

Kontakt z ludźmi, a w szczególności z członkami rodziny czy z przyjaciółmi jest szczególnie ważny w tym trudnym okresie. Nie wolno się przed nimi zamykać, bo przyniesie to więcej szkody niż pożytku. Staraj się mówić o swoich uczuciach, a nawet jeśli tego potrzebujesz — płakać w ich obecności. Duszenie emocji to bardzo niebezpieczna droga, prowadząca do szeregu zaburzeń psychicznych, np. do depresji.

Stały kontakt ze specjalistą

Wiele osób zbyt późno przyznaje się, że nie potrafią radzić sobie ze śmiercią ukochanej osoby. Kiedy sytuacja wymyka się spod ich kontroli — nie potrafią radzić sobie z napadami gniewu, rozpaczy, są skrajnie wycieńczeni czy sięgają po używki, decydują się na rozpoczęcie leczenia. Dlatego bardzo rozsądnym rozwiązaniem jest regularne chodzenie do terapeuty w trakcie żałoby właściwej. Tym bardziej, jeśli nie masz bliskich osób, którym ufasz i mógłbyś zwierzyć się z tego, co czujesz. Psycholog czy psychiatra na pewno pomogą Ci w szybszym zaakceptowaniu tego, co nieuniknione, czyli tego, że ukochana osoba już nie wróci, ale na zawsze pozostanie w Twoich wspomnieniach.

Nie tłum emocji

Bardzo ważne jest to, żeby dać upust swoim emocjom — ale w taki sposób, żeby nikogo nie zranić. Tłumienie uczuć, szczególnie tego typu kumulacji, jaka występuje po śmierci bliskiego, może nabrać niebezpiecznego obrotu. Płacz nie jest oznaką słabości, dlatego nie bój się go, przyznawania się do odczuwania bólu i mówienie o nim to oznaka odwagi. Pamiętaj, że Twoje życie trwa nadal i na pewno ukochany nie chciałby, abyś na zawsze zatonął w swoim bólu i żalu.

Nie spiesz się — daj sobie czas na żałobę

Nie ma czegoś takiego, jak pośpiech, kiedy chodzi o żałobę. Dlatego koniecznie daj sobie czas. Realizuj wszystkie sposoby, o których pisaliśmy powyżej, ale nie oczekuj, że zadziałają, jak magiczne zaklęcie, natychmiast. Żałoba to często bardzo długi i skomplikowany proces, gdzie nie ma drogi na skróty. Staraj otaczać się ludźmi, pamiętaj o ukochanej osobie, a z czasem zrozumiesz, że zatracasz się w swojej żałobie coraz krócej i rzadziej. Nie ma sensu żadne porównywanie się do innych czy uleganie presji dotyczącej opierania się na jakichś przykładowych ramach czasowych związanych z czasem trwania żałoby.

Współuzależnienie – jak uzależnienie wpływa na najbliższych?

Współuzależnienie – jak uzależnienie wpływa na najbliższych?

 

Każde uzależnienie, czy te dotyczące alkoholu, substancji psychoaktywnych, czy też hazardu znacząco wpływa na nieprawidłowe funkcjonowanie całej rodziny. Najbliżsi osób uzależnionych żyją w ciągłym napięciu, jak i zagrożeniu, gdyż przewidywalność codziennych wydarzeń jest w mocny sposób ograniczona.
Najbliżsi najczęściej odczuwają złość, wściekłość. Te uczucia powodują, że jest im trudno oddzielić tego człowieka od jego choroby. Osoby najbliższe często nie są nawet świadome tego, że uzależnienie jest chorobą, a nie stanem, który osoby uzależnione same sobie wybrały. Rodzina uzależnionych najczęściej w takiej sytuacji przeżywa wstyd, czuje się samotna, niepewna oraz jest zlękniona.

 

Uczucie wstydy wśród osób współuzależnionych

 

Współuzależniony bardzo często wstydzi się za zachowanie samej osoby uzależnionej, przez co zaczyna się izolować od innych. W konsekwencji zostaje sam z problemem, zapętla się w błędne koło. Uczucie wstydu wiąże się również z obniżeniem poczucia własnej wartości oraz powoduje negatywne myśli o sobie samym. Widok osoby bliskiej, która popada w uzależnienie, jest niewiarygodnie bolesny dla rodziny, a cierpienia z tym związane zazwyczaj pogłębiają się z czasem coraz bardziej. Szczególnie bolesne jest, to gdy osoba zmagająca się z uzależnieniem o swój stan oskarża najbliższych, którzy często jako jedyni próbują mu pomóc.

 

Samotność w relacjach partnerskich

Związek z osobą uzależnioną nie daje żadnego oparcia, a wspomniany już wstyd sprawia, że osoby najbliższe unikają kontaktu z otoczeniem. To wszystko powoduje współuzależnienie i co za tym idzie taka osoba w niezdrowy sposób, czuje się potrzebna partnerowi, ojcu, synowi dotkniętemu problemem.

 

Ciągłe dążenie do doskonałości – uzależnienie w rodzinie

 

Przeżywający wstyd, cierpienie psychiczne, niepewność oraz osamotnienie najbliżsi próbują zaradzić tej sytuacji, dążąc do doskonałości. Dzieci alkoholików często próbują osiągnąć jak najlepsze wyniki w nauce, aby rodzic był z nich dumny i przestał pić. Wykonują, również więcej obowiązków domowych, rozśmieszają i zabawiają w odpowiednich momentach, usiłując w ten sposób rozładować sytuacje stresową panującą w domu.
Opisane wyżej zachowania nie wydają się niczym złym, natomiast w tym przypadku chronią one osobę uzależnioną przed konsekwencją jej zachowania. Zachowanie takie jeszcze bardziej wzmacnia złudzenie u osoby uzależnionej, że w jej rodzinie nic złego się nie dzieje.

U osób współuzależnionych występują często takie zjawiska jak:

 

  • ciągła koncentracja myśli, uczuć i postępowania wokół picia współmałżonka lub rodzica,
  • wieczne poczucie odpowiedzialności oraz kontrolowanie jego postępowania i odciągania od używek,
  • rezygnacja z własnych potrzeb i pragnień,
  • poświęcanie się,
  • wieczna ochrona osoby chorej przed konsekwencjami, jakie niesie za sobą uzależnienie,
  • niska samoocena oraz obsesyjne zamartwianie się o przyszłość całej rodziny,
  • próba dominacji i przejmowania wszystkich obowiązków związanych z domem.
  • niechęć do współżycia z partnerem,
  • złość i ciągłe kłótnie z byle powodu oraz uzależnianie się nad sobą samym.

Pamiętaj! Bardzo trudno wyrwać się z takiego stanu, ale jest to możliwe! Jeśli Twój/Twoja partner/partnerka będą pili nadal, pomimo Twoich prób pomocy, nie masz obowiązku trwania w takim związku. Można ratować siebie oraz swoich bliskich, budować i chronić własne terytorium życiowe i psychiczne. Nie musisz rezygnować ze wszystkiego! Ustal swoje zasady i zacznij się ich trzymać!

 

 

Rady dla osób współuzależnionych: 

  • przestań uciekać od problemu,
  • zacznij uczyć się opartej na faktach, wiedzy na temat osób uzależnionych,
  • zacznij koncentrować się na swoich własnych działaniach – to dzięki nim możesz się podnieść lub załamać,
  • nie musisz dłużej kontrolować picia alkoholika,
  • zacznij koncentrować się na jego potrzebie leczenia,
  • zacznij namawiać go do leczenia,
  • nie musisz dłużej przychodzić z pomocą alkoholikowi,
  • zacznij pozwalać mu na cierpienie i ponoszenie odpowiedzialności za każdą konsekwencję jego picia,
  • zacznij powracać do wzorów normalnego życia,
  • przestań grozić, to nic nie pomoże,
  • zacznij mówić to, co myślisz i robić w końcu to, co mówisz,
  • przestań słuchać obietnic, nie wierz w to, co usłyszysz,
  • nie szukaj rady u osób niekompetentnych,
  • podejmij leczenie, którego celem będzie zdrowie w szerokim zakresie,
  • nie musisz ukrywać faktu, że szukasz pomocy, zacznij o tym otwarcie mówić osobie uzależnionej,
  • przestań udawać, że nie widzisz problemu, zacznij działać i szukać pomocy u specjalistów
  • zacznij informować osobę uzależnioną o jego złym zachowaniu,
  • nie musisz pozwalać alkoholikowi na atakowanie Ciebie oraz Twoich bliskich, dzieci, zacznij chronić siebie.

 

Negatywne myśli – jak sobie z nimi poradzić?

Negatywne myśli – jak sobie z nimi poradzić?

 

Każdy z nas doświadcza czasem negatywnych myśli, które wydają się poza naszą kontrolą. Sceptyczne myśli, które nas dopadają, przeszkadzają nam w dotarciu do wyznaczonego celu. Nie możemy się jednak im poddawać. Jeśli pojawiają się od czasu do czasu, nie należy się tym przejmować. Natomiast jeśli zaczynają być Twoją codziennością koniecznie, musisz się z nimi zmierzyć! Oto kilka kroków, które należy podjąć, by poradzić sobie z niechcianymi, natrętnymi myślami. Warto stosować je w sytuacjach, gdy się czymś zamartwiamy lub roztrząsamy jakąś sytuację dotyczącą naszej sfery życia.

Myśl pozytywnie

 

Postaraj się otaczać tylko pozytywnymi ludźmi oraz przyjemnymi czynnościami. Często obecność osób, które są wiecznie na „nie”, nic im nie odpowiada, cały czas tylko marudzą, przekłada się podświadomie na nasze nastawienie do życia. Jeśli to, co widzisz czy słyszysz, sprawia uśmiech na Twojej twarzy, a ludzie wokół Ciebie są pozytywni i optymistyczni, łatwiej będzie utrzymać negatywne myśli z dala od siebie.

Warto, również skupić się na swoich mocnych stronach i dobrych cechach. Upewnij się, że czerpiesz z tego jak najwięcej i jesteś przy tym szczęśliwy. Zadbaj o swój rozwój osobisty i wzmacnianie mocnych stron poprzez pozytywne myślenie i przekonania na temat własnych kompetencji i cech. Dzięki temu podbudujesz swoją samoocenę oraz pewność siebie.

 

Kontroluj swoje negatywne myśli

Za każdym razem, gdy do głowy przyjdzie Ci coś negatywnego, co wprawia Cię w zły nastrój, zastępuj to natychmiast dobrymi myślami. Jeśli będziesz robić tak za każdym razem, wejdzie to  Tobie w nawyk. Kontrolując swoje myśli w taki sposób, wprawiasz się w dobry nastrój, który popędza Cię do działania.

Kiedy natłok myśli jest tak silny, że pozytywne skojarzenia nie pomagają, warto zadać sobie następujące pytania:

  • Kto tak myśli?
  • Czy to ja tak myślę?
  • Czy to moja myśl?
  • Skąd się biorą moje myśli?
  • W czym pomagają mi te myśli?
  • Czy mogę obserwować siebie, kiedy myślę?
  • A jaka będzie moja następna myśl?
  • A co by było, gdyby nagle wszystkie myśli ucichły?
  • A o czym będę myśleć, gdy nie będę myśleć?

 

Rusz się, aby odgonić negatywne myśli

Wiecznie nawracające, dręczące myśli powodują, że stajemy się apatyczni, nie mamy ochoty wychodzić z domu ani spotykać się z przyjaciółmi, brakuje nam energii do życia i nie potrafimy się z niczego cieszyć. Stąd też bardzo ważny staje się fakt, by jak najszybciej zacząć wypierać te negatywne myśli z naszego umysłu. Można to robić na wiele różnych sposobów. Jednym z niezawodnych i najbardziej skutecznych z nich jest skupienie się na wykonywaniu czynności, które sprawiają nam przyjemność. W momencie, gdy robimy coś, co sprawia nam wiele frajdy i całkowicie zajmuje umysł, nie mamy czasu na analizowanie dręczących nas myśli. Pielęgnowanie swoich zainteresowań skutecznie odwraca od nich uwagę. Rób więc to, co kochasz! Biegaj, czytaj, spaceruj, uprawiaj sport, maluj, śpiewaj, tańcz. Nie ważne jakie to zajęcie, ważne, żeby wywoływało uśmiech na Twojej twarzy.

Unikaj stresu

Stres bardzo często ma negatywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne, dlatego musimy walczyć z nim, aby w naszej codzienności panował spokój i porządek. W celu zmniejszenia silnego, przewlekłego napięcia emocjonalnego, niezbędne jest zapewnienie sobie odpowiedniej ilości czasu na odpoczynek. Odpowiednia ilość snu czy też relaks przy interesującej książce lub dźwiękach ulubionej muzyki z pewnością korzystnie wpłynie na stan psychiczny każdego człowieka. Nie należy także wyłączać się z życia towarzyskiego, lecz częściej rozmawiać o naszych problemach. Pozwoli to znacznie rozładować napięcie i stres. Należy także, w miarę możliwości, unikać sytuacji stresowych lub starać się spojrzeć na nie z innej perspektywy. Pozytywne myślenie jest bowiem najważniejszym elementem w walce ze stresem.

 

Pomoc specjalisty

Gdy nie dajesz sobie sam ze sobą już rady, czujesz, że negatywne myśli dręczą Cię zbyt często i są zbyt silne, być może nadszedł czas, aby sięgnąć rady specjalisty. Budzisz się rano niewypoczęty, zmęczony, a na myśl o pójściu do pracy czy szkoły, robi Ci się niedobrze lub zaczynasz odczuwać niepokój? Płaczesz bez powodu, nie cieszą Cię rzeczy, które dotychczas sprawiały radość? Nie kontrolujesz agresji, masz bez znanego Ci powodu napady lęku panicznego lub myśli samobójcze? Stan ten, pomimo Twoich starań, utrzymuje się od dłuższego czasu? Jeśli tak, to jest to sygnał, że potrzebujesz pomocy  psychologa, psychiatry lub psychoterapeuty.

 

 

Syndrom Sztokholmski – kiedy ofiara broni kata

Syndrom Sztokholmski – kiedy ofiara broni kata

Syndrom sztokholmski to termin używany przez psychologów i nazwany syndromem sztokholmskim jest obecny w literaturze od ponad 50 lat. Zamiennie używa się nazewnictwa „przywiązanie z pojmania”. Po raz pierwszy został użyty w 1973 roku po głośnym napadzie na bank w Sztokholmie. Tego określenia użył kryminolog i psycholog – Nils Bejero. Przez syndrom sztokholmski rozumiemy odczuwanie sympatii, zrozumienia i solidarności z osobą, która jest powodem cierpienia ofiary. Czasami dzieje się tak, że syndrom sztokholmski osiąga taki stopień, że osoba krzywdzona zaczyna pomagać i współpracować ze swoim oprawcom, by ten uniknął kary i konsekwencji za swoje czyny.

Czym właściwie jest syndrom sztokholmski?

Mianem syndromu sztokholmskiego określa się stan psychiczny, który jest reakcją na bardzo silny stres i powstaje na skutek silnego doświadczenia, np. porwania, uprowadzenia, więzienia, zaangażowania w sektę, mobbingu lub znęcania się w toksycznym związku. Osoba zdominowana zaczyna tłumaczyć i usprawiedliwiać swojego oprawcę, a wszystkie próby interwencji z zewnątrz będzie traktowała jako atak na swojego „opiekuna”. Psychologia rozumie taką reakcję organizmu jako mechanizmy obronne. Taki zabieg powoduje, że mózg ofiary jest mniej zdenerwowany, przestraszony i dochodzi do pewnego rodzaju adaptacji psychiki. Żeby przetrwać, potrafimy zaakceptować różne, nawet ekstremalne warunki.

W jakich warunkach wykształca się syndrom sztokholmski?

Najczęściej taka relacja ma miejsce, kiedy oprawca krzywdzi i stosuje przemoc psychiczną i fizyczną. Ofiara nie chce widzieć możliwości ucieczki, a także uświadamia sobie, że jej przeżycie, jest zależne od kata. Na szczęście, ten syndrom nie wykształca się u wszystkich osób, które doznały trudnego przeżycia czy traumy. Istotne są różne predyspozycje no psychiczne. Objawy syndromu sztokholmskiego wykształcają się w określonych warunkach, zazwyczaj:
-zauważa i eskaluje wszystkie możliwe, pozytywne cechy oprawcy. Może to być na przykład zgoda na skorzystanie z toalety, podanie czegoś do picia lub wyrażenie zgody na jej prośbę.
-Musi zaistnieć sytuacja, w której ofiara zauważy i zrozumie, że jej dobro, a nawet życie jest całkowicie zależne od osoby dominującej.
-Osoba jest poniżana, zniewolona i całkowicie zależna od oprawcy. Nie widzi możliwości ucieczki ze związku partnerskiego bądź w wyjątkowych sytuacji- ucieczki fizycznej, uwolnienie się.

Jakie objawy przejawia osoba uzależniona od swojego oprawcy?

Syndrom sztokholmski może ujawniać się nie tylko u osób więzionych, przetrzymywanych, ale także u tych, które czy tkwią w toksycznych relacjach partnerskich. Najczęściej osoba z podejrzeniem syndromu sztokholmskiego wykazuje następujące objawy:
-staje po stronie kata,
-nie zauważa, że jest krzywdzona (fizycznie albo psychicznie-w toksycznych związkach miłosnych),
-tłumaczy i usprawiedliwia oprawcę,
-bagatelizuje i lekceważy swoją krzywdę,
-podziela poglądy kata,
-nie potrafi uciec, ani odejść (ze związku),
-opowiada się po stronie oprawcy,
-odpycha i nie akceptuje oferowanej pomocy z zewnątrz.

Syndrom sztokholmski w związku

Syndrom sztokholmski przejawia się nie tylko u osób, które są przetrzymywane, więzione i uprowadzone. Może rozwinąć się także u osób tkwiących w toksycznych relacjach partnerskich. Takie relacje zazwyczaj są oparte na przemocy fizycznej lub psychicznej. Oprawca przekonuje swoją ofiarę, że działa dla jej dobra, regularnie przejawiając pozytywne gesty w stronę osoby krzywdzonej. Mogą to być na przykład prezenty lub wspólne spędzanie czasu. Kat maskuje tym samym przemoc, jaką używa wobec ofiary i utwierdza ją w tym, że nie zdoła uciec. W takich związkach ofiara zaczyna tłumaczyć oprawcę i przejmuje jego perspektywę. Zaczyna także zmieniać swoje zachowanie, staje się uległa, wszystko po to, by nie zdenerwować i nie prowokować swojego partnera. Ten odcina swoją ofiarę od innych osób, by nie wpłynęły one na jej spostrzeganie i ogląd sytuacji. W takich momentach nieoceniona jest pomoc najbliższych i okazanie należytego wsparcia. Bardzo często potrzebna jest pomoc profesjonalisty, ponieważ takie nastawienie ofiary może wynikać ze strachu o własne życie, a jej zachowanie to mechanizm obronny mózgu.

Leczenie syndromu sztokholmskiego

Bardzo trudno jest dotrzeć do osoby cierpiącej na syndrom sztokholmski, ponieważ taka osoba w ogóle nie chce pomocy i współpracy z kimś z zewnątrz. Takie osoby potrzebują wsparcia i opieki psychologa, który uzmysłowi problem. Okazywanie pomocy polega przede wszystkim na emocjonalnym odseparowaniu ofiary od sprawcy. Na całe szczęście syndrom sztokholmski można w pełni wyleczyć i przywrócić osobę cierpiącą do pełni wartościowego życia. Wymaga to jedynie czasu, cierpliwości oraz zaangażowania.